• facebook
  • rss
  • Matka w szortach

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 51/2016

    dodane 15.12.2016 00:00

    Po obejrzeniu sztuki Bertolta Brechta „Matka Courage i jej dzieci” zostaje pytanie: jak dziś można trafić z tym tekstem do widowni?

    Gdyby chcieć wyłuskać ze sztuki Brechta „Matka Courage i jej dzieci” myśl, która mogłaby stanowić przesłanie spektaklu w Teatrze Narodowym, stanowiłaby ona odpowiedź, jakiej Courage udziela swemu przyjacielowi Pastorowi: „Ja nie mam duszy. Wszystko, czego potrzebuję, to drewno na opał”.

    Danuta Stenka w tej roli, ubrana w zgrzebne szorty i ciężkie buty, przypomina bardziej bezwzględnego mężczyznę, który założył, że przetrwa czas okrutnej wojny, niż wrażliwą, zatroskaną matkę. Ten chłód zawarty zarówno w walce o przetrwanie, jak i w żartach, które stanowią rodzaj samoobrony, położył się cieniem na cały spektakl. Pomysł reżysera na wizerunek głównej bohaterki wydaje się interesujący, ale odbiera całą emocjonalność tej kobiety, matki, a nade wszystko pacyfistki. Matka Courage nienawidzi wojny, to pewne, ale jednocześnie to wojna pozwala jej żerować na brakach w zaopatrzeniu, na głodzie ludzi skłonnych zapłacić wszystkim za kawałek chleba, słowem: zwyczajnie spekulować. Gdzieś w tych rachubach ginie jej troska o dzieci, miłość, która czyniłaby bohaterkę godną podziwu i współczucia. Obaj synowie, zafascynowani mundurem, idą na front. Zostaje Kattrin, pozostawiona sama sobie niemowa, raczej ciężar niż radość. Zgoda. Brecht bronił prawa człowieka do zwyczajnego życia, do przeciętności, wykpiwając tak jak Mutter Courage heroizm i patetyczne hasła oddania ojczyźnie. Brecht pisał swoją sztukę w 1939 r., jej akcję umieścił w XVII wieku, Zadara przeniósł ją na 2025 r., jakby sugerując, że eskalacja nienawiści i tromtadrackich haseł każe ginąć ludziom i cywilizacjom, pozostawiając jedynie kamień na kamieniu. Jednak może z wyjątkiem „Opery za trzy grosze” poetyka Brechta nieco zwietrzała. Zadara miał zapewne pomysł na dialog ze współczesną widownią, ale dramaturgicznie mu się ta koncepcja rozleciała. Samochód, w którym funkcjonują na scenie Courage i jej dzieci, ciągnięty chyba przez pracowników teatru, to za mało. Makiety zniszczonych domów robią oczywiście wrażenie, ale wszystko wokół jest sztuczne, raczej recytowane niż przeżywane. Na tym tle perełka, rola Ivette – Ewy Konstancji Bułhak – żywiołowo, gorąco zagrana i zaśpiewana. Moglibyśmy się oczywiście domyślać, że matka Courage jest wewnętrznie wrażliwa, ale musi pokrywać to szorstkością, aby przeżyć, ale reżyser nie daje nam materiału do takich przemyśleń. Barbara Wysocka, utalentowana aktorka, w roli niemej córki Courage nie dużo miała do grania. Słynne songi Brechta raczej dzielą niż łączą poszczególne sceny dramatu. Została legenda i znak zapytania, jak dziś można trafić z tym tekstem do widowni.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół