• facebook
  • rss
  • Historyczna chwila w Wilanowie

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 47/2016

    dodane 17.11.2016 00:00

    W obecności prezydenta, polskiego rządu, władz Sejmu i Senatu i czcicieli z całej Polski otwarto Świątynię Opatrzności Bożej. Uroczystość zwieńczył zapierający dech koncert połączony z iluminacją wnętrza Wotum Narodu.

    Dominika i Jerzy Koprowscy są parafianami Świątyni Opatrzności Bożej od 2,5 roku. – Otwarcie kościoła to wielka sprawa w wymiarze narodowym, ale także dla nas – mówią, przytulając pięcioletnią Klaudię i młodszego Aleksandra. Dla nich cudem i darem Opatrzności jest rodzina.

    Odpowiedź na deficyt

    Uroczystości otwarcia Świątyni Opatrzności Bożej rozpoczęły się w Święto Niepodległości od symbolicznego przejścia przez drzwi świątyni, któremu towarzyszył śpiew „Bogurodzicy”, a później „Mazurka Dąbrowskiego”. Wcześniej prezydent Andrzej Duda złożył wieniec przy grobie ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz tablicy pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej w Panteonie Wielkich Polaków. – Uczestniczymy w historycznym wydarzeniu otwarcia budowanej Świątyni Bożej Opatrzności oraz w pierwszej Mszy św. odprawianej w głównym kościele w dniu Święta Niepodległości. Chciałoby się powiedzieć, że czekaliśmy na ten moment dokładnie 225 lat, tyle czasu bowiem minęło od obietnicy świątyni-wotum, jaką złożył król i twórcy Konstytucji 3 maja. Dziś stajemy przy ołtarzu tej monumentalnej świątyni, by przede wszystkim dziękować. Sanktuarium Bożej Opatrzności to jest miejsce dziękczynienia Bogu, a równocześnie zawierzenia Bożej Opatrzności. Jest to także miejsce przymierza z Bogiem i wynikającego stąd przymierza ludzi między sobą. Wszystkiego tego bardzo potrzebujemy, potrzebuje współczesny świat i nasza ojczyzna. Niewątpliwie bowiem jesteśmy świadkami deficytu wdzięczności, a także braterstwa, zgody i miłości – powiedział na początku Mszy św. kard. Kazimierz Nycz, witając przedstawicieli rządu i parlamentu oraz tysiące darczyńców z całej Polski. Podziękował też inicjatorowi powrotu do idei budowy świątyni, swojemu poprzednikowi kard. Józefowi Glempowi.

    Ambona, tron i kielich

    Mszy św. przewodniczył abp Wojciech Polak. W prezbiterium, gdzie stanęło blisko stu kapłanów i biskupów, w tym nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, umieszczono tron i ambonę używane przez Jana Pawła II na placu Zwycięstwa w 1979 r. W czasie koncelebry używany był zdobiony piastowskimi orłami kielich, ofiarowany prymasowi Polski kard. Augustowi Hlondowi przez benedyktynów z Belgii, przybyłych w 1946 r. do leżącej w gruzach Warszawy. – Za tę wolność i niepodległość, którą możemy się dzisiaj cieszyć, dziękujemy Bogu i tamtym pokoleniom, pamiętając, że dla nas wolność to dar, ale jednocześnie zadanie – mówił w homilii abp Stanisław Gądecki, przywołując burzliwą historię budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Od uchwały Sejmu Czteroletniego, podjętej na pamiątkę ogłoszenia Konstytucji 3 maja, próby jej wzniesienia na Jazdowie przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, później w 1921 r. i po wojnie przez kard. Augusta Hlonda i kard. Stefana Wyszyńskiego, aż do odważnej decyzji kard. Józefa Glempa, wspartej przez Episkopat oraz parlament i kontynuowanej przez kard. Kazimierza Nycza, inicjatora Dnia Dziękczynienia. – Z sercem przepełnionym wdzięcznością wchodzimy więc dzisiaj do tej świątyni, wypowiadając pełne zachwytu słowa – mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, nawiązując do słów Psalmu 132 i wyrażając wdzięczność jej budowniczym, także nieżyjącemu już kard. Józefowi Glempowi za „odważną i czasami niedocenianą decyzję wypełnienia wotum narodu”.

    Znak więzi pokoleń

    Podczas Mszy św. kard. Kazimierz Nycz odmówił „Akt dziękczynienia i zawierzenia Opatrzności Bożej”. Na koniec głos zabrał prymas Polski abp Wojciech Polak. – Trzeba nam nie tylko wolności się uczyć i o niej wdzięcznie pamiętać, ale mądrze, twórczo i odważnie w ojczyźnie naszej przestrzeń odzyskanej wolności zagospodarowywać. Odpowiedzialnie wolności używać, urzeczywistniać ją przez prawdę i dobro, przez wspólną troskę wszystkich Polaków o dobro wspólne umiłowanej ojczyzny – powiedział główny celebrans. – Pragniemy dzisiaj dziękować za obudzoną w sercach naszych solidarną więź pokoleń, która wciąż trwa i której widzialnym znakiem jest wotum naszego narodu, moralny obowiązek cieszącego się wolnością obecnego pokolenia Polaków – dodał. W pierwszej Mszy św. odprawionej w murach wilanowskiej świątyni uczestniczyło wielu jej darczyńców. Część musiała zejść do Panteonu Wielkich Polaków, gdzie oglądali transmisję wydarzenia na wielkim ekranie.

    Niezwykłe wnętrze

    – Niektórzy obawiali się, że świątynia będzie zbyt duża. A okazało się, że jako Wotum Narodu powinna być jeszcze większa – mówił Andrzej Wasiak, który na uroczystości przyjechał z Ursynowa. – Chcieliśmy być w Wilanowie w takim dniu, bo staramy się Bogu codziennie dziękować za to, co z Jego ręki otrzymujemy. Choć czasami brakuje nawet czasu, by docenić wszystkie łaski – dodała jego żona Maria. Wszyscy uczestnicy uroczystości otrzymali pamiątkowe medale, upamiętniające historyczną chwilę. Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się także płyta z oratorium „Przymierze” autorstwa Michała Lorenca. Skomponowany na wzór średniowiecznych oratoriów utwór w niezwykłej oprawie zakończyły długie owacje na stojąco. Rozświetlone wnętrze dwukrotnie tego dnia rozbrzmiało głosem solistów i chórzystów „Cappella Corale Varsaviana” i dźwiękiem instrumentów Orkiestry Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Lee Reynoldsa. Na majestatycznej ścianie ołtarzowej wyświetlano kompozycje złożone z wizerunków Maryi, wnętrz świątyń, chwalebne sceny z historii Polski, a kilkaset reflektorów sprawiło, że niezwykłe wnętrze ujawniło całe piękno swojej architektury.

    Oczami uczestników

    Władysława Szeląg – Mam wiele powodów do dziękczynienia Bogu. Jednym z nich jest uratowanie życia mojego wnuka, który dwa lata temu topił się w Wiśle. Do dziś nie wiem, kim był człowiek, który rzucił się wówczas na ratunek. Pamiętam tylko, że miał na szyi krzyżyk. Od wielu lat wspieram budowę w Wilanowie jako moje rodzinne wotum. Zbigniew Zaborowski – To wielkie wydarzenie w dziejach naszego narodu. Wspieram od lat świątynię i będę to robił nadal, bo jestem wdzięczny Bogu za przeżycie wojny, choć trzykrotnie byłem bliski śmierci. Także po wojnie, gdy grożono mi 25-letnim wyrokiem za działalność w Batalionach Chłopskich na Lubelszczyźnie. Agnieszka Wiśniewska – Od 7 lat jestem darczyńcą świątyni. To wielka sprawa: Polska odzyskała niepodległość i możemy decydować dziś o naszym miejscu w Europie. Trzeba wiedzieć, że to nie było oczywiste. Dla człowieka wierzącego to wystarczający powód, by czcić Opatrzność Bożą. Łukasz Łykowski – Byłem zachwycony oprawą tej uroczystości. Jestem pewien, że była godna obietnicy złożonej Bogu 225 lat temu przez naszych przodków. A nam współczesnym ta świątynia jest przecież potrzebna, bo każdy ma jakąś osobistą wdzięczność. Także ja, bo udało się skończyć studia inżynierskie i poznać niezwykłą dziewczynę… Genowefa Uzdowska – Mam już 87 lat. Ale zawsze staram się z mojej skromnej, komunistycznej emerytury wygospodarować zawsze nieco na świątynię. O to prosiła mnie przed śmiercią moja ukochana mama, z którą los rzucił nas po wojnie ze Lwowa na Śląsk. Niech inni wiedzą, że Polacy dotrzymują danego Bogu słowa! •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół