• facebook
  • rss
  • Gdzie proboszcz nie może…

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 47/2016

    dodane 17.11.2016 00:00

    …tam nadzwyczajnego szafarza Komunii św. pośle. Właśnie mija 25 lat od ustanowienia tej posługi.

    Tomasz Pietrucha nie patrzy na zegarek. Kiedy w każdą niedzielę przychodzi do chorych jako nadzwyczajny szafarz Komunii św., udziela obecnego w sakramencie Chrystusa i… cierpliwie słucha. Opowieści o chorobach, bólu, trudnym życiu czy wnuku, do którego został w sercu żal. – Jesteśmy posłani tam, gdzie w parafii brakuje kapłańskich rąk – mówi szafarz. W archidiecezji warszawskiej posługę tę pełni ponad 400 mężczyzn.

    Łzy wdzięczności

    Stefan Wiśniewski z parafii św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej, wieloletni prezes nadzwyczajnych szafarzy Komunii św., uczył się swojej posługi, przynosząc Pana Jezusa choremu koledze, którego do łóżka przykuł nieszczęśliwy wypadek. Doskonale pamięta początki swojej pracy – był jednym z pierwszych szafarzy w archidiecezji. – Wierni początkowo podchodzili do nas nieufnie, Najświętszy Sakrament woleli przyjmować z rąk księdza. Z czasem zaczęło się to zmieniać – wspomina. Teraz nierzadko widzi łzy wdzięczności osób, które dzięki jego służbie mogą przyjąć Pana Jezusa. Posługę nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w archidiecezji warszawskiej ustanowił w 1991 r. kard. Józef Glemp, ówczesny metropolita warszawski. Dzięki ich zaangażowaniu chorzy mogą przyjmować Komunię św. częściej niż w pierwszy piątek miesiąca, proboszczowie mają wsparcie i pomoc w parafialnych sprawach, a wierni podczas Mszy św. szybciej mogą przystąpić do Komunii św. Nadzwyczajni szafarze posługują nie tylko w parafii. Komunię św. rozdają także na dużych ogólnodiecezjalnych uroczystościach takich jak Święto Dziękczynienia czy Boże Ciało. – W archikatedrze warszawskiej powołaliśmy 20-osobową grupę do posługi na ważnych uroczystościach z udziałem arcybiskupa. Mężczyźni chętnie się angażują, niektórzy na Mszę św. potrafią przyjechać z Góry Kalwarii czy Leoncina – cieszy się ks. Bartosz Szoplik, wikariusz parafii archikatedralnej św. Jana Chrzciciela i duszpasterz nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w archidiecezji warszawskiej.

    Znak czasów

    Gorliwości nadzwyczajnym szafarzom odmówić z pewnością nie można. Zostają nimi osoby wyróżniające się w wierze, prowadzące wzorowe życie moralne. Nadzwyczajni szafarze są solidni w życiu małżeńskim, rodzinnym i zawodowym, posiadają przynajmniej podstawowe wykształcenie, aktywnie uczestniczą w życiu parafialnym, są w sakramentalnym związku małżeńskim i mają minimum 35 lat. Dokładny „profil” kandydata na nadzwyczajnego szafarza Komunii św. zawarty jest w specjalnej instrukcji, którą w tym roku wydał kard. Kazimierz Nycz. – Zawsze byłem związany z posługą przy ołtarzu, jako ministrant, lektor i kantor. Do posługi przy udzielaniu Komunii św. zaprosił mnie proboszcz – mówi Tomasz Pietrucha, szafarz w parafii św. Józefa Oblubieńca NMP na Kole i prezes szafarzy. Kandydaci na nadzwyczajnych szafarzy przez rok uczestniczą w rocznym studium przygotowującym do tej posługi na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie – tam zdobywają wiedzę z zakresu teologii dogmatycznej, Eucharystii, Biblii, teologii pastoralnej czy liturgii. Po skończonym studium, cztery razy w roku biorą udział w spotkaniach ogólnodiecezjanych. – Z roku na rok przybywa szafarzy. Pierwszy kurs ukończyło 23 mężczyzn, w tym roku studium rozpoczęło 150. To pewien znak czasów, w seminariach uczy się coraz mniej księży, wzrasta z kolei zaangażowanie w życie parafialne osób świeckich. Odpowiedzialność za Kościół latami wykuwała oaza, z pewnością przyczynił się także do tego pontyfikat św. Jana Pa- wła II – zauważa ks. B. Szoplik. Przy ołtarzu z Najświętszym Sakramentem najczęściej można spotkać 40- i 50-latków. Komunii św. udzielają sędziowie, inżynierowie, lekarze, katecheci, a także wiceminister, emerytowany konsul, motorniczy i hydraulik. – Tegoroczną formację rozpoczęli na przykład ojcowie dwóch diakonów – mówi ks. B. Szoplik. Szafarzem nie zostaje się na całe życie – misja do pełnienia tej posługi udzielana jest przez biskupa na rok i może, zgodnie z zapotrzebowaniem w parafii, być przedłużana. – Mogę iść już spokojnie na emeryturę – żartuje Stefan Wiśniewski i dodaje: – Bo w moje ślady poszedł syn.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół