• facebook
  • rss
  • Śladami męczennika

    Tomasz Gołąb

    |

    Gość Warszawski 10/2017

    dodane 09.03.2017 00:00

    Przeszedł 5 tys. km, pokonał dziewięć górskich pasm, rzek nie jest w stanie policzyć. Drogą do Santiago de Compostela rusza coraz więcej osób. 50 pielgrzymów 12 marca złoży specjalne ślubowanie.

    Gdy Jerzy Grzegorz Kazimierczak w roku 1997 wyruszał po raz pierwszy do Santiago de Compostela, trzeciego pod względem znaczenia, obok Rzymu i Jerozolimy, miejsca pielgrzymkowego, na trasie nie spotkał żadnego Polaka.

    W ubiegłym roku, gdy pokonywał odcinek 950 km między Lourdes i grobem św. Jakuba, „szczęść Boże” usłyszał ponad 20 razy. I nie liczy kilkorga tych, którzy już należą do Konfraterni Świętego Apostoła Jakuba Starszego. Stowarzyszenie wędrujących do hiszpańskiej miejscowości nad brzegiem Atlantyku zawiązało się przy katedrze polowej Wojska Polskiego. 12 marca 50 jego członków złoży uroczyste ślubowanie i po raz pierwszy przywdzieje specjalny pielgrzymi strój. Jerzy Grzegorz Kazimierczak, doktor chemii, całe życie pracował w laboratoriach instytutów pracujących nad nowymi lekami dla ludzi i zwierząt. Ale dopiero pod koniec kariery odnalazł środek, który potrafi zaradzić na ludzkie bolączki. – Każdy ma inne motywacje. Czasem ktoś rusza Szlakiem św. Jakuba dla celów turystycznych, ale szybko orientuje się, że nie wybrał tej drogi przypadkiem. Zaczyna dostrzegać, że w tej drodze Ktoś mu towarzyszy. W samotności i w spotkanych ludziach znajduje ścieżkę do Pana Boga, w drobnych sprawach widzi wielkie cuda – mówi. Jerzy Grzegorz Kazimierczak jest jednym z tych, który przeszedł całą drogę. Oczywiście współcześnie, bo trakty do Hiszpanii wydeptywały przez wieki już tysiące Polaków, z których najbardziej znani to ojciec Jana III Sobieskiego, czy właściciel dóbr Kabaty, rycerze Andrzej Ciołek z Żelechowa herbu Ciołek, uczestnik bitwy pod Grunwaldem, upamiętniony głazem u zbiegu al. KEN i ul. K. Jeżewskiego. Ale tych, którzy wybierają Drogę św. Jakuba, nazywaną często także po hiszpańsku Camino de Santiago, jest coraz więcej. Szacuje się, że tylko w ubiegłym roku szlak do katedry w Santiago de Compostela w Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii pokonało ponad 2 tys. Polaków. W katedrze tej znajdują się relikwie św. Jakuba Większego Apostoła, męczennika ściętego mieczem w Jerozolimie w 44 r. na rozkaz Heroda Agrypy. Ciało przewieziono do Hiszpanii, składając je w kamiennym sarkofagu, odkrytym w IX wieku, co zapoczątkowało niezwykły fenomen średniowiecznych pielgrzymek i jego odnowienie pod koniec XX wieku. Nie ma jednej trasy pielgrzymki, a uczestnicy mogą dotrzeć do celu jednym z wielu szlaków. Po wizycie Jana Pawła II w Santiago de Compostela w 1982 r. Rada Europy uznała Drogę św. Jakuba za drogę o szczególnym znaczeniu dla kultury kontynentu i zaapelowała o odtwarzanie i utrzymywanie dawnych szlaków pątniczych. Szlak ten został ogłoszony pierwszym Europejskim Szlakiem Kulturowym w październiku 1987 r. oraz wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1993 r. Droga oznaczona jest żółtymi strzałkami i muszlą św. Jakuba, która jest także symbolem pielgrzymów. Każdy z nich zbiera po drodze tzw. credenciale, czyli potwierdzenia przejścia przez konkretne sanktuaria czy kościoły pod wezwaniem św. Jakuba. Jerzy Grzegorz Kazimierczak pokazuje kompostelkę, specjalny certyfikat, potwierdzający przejście całej drogi. – Nie przeszedłem jej w jednym kawałku, ale etapami od 2009 do 2016 r. W sumie 5 tys. km, przez pięć państw i dziewięć górskich pasm. Na tyle, ile urlopy mi pozwoliły – mówi. Siedem lat temu wraz z innymi pasjonatami Drogi św. Jakuba zaczęli spotykać się w parafii Świętej Rodziny na Zaciszu i wytyczać drogi św. Jakuba na Mazowszu. W 2008 r. w okolicach Warszawy nie istniał żaden szlak oznaczony muszlą. Dziś jest ich już osiem. Z archikatedry warszawskiej do Piotrkowa Trybunalskiego przez Ożarów, Rokitno, Niepokalanów, Miedniewice i Skierniewice prowadzi Droga Warszawska, z Zuzeli, miejsca urodzenia kard. Stefana Wyszyńskiego, do Sadownego – Droga Prymasowska, kontynuowana Drogą Niepodległościową, przez Loretto i Jadów wiodącą do Ossowa. Tam zaczyna się Droga Cudu nad Wisłą, wyznaczona na 35 km szlakiem aż czterech katedr, dwóch bazylik i pięciu cmentarzy pamiętających 1920 r. Nieco dłuższe są trasy wschodniego Mazowsza i Podlasia (w dwóch wersjach: z Drohiczyna do Jadowa oraz z Rozbitego Kamienia do Góry Kalwarii) oraz Mazowiecka, o długości 163 km, wzdłuż północnego brzegu Wisły, przez kościół św. Jakuba na Tarchominie i Wyszogrodzie, klasztory kamedułów na Bielanach, kanoników regularnych w Czerwińsku i dominikanów w Płocku, aż do Dobrzynia. Każda z tych dróg łączy się z kolejnymi, prowadzącymi prosto do Hiszpanii. Najkrótsza z Warszawy liczy ok. 4000 km. Więcej na santiago.info.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół