• facebook
  • rss
  • Serce dla Julii

    Tomasz Gołąb Tomasz Gołąb

    dodane 17.04.2017 13:16

    W ciągu 13 lat Julka była hospitalizowana w sumie 42 razy. Wypisy i dokumentacja medyczna to kilka tomów. Właśnie potrzebuje kolejnej operacji. Jej serce w każdej chwili może przestać bić.

    Zaraz po narodzinach zaczęła się dusić. Chociaż dostała 10 punktów w skali Apgar, dwa tygodnie leczono ją na zapalenie płuc, nie robiąc nawet prześwietlenia. Nikt nie dopatrzył się, że mała Julka cierpi na atrezję zastawki tętnicy płucnej z ubytkiem w przegrodzie międzykomorowej. Gdyby nie szpitalna żółtaczka, może ktoś zobaczyłby, jak sine usta ma dziecko. – Jej ciałko od początku było zimne, niedotlenione. Męczyła się przy każdym ruchu. Na placu zabaw robiła 10 kroków i siadała, choćby w kałuży – opowiada Agnieszka Poneta, mama Julii.

    Odwiedziła wszystkie największe, specjalizujące się w leczeniu chorób serca u dzieci, ośrodki w Polsce. Sama z chorym kręgosłupem, spędziła przy szpitalnym łóżku w sumie kilka lat.

    Serce dla Julii (polskie napisy)
    Serce dla Julii / Heart for Julia
    Mieszkają na Żoliborzu w 27-metrowej kawalerce. Ale obydwie podchodzą do życia z wielkim uśmiechem. Czują, że każdy dzień jest jak dar.

    Serce Julii w każdej chwili może przestać bić. – Po raz pierwszy uświadomiono mi to w szpitalu po wykonaniu angiografii. Julka miała kilka tygodni. Ordynator oddziału kardiologicznego rozłożyła ręce i powiedziała, że nie wie, ile przeżyje bez operacji. Ale operacji tak skomplikowanej wady nikt nie chciał się podjąć. Nie tylko ze względu na zbyt słabe naczynia krwionośne – wspomina Agnieszka.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół