• facebook
  • rss
  • Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 39/2016

    dodane 22.09.2016 00:00

    Od szalonych pomysłów widzom kręci się w głowie. Bo niby wszystko jest tak samo jak u Dumasa, a jednak całkiem inaczej.

    Na scenie Teatru WarsSawy aktorzy Teatru Montownia prezentują „Trzech muszkieterów”. Po swojemu. A więc ma być trzech, a jest czterech (chociaż ten czwarty pretenduje dopiero do zgranej kompanii) i dziewczyna. A każdy z aktorów gra co najmniej pięć ról. Atos zamienia się w kard. Richelieu, pies de Gaulle’a w kota kardynała, groźna Milady w Konstancję.

    Ważne, że wszystko w tej szalonej zabawie układa się w logiczną całość. Ale najbardziej wielofunkcyjny jest stojący na scenie mebel. To szafa. Z niej wyłaniają się nieoczekiwanie kolejne drzwi, szafki, szafeczki, lufciki, szuflady. Gdy trzeba, służy za kryjówkę, gdy trzeba, chroni tajemnych kochanków. Przy czym Konstancja wchodzi wprawdzie do szafy, ale wychodzi z niej jako perfidna Milady. W końcu zwycięża przyjaźń i umiłowanie ojczyzny. Siła wyobraźni przenosi nas do XVII-wiecznej Francji, mimo że aktorzy występują niekiedy we współczesnych podkoszulkach. A wszystkie te pomysły potwierdzają, że teatr to sprawa wyobraźni. Teatr Montownia, założony w 1996 r., do dziś jest bytem niezależnym, wolnym od biurokracji, a nade wszystko zespołem, w którym wszyscy rozumieją się artystycznie. Za „Trzech muszkieterów” reżysersko odpowiada Giovanna Castellano, za scenografię – Dominika Skaza, muzycznie opracował spektakl Marcin Rumiński, adaptacji dokonał Jakub Roszkowski. A wszystko to składa się na całość dowcipną, oryginalną, pełną pomysłów, wciągającą widzów do wspólnej zabawy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół