Nowy numer 16/2018 Archiwum

Domek jak z bajki wyjęty

W Derdach wszystko mówiło jej o Bogu. Las, ptaki i cisza. W Roku Miłosierdzia coraz więcej pielgrzymów przyjeżdża tu śladami św. Faustyny. By tak jak ona – „wiele skorzystać dla swej duszy”.

Siostra Faustyna prawdopodobnie mieszkała gdzieś tu – pokazuje ręką przestrzeń pokoju s. Fabiola z domu Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Derdach. I dodaje: – Najpewniejszym miejscem, gdzie mogła stanąć jej stopa, jest weranda. Tam ówczesną metodą leczyła gruźlicę. Opowieść idzie gładko. Siostry z miesiąca na miesiąc nabierają wprawy w oprowadzaniu pielgrzymów. – W porównaniu z poprzednimi latami widzimy, że coraz więcej osób zagląda tu w poszukiwaniu śladów św. Faustyny. Z pewnością przyczynił się do tego Rok Miłosierdzia – mówią.

Mały obowiązek

Derdy to ostatnie miejsce, w którym przebywała s. Faustyna, zanim ostatecznie wyjechała do klasztoru w Łagiewnikach. W położonym na skraju lasów sękocińskich domu zakonnym przebywała dwukrotnie. Pierwszy raz przybyła tu w 1932 r., po zakończonych w pobliskim Walendowie rekolekcjach. – Prawdopodobnie przyszła zobaczyć, jak wygląda dom, który niedawno został zwrócony zgromadzeniu – wyjaśnia s. Andrea, przełożona domu w Derdach. Na dłużej zatrzymała się tu cztery lata później, w 1936 r. Podczas prawie miesięcznego pobytu pełniła obowiązki kucharki. W porównaniu z zajęciami w Krakowie, pracy nie było zbyt wiele. „Obowiązek mam tak mały, że wydaje mi się odpoczynkiem, a nie obowiązkiem: doglądam kuchni i spiżarni. W tym obowiązku nie mam najmniejszej trudności, przygotowuję obiady na siedem sióstr i trzydzieści sześć dzieci szkolnych” – pisała w liście z 10 maja 1936 r. do ks. Michała Sopoćki. W kuchni do pomocy miała dziewczynę, neofitkę, bardzo przykrego usposobienia, z którą nikt nigdzie nie chciał współpracować. „I właśnie ta dziewczyna, pracując z siostrą Faustyną, zmieniła się nie do poznania. Taki miała cichy, ale Boży wpływ na grzeszne dusze” – opowiadała po latach s. Serafina Kukulska, ówczesna przełożona. Czas w Derdach płynął s. Faustynie wyjątkowo spokojnie: dwie godziny dziennie leżakowała na werandzie, lecząc gruźlicę, często przechadzała się po pobliskim lesie, odmawiając Różaniec i praktykując ćwiczenia duchowe. „Nasz domek derdoski jest naprawdę jak z bajki wyjęty. Wokół otoczony lasem, nie ma w pobliżu żadnych zabudowań, cisza i spokój. Wszystko pomaga do skupienia ducha, ptaszęta leśne przerywają tę ciszę i swym szczebiotem wielbią Stwórcę swego. We wszystkim, co mnie otacza, widzę Boga” – dzieliła się wrażeniami ze swoim kierownikiem. W liście do zaprzyjaźnionej siostry pisała wprost: „W tym zaciszu wiele skorzystałam dla swojej duszy”.

Las jak balsam

– Tu faktycznie jest inny świat, a to zaledwie kilometr od ruchliwej „siódemki” – mówi z zadumą s. Fabiola. Bezpośrednia droga do posesji wiedzie przez las. To pierwszy kontakt z naturą – i pierwsza szansa, by w trakcie kilkuminutowego marszu ukoić ducha. Zapach sosen działa jak balsam, a z zawieszonego na jednym z przydrożnych drzew obrazu rękę do błogosławieństwa wznosi Jezus Miłosierny. Domek, w którym 80 lat temu mieszkała s. Faustyna, ma 135 lat. Z zewnątrz obity jest czarnym drewnem. Obecnie mieszka w nim 17 sióstr. Obok znajduje się prowadzone przez siostry przedszkole. – To był wiejski domek z jedną dużą izbą, w której za pomocą parawanów wygrodzono cele. W jednej z nich mieszkała s. Faustyna. Gdzie dokładnie, nie wiadomo – wyjaśnia s. Andrea. Na tyłach znajduje się weranda. Ta sama, na której s. Faustyna leczyła zaawansowaną już gruźlicę. O obecności świętej zakonnicy w tej części domu przypomina duży plakat z jej wizerunkiem. – Werandę można zobaczyć tylko z zewnątrz, w środku obowiązuje klauzura. Za czasów s. Faustyny pomieszczenie było oszklone ze wszystkich stron, później je zabudowano – tłumaczy s. Fabiola. I dodaje: – Niestety w Derdach nie zachowały się żadne pamiątki po jej pobycie. W znajdującym się na terenie posesji domu rekolekcyjnym siostry odtworzyły jej zakonną celę. Kufer na posag, różaniec, metalowe łóżko – jedno z siedmiu zachowanych, na którym mogła spać s. Faustyna, skromna toaletka i przepisane ręcznie listy pisane z Derd mają oddać ówczesne realia zakonnego życia. Na pierwszym piętrze znajduje się kaplica – wotum zgromadzenia za kanonizację św. Faustyny. Pola uprawne, które za czasów pobytu s. Faustyny w Derdach otaczały dom, zamieniono w obszerny park ze stacjami Drogi Krzyżowej, figurą Jezusa Miłosiernego i grotą Matki Bożej. Z drzew utworzono alejkę zadumy – z ławeczką i figurą św. Faustyny. – Wiele osób myśli, że właśnie tędy się przechadzała, ale za jej pobytu takiej alejki tu nie było – wyjaśnia s. Andrea. Miejscem sprzyjającym wyciszeniu z pewnością jest kaplica. Kameralna, drewniana, z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego w ołtarzu i relikwiami św. Faustyny. Pierwotnie mieściła się na pierwszym piętrze starego domu, ale na potrzeby przybywających coraz liczniej pielgrzymów została wybudowana nowa.

Na rowerze i z rodziną

– Można powiedzieć, że praktycznie cały czas ktoś u nas jest – cieszy się s. Andrea. W Roku Miłosierdzia mało znane dotąd Derdy coraz częściej stają się miejscem pielgrzymek czcicieli Bożego Miłosierdzia i św. Faustyny. – Derdy i pobliski Walendów to zazwyczaj przystanek w drodze do miejsc mocno związanych z s. Faustyną, jak klasztor przy ul. Żytniej, Dom św. Faustyny w Ostrówku, Łagiewniki czy Głogowiec – mówi s. Andrea. Pielgrzymi przyjeżdżają nie tylko z Warszawy, ale także z innych zakątków Polski. – Ostatnio była u nas rodzina z Poznania, grupa ok. 40 rowerzystów z Kluczborka i pielgrzymi z Opola. Co roku przystanek w Derdach ma pielgrzymka rowerowa jadąca z sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie do Łagiewnik – wymienia s. Andrea. Najazd pielgrzymów Derdy przeżyły w lipcu. Podczas Światowych Dni Młodzieży miejsce związane z s. Faustyną odwiedziło prawie 500 młodych, m.in. z Estonii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Hiszpanii, Kostaryki czy Wenezueli. – Byłyśmy bardzo wzruszone tym, jak wiele osób na całym świecie darzy s. Faustynę miłością – wspomina s. Andrea. Dom w Derdach odwiedzają także nietypowi goście. – Wraz z rodziną przyjechaliśmy odwiedzić „mój” klasztor. W tym miejscu w nieludzkich czasach zakonnice i s. Bernarda ratowały żydowskie dzieci. Byłam tu przez dwa lata – wspomina Miriam, która do Derd przyjechała z Izraela.

Misja od s. Faustyny

Prelekcja o pobycie świętej Faustyny w Derdach trwa półtorej godziny. – Pielgrzymi często pytają, czy ją pamiętamy – mówi s. Fabiola. Ostatnia siostra z domu w Derdach, która miała z nią kontakt, zmarła 22 lata temu – razem pracowały w płockiej piekarni. W tamtym czasie otrzymała od s. Faustyny sporo wskazówek. – O św. Faustynie wiele się wcześniej nie mówiło. Dopiero po beatyfikacji zaczęłyśmy ją odkrywać – mówi z kolei 79-letnia s. Vianeya. I zwiesza głos. Leciwa siostra poznała świętą współsiostrę nie tylko przez lekturę dzienniczka, wspomnienia innych, ale także osobiście – w nietypowych snach. Jeden z nich szczególnie zapamiętała. – Pewnego razu w śnie, św. Faustyna wyprowadziła mnie na dużą polanę, jakby ugór. Wzięła mnie za rękę i zatoczyła nią duży łuk. Stało tam wielu ludzi, ubranych jakby w żołnierskie stroje czy oświęcimskie pasiaki. Nie jestem pewna, czy były to osoby żywe czy już zmarłe. S. Faustyna poprosiła mnie, żeby się za nie modliła – mówi ze wzruszeniem. Siostra Vianeya do teraz żarliwie się za nich modli. Jak Mojżesz przed Bogiem wyciąga drżące ze starości ręce. Z kaplicy wychodzi ostatnia. – Siostra Faustyna zostawiła mi misję, bym tu, w Derdach, wypraszała Boże miłosierdzie dla świata – mówi W modlitwę każdego dnia włącza także wszystkie pielgrzymie intencje… Pielgrzymi przyjeżdżający do Derd mogą kontaktować się ze zgromadzeniem pisząc na adres e-mail: domre-derdy@faustyna.pl lub pod nr tel. 505 102 017.

Drogami św. Faustyny

Święta Faustyna Kowalska spędziła na Mazowszu 22 lata swojego życia. Miejsca związane z jej pobytem opisuje wydany w Roku Miłosierdzia miniprzewodnik. „Drogami św. Faustyny w Warszawie i na Mazowszu”. Wydana przez Lokalną Organizację Turystyczną „Skarbiec Mazowiecki” broszura to prawdopodobnie jedyny podręczny przewodnik śladami świętej. Prawie 50-stronicowa książka adresowana jest przede wszystkim do indywidualnych pielgrzymów podążających tropem św. Faustyny. Opisuje 18 miejsc, gdzie przebywała święta. Oprócz tych dobrze znanych, jak Głogowiec czy Świnice Warckie, są także jeszcze nie odkryte perełki, jak Derdy, Walendów, Skolimów, kościół św. Jakuba Apostoła w Warszawie, czy miejsca związane z jej pracą. Oprócz historycznego opisu danego miejsca, przewodnik zawiera cytaty z „Dzienniczka” i informacje praktyczne dla pielgrzymów. Wiele z tych miejsc ma ścisły związek z patriotyczną historią naszego narodu. Na przykład kościół św. Klemensa w Klembowie to wotum gen. Franciszka Żymirskiego, uczestnika powstań kościuszkowskiego i listopadowego. Miniprzewodnik można nabyć m.in. w Księgarni na Miodowej.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma