• facebook
  • rss
  • Każde rondo podwójnie

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 33/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    To jedyna w Polsce pielgrzymka, w której wędruje specjalna grupa dziecięca. Maluchy przejdą jednak znacznie więcej niż ich rodzice.

    Pod znaczkiem grupy białej Ela Dudek wiesza maskotkę baranka. Grupowy pluszak buja się w rytm dziecięcych kroków przez ponad 317 km, aż do Częstochowy. – A niektórzy mówią, że nawet więcej, bo dzieci każde rondo chcą obiec dwukrotnie – śmieje się Ela, która w Praskiej Pielgrzymce Rodzin idzie 18. raz. – Pierwszy raz zabraliśmy ją, gdy miała rok i miesiąc. Potem przez lata na pielgrzymkowym żuku woziliśmy dziecięce łóżeczko – mówi tata Andrzej, który dziś odpowiada m.in. za nagłośnienie.

    Urodziny na pielgrzymkę

    Mama Eli, Alicja Dudek, dołącza do pielgrzymki dopiero w połowie pierwszego dnia, w rodzinnym Karczewie. Tam pielgrzymów częstują schabowymi. Ale gościnność gospodarzy przekracza normy niemal wszędzie. Już na pierwszym postoju, w Zerzniu, pielgrzymów witają stosy ciast, kompot i… beczka ogórków. – Zanieście naszej Matuchnie także naszą modlitwę – prosi ks. proboszcz Krzysztof Waligura. O to samo proszą ci, którzy żegnają pielgrzymkę w sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej, skąd wyrusza 33. raz. – Będziecie przechodzili przez tajemnice różnych ludzkich doświadczeń. Bądźcie zwiastunami Bożej miłości i miłosierdzia – prosi bp Marek Solarczyk. A kustosz ks. Grzegorz Kowalczyk trochę zazdrości: – Już wiecie, że kanapy nie można utożsamiać ze szczęściem. Będziecie się trudzić po to, by później mniej się bać życiowych zakrętów. Całą rodziną wybrali się m.in. Marcin i Agnieszka z dwiema córkami: Olą i Marysią. W dniu wyjścia pielgrzymki Marysia obchodziła 12. urodziny. – Wędrujemy z pielgrzymkami od 1995 roku. I z każdym krokiem przypominamy sobie młodość, bo w drodze na Jasną Górę poznaliśmy się. I to nie jest przypadek, że Marysia urodziła się 5 sierpnia. Poród nie był łatwy, zaczął się, gdy pielgrzymka ruszała, skończył dopiero, gdy dochodziła na nocleg. Leżałam z nią w szpitalu, a jednak w jakiś niezwykły sposób „szłam” – wspomina Agnieszka.

    Ludzie miłosierdzia

    Z około 200 pątnikami 33. Praskiej Pielgrzymki Rodzin wędruje po raz 10. Ogólnopolska Pielgrzymka Strażaków. Na razie kilkudziesięciu, ale na Jasną Górę będą już wchodzić silną grupą, prawie 500-osobową. Także pierwsze, pielgrzymkowe, strażackie małżeństwo. Sylwia Mareczka idzie już 10. raz. Po raz pierwszy z dzieckiem, 11-miesięczną Hanią. Mąż Kamil ma w nogach 15 pielgrzymek. Poznali się na praskiej pielgrzymce. I tu, trzy lata temu, pobrali się, w Wąglanach. – Strażacy modlą się chętnie, bo przecież na co dzień obcują z cierpieniem i śmiercią. A cała ich praca „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”. To ludzie miłosierdzia – mówi ks. Paweł Samborski, kapelan strażaków z komendy rzeszowskiej. Strażak ochotnik Andrzej Kozioł z Tarnowa dziwi się, że na razie pielgrzymka rodzin jest tak kameralna. – U nas wychodzi 20 razy tyle – mówi. Nie wie jednak, że tego samego dnia z Warszawy wyruszają dwie inne pielgrzymki: akademicka i niepełnosprawnych, a kolejnego – następne dwie.

    Ciężko schudnąć

    – Trudno schudnąć na takiej pielgrzymce – śmieje się Andrzej Dudek, przypominając sobie mielone przedostatniego dnia pielgrzymki i inne „rarytasy”, którymi obficie karmiono pielgrzymów. Są miejsca, jak Sygontka, że obiad z godziny przedłuża się do dwóch. Po godzinie posiłku trzeba jeszcze godzinę odpocząć. – Pamiętam, że z pierwszej pielgrzymki wróciłem 2,5 kg cięższy. A mówią, że pielgrzymka odchudza – dodaje i znika w legendarnym 36-letnim żuku. „Boi się” Warki, bo tam pod kościołem rozkłada się cała piekarnia, rozdając pielgrzymom pachnące bułeczki i ciasteczka. Każdy gość grupy białej musi najpierw stanąć w krzyżowym ogniu pytań dzieci. Przez mikrofon odpowiada na podchwytliwe pytania, na przykład: która część gumiżelka jest najlepsza, albo: czemu parówki pakowane są po pięć? Na koniec najważniejsze: która grupa w praskiej pielgrzymce jest najfajniejsza? W połowie drogi dzieciom z białej grupy powoli „wysiadają nogi”. Na szczęście są strażacy. Teraz mogą wcielić się w św. Krzysztofa. Aż do następnego postoju, gdzie dzieci znów zaczynają dokazywać. Widać to po klerykach, którzy mimo zmęczenia nie przestają się uśmiechać. Dzieciom tak się podoba, że rodzice mają problem z wyciągnięciem dziecka choćby na chwilę. – Najgorzej, gdy za białą grupą, która zawsze idzie na przedzie, wędrują najstarsi, czyli grupa żółta. Seniorzy próbują dorównać dzieciom, ale przez to cała pielgrzymka zaczyna przypominać peleton – śmieje się Ela Dudek, która kilka lat temu „wyrosła” z białej grupy. Najliczniejsza jest chyba niebieska. W niektórych latach miała nawet 500 osób. Dziś – około setki.

    Cali Twoi

    Trasę, prawie nie zmienianą od 33 lat, wytyczył Eugeniusz Bądzyński, jeszcze w latach 80. Szczęśliwie uzdrowiony za przyczyną kard. Stefana Wyszyńskiego, dziś ma 85 lat. Sam już nie da rady pójść. Zrezygnować z marszu w ostatniej chwili musiał też Antoni Durka, który kilka tygodni temu miał wylew. Właśnie wyszedł ze szpitala. Dziś pracuje w „sekretariacie” pielgrzymki, choć tęsknił za nią cały rok. Pierwszymi bąblami „zaopiekowała” się już na pierwszym postoju Emilia Rybak, szefowa pielęgniarek. Najważniejsze są dobre buty, najlepiej z grubymi skarpetkami. Ale na Praskiej Pielgrzymce Pieszej prawie każdy to wie, bo w nogach mają po kilka, kilkanaście pielgrzymek. Wielu już straciło rachubę. Inni już wędrować nie mogą, jak Tadeusz Dzbański, który po trzech koronografiach i dwóch zawałach musiał przesiąść się do samochodu. Dzięki niemu po pielgrzymce nie zostanie na trawie nawet papierek po cukierku. Organizacyjnie pielgrzymka jest bowiem sporym wyzwaniem, nawet dla kogoś, kto ją organizuje od kilkudziesięciu lat. – Dzięki jednej osobie, która jedzie, sto innych może iść – mówi Bogdan Niewiadomski, przewodniczący ruchu „Totus Tuus”. To właśnie zrodzona w 1979 r., przy okazji papieskich pielgrzymek do Polski, Kościelna Służba Porządkowa dała początek Praskiej Pielgrzymce Rodzin. Bracia z Ruchu „Totus Tuus”, którzy pełnią nieustanną wartę przy grobie sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki przy kościele św. Stanisława Kostki, zapragnęli w podzięce Bogu i Maryi pielgrzymować na Jasną Górę. Najpierw w grupie amarantowej pielgrzymki studentów, a od 1984 r. już samodzielnie.

    Nie warto brać sandałów

    – Pielgrzymka to szkoła życia, chwila konfrontacji z naszym charakterem. Bo w potwornym zmęczeniu wychodzą wszystkie nasze słabości: czasami złość, czasem humory, brak delikatności. Tu nie da się oszukiwać siebie – mówi ks. Janusz Kopczyński, duszpasterz akademicki i autor duchowych rozważań na 10-dniowy marsz ku Jasnej Górze. – Z tej próby trzeba wyjść zwycięsko, bo pielgrzymka to budowanie świata wartości, wzmacnianie kręgosłupa. Dlatego cieszę się, że idzie tu tylu młodych, także całe rodziny – mówi, poprawiając charakterystyczną czapkę duszpasterstwa „Arka”. Na przedzie białej grupy dziarsko kroczy 7-letni Nikodem. Już po raz drugi. I bardzo chce znowu zobaczyć gołębie, które „hoduje pani, że jej nie uciekają”. – Mam tu czterech kolegów. Jakoś dam radę – mówi. Mama Nikodema Małgorzata Onaszkiewicz została w swojej grupie. Dzięki temu może skupić się na Godzinkach i Różańcu. Sama prowadziła grupę dziecięcą już czterokrotnie. Wie, ile siły wymagają. – Marudzą, że nie dojdą do postoju, ale kiedy wszyscy siadają na trawie, one dopiero zaczynają pląsać – śmieje się. W tym roku grupą białą opiekuje się kleryk 4. roku warszawsko-praskiego seminarium. – Cały rok zbieraliśmy pomysły, jak te dzieci rozmodlić, jakimi piosenkami i zabawami dodać im otuchy, nie zapominając, że najważniejsze, by się nie nudziły – mówi diakon Radosław Tkaczyk, pakując do plecaka kolejną porcję cukierków. „Nie warto na drogę tę sandałów i płaszcza zabierać. Nie trzeba nam srebra brać, o dach nad głową zabiegać” – słychać jeszcze z oddali. Choć w tumanie kurzu już ledwo widać pielgrzymkowy krzyż.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół