• facebook
  • rss
  • Pałacyk Marii, kościół Królowej

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 41/2016

    dodane 06.10.2016 00:00

    W niewielkiej kaplicy o królewskim rodowodzie 100 lat temu przecięły się losy dwóch błogosławionych. Ksiądz Jerzy Matulewicz przywrócił w niej kult, a na kościół przebudował ją ks. Michał Sopoćko.

    Wkrótce spod rusztowań i płacht kościół przy ul. Gdańskiej wyłoni się w dawnej, piaskowej kolorystyce. Fronton będzie wyglądał prawie tak samo jak w 1924 r., gdy w obecności duchowieństwa i „niestrudzonego kapelana” ks. Sopoćki ówczesny biskup polowy Stanisław Gall poświęcił kościół Matki Bożej Królowej Korony Polskiej – pierwszy w Polsce pod tym wezwaniem. To właśnie przyszły spowiednik św. s. Faustyny i krzewiciel orędzia Bożego Miłosierdzia przebudował kaplicę na Marymoncie, przypominającą zrujnowany barak, w niewielki, ale ładny, barokowy kościół. – W tym czasie studiował w Warszawie, był wojskowym kapelanem – mówi proboszcz ks. Marcin Jurak MIC, pokazując zachowane w archiwum zdjęcie ks. Sopoćki w otoczeniu parafialnego chóru.

    Sto lat marianów

    Ale historia kościoła zaczyna się dużo wcześniej. Na jej fragment natrafiono latem tego roku, kiedy przy pracach odwadniających kościół odsłonięto kamienny narożnik tarasu dawnej letniej rezydencji Marii Kazimiery, żony króla Jana III Sobieskiego. Niewielki pałacyk wzniósł w latach 1691–1696 architekt Tylman z Gameren. Jego kolejni właściciele: August II Mocny i August III Sas urządzili w nim willę myśliwską. W następnych latach był przerabiany na: kaplicę Instytutu Agronomicznego, koszary dla rosyjskiej kawalerii, magazyn oraz schronisko dla nieuleczalnie chorych. Podupadającym zabytkiem w 1916 r. zainteresowali się księża marianie, którzy dopiero co osiedlili się w pobliskim Lasku Bielańskim, przy kościele pokamedulskim. Odnowiciel zakonu i jego generał ks. Matulewicz przywrócił w kaplicy sprawowanie kultu i udostępnił ją mieszkańcom Marymontu. Od 1918 do 1924 r. duszpasterską opiekę nad nią sprawował kapelan wojskowy ks. Michał Sopoćko. Podczas wojny 1920 r. kaplicę zamienił w szpitalik dla rannych żołnierzy, którym niósł duchową posługę. Prawdopodobnie dzięki kontaktom z nim w kościele na Marymoncie już w 1942 r. zawisł obraz Jezusa Miłosiernego. Teraz obok wizerunku stoją relikwie św. s. Faustyny i jej spowiednika. Kolejny opiekun kaplicy, ks. Zygmunt Truszyński MIC, przeniósł życie parafialne z Bielan na Żoliborz, chociaż na formalne utworzenie parafii trzeba było czekać jeszcze niemal ćwierć wieku. Starsi mieszkańcy do dzisiaj wspominają wysoką, szczupłą postać kapłana w wytartej sutannie, który wszystko, co miał, oddawał biednym, budował ochronki dla sierot, świetlice i kuchnie dla ubogich, a także ratował od śmierci żydowskie dzieci. Po wojnie, za „próbę zmiany ustroju Polski”, był torturowany na Rakowieckiej i przesiedział cztery lata w więzieniu we Wronkach. Jako żołnierz Armii Krajowej i kapelan powstańców warszawskich jest upamiętniony w Muzeum Powstania Warszawskiego.

    Duchowy klimat

    11 października o godz. 18 w kościele „na górce” kard. Kazimierz Nycz będzie przewodniczył Mszy św. – dokładnie 50 lat po konsekracji dokonanej przez kard. Stefana Wyszyńskiego. Prymas Polski poświęcił wówczas kościół rozbudowany w latach 50. i 60. przez dwóch proboszczów: ks. Leona Wajdzika i ks. Zygmunta Seferyńskiego. Teraz metropolita warszawski przyjedzie do kościoła rozbudowanego duchowo. Parafia na Marymoncie, chociaż liczy tylko 8 tys. wiernych, stała się bliska wielu innym mieszkańcom Warszawy. Działa w niej ponad 20 wspólnot: od neokatechumenatu (w tym najstarsza grupa w stolicy), Przymierza Miłosierdzia, założonego przez brazylijskich charyzmatyków ks. Enrique Porcu i ks. Antonella Cadeddu, Wspólnoty Małżeństw Rodziny Jana Pawła II, po tworzący się właśnie Eucharystyczny Ruch Młodych. „Na górce” spotykają się osoby dotknięte problemem uzależnień, chcące wzrastać duchowo oraz bezdzietni małżonkowie, proszący za wstawiennictwem kanonizowanego w tym roku św. o. Stanisława Papczyńskiego o dar dzieci. – Zależy nam na tym, żeby nasi parafianie, ale także ci, którzy uważają świątynię „na górce” za swoją, bo byli w niej ochrzczeni czy zawarli sakrament małżeństwa, czuli się z nami, księżmi i siostrami posługującymi w parafii, jedną wspólnotą Kościoła – tłumaczy proboszcz ks. Marcin Jurak MIC. – Dlatego cieszą mnie SMS-y od parafian z prośbą o modlitwę w ich intencjach, cieszy mnie, gdy o błogosławieństwo proszą rodzice dla swoich dzieci albo chorzy przed czekającą ich operacją. Wiele osób prosi o spowiedź generalną. W duchu maryjnym wsłuchu- jemy się w słowo Chrystusa, starając się odkryć coraz to nowe posłannictwa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół