• facebook
  • rss
  • Co jest po tamtej stronie?

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 01/2017

    dodane 05.01.2017 00:00

    Gdy ciekawość jest silniejsza od lęku, Alicja nie cofnie się przed niczym.

    Od lat dręczy nas pytanie, co jest po drugiej stronie, jakkolwiek byśmy rozumieli termin „druga strona”. Nawet ludzie głęboko wierzący próbują sobie wyobrazić ów raj, gdzie rozlegają się anielskie chóry, a Pan Bóg z długą brodą nagradza tych, którzy swoje życie spędzili godnie i pobożnie. Ale jak wygląda ta niebieska sceneria? Jak przełożyć ją na obrazy?

    Symbolem tej ciekawości jest młodziutka bohaterka powieści Lewisa Carrolla, Alicja. To ona przełamała strach przed nieznanym i spróbowała przedostać się na drugą stronę lustra. Czyli gdzie? Co prawda mówi się, że „Alicja w krainie czarów” to lektura zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, ale to wyobraźnia małej dziewczynki pozwala jej stać się, gdy trzeba, na tyle malutką lub na tyle dużą, by pokonać zamknięte drzwi i okna, których nie da się otworzyć. Ale co najważniejsze – umożliwia odnalezienie wśród mieszkańców drugiej strony lustra sojuszników. Bo to Alicja właśnie, jak zresztą każde dziecko, znajduje przyjaciół wśród czworonogów – kotów, borsuków czy królików. Dorosłym nie poszłoby tak łatwo. Ciekawska Alicja nie poddaje się. Czy nade wszystko wierzy w czary? Tak naprawdę tytuł książki Carrolla w dosłownym tłumaczeniu brzmi: „Przygody Alicji w krainie cudów/dziwów”. A więc to nie czary, ale wielobarwność i nieprzewidywalność świata, w którym istniejemy, pozwalają przeżywać najbardziej niewiarygodne przygody. Autorem „Alicji” jest wybitny matematyk, czyli reprezentant wiedzy ścisłej, dlatego rozumowanie Alicji i jej poczynania są jak najbardziej logiczne, nawet w świecie fantazji. Bo świat naszej wyobraźni jest precyzyjny i logiczny, choć na pozór szalony. A jak to wszystko, co wynika z adaptacji książki Lewisa Carrolla, przekłada się na kształt sceniczny? Cezary Domagała, który wyreżyserował spektakl w Romie, specjalizuje się w repertuarze adresowanym do dzieci, także tych najmniejszych. Myślę więc, że to zaważyło na inscenizacji. Projekty kostiumów, muzyka i choreografia wyraźnie skierowane są do wyobraźni dziecięcej, którą twórcy chcieli rozbudzić. Ale problem z tak popularną lekturą jak „Alicja” tkwi w tym, że każdy z nas pielęgnuje własną wizję. I niełatwo jej sprostać. Dlatego sądzę, że obronną ręką wychodzi z tych kłopotów sama Alicja, bezpretensjonalna, spontaniczna i wiarygodna.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół