• facebook
  • rss
  • Zabijano go dwa razy

    Tomasz Gołąb /PAP

    dodane 13.05.2017 19:31

    Na skwerze przy al. Wojska Polskiego na warszawskim Żoliborzu odsłonięto pomnik rtm. Witolda Pileckiego, oficera Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, który w 1940 r. dobrowolnie poddał się aresztowaniu i wywózce do Auschwitz, aby zdobyć informacje o obozie.

    - Zdarzają się w historii społeczeństw postacie-symbole. Postacie skupiające w sobie najszlachetniejsze pierwiastki narodowych i ludzkich wartości. Postacie-wzorce, które stawiać można kolejnym pokoleniom za niedościgły przykład zachowań. Taką postacią pozostaje w historii ponad wszelką dyskusję, ponad wszelkie podziały rtm. Witold Pilecki, którego pomnik dzisiaj odsłaniamy - powiedziała podczas sobotnich uroczystości prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Pomnik staje w miejscu symbolicznym. Nieopodal stąd we wrześniu 1940 r. Witold Pilecki dobrowolnie dołączył do łapanki, aby znaleźć się w ludzkim piekle - obozie Auschwitz, gdzie zdobywał informacje o hitlerowskich zbrodniach i stworzył wśród więźniów konspiracyjną siatkę ruchu oporu - dodała prezydent.

    Minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, wspominając niezłomną postawę rtm. Pileckiego, powiedział, że "zabijano go dwa razy". - Tak jak wielu jego towarzyszy broni. Zabito go wtedy w maju 1948 r., ale zabijano też pamięć o nim przez kolejnych wiele lat, a o jego towarzyszach zabijano pamięć do całkiem niedawna - zaznaczył Morawiecki.

    Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Leszek Żukowski, przypominając życiorys rtm. Pileckiego, przyznał, że jako więzień byłego obozu koncentracyjnego Flossenburg nie może zaakceptować potocznego nazywania Pileckiego "ochotnikiem do Auschwitz". "Obóz koncentracyjny to nie obóz kondycyjny, którego można być uczestnikiem i wycofać się z niego w dowolnym momencie. Podjęcie się zadania bez gwarancji przeżycia warunków tam panujących to nie tylko odwaga - to bohaterstwo" - ocenił Żukowski.

    Wzniesiony z inicjatywy stowarzyszenia "Młodzi dla Polski" pomnik stanął na pasie zieleni przy al. Wojska Polskiego, niedaleko kamienicy o numerze 40, w której rotmistrz Pilecki pozwolił się pojmać Niemcom, skąd trafił do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. - Pomnik uzyskał lokalizację symboliczną, która z tego powodu otrzymała poparcie zarówno rodziny, jak i wszystkich radnych Warszawy - powiedział przedstawiciel stowarzyszenia "Młodzi dla Polski" Mateusz Parys podczas spotkania z dziennikarzami.

    - Rtm. Pilecki jest z losami Warszawy nierozerwalnie związany. Brał udział w powstaniu warszawskim, w drugiej konspiracji po zakończeniu II wojny światowej. Tutaj został pojmany przez UB, torturowany w więzieniu na Rakowieckiej, skazany na śmierć przez stalinowski sąd, zamordowany strzałem w tył głowy - przypomniał Parys.

    Pod pomnikiem złożono wieńce i wiązanki kwiatów, m.in. w imieniu prezydenta Andrzeja Dudy i prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. W uroczystościach udział wzięli m.in. członkowie rodziny rtm. Witolda Pileckiego - córka Zofia Pilecka-Optułowicz, syn Andrzej Pilecki, wnuczki i prawnukowie, wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, z-ca szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

    Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu, zmarł 25 maja 1948 r. w Warszawie. Był rotmistrzem kawalerii Wojska Polskiego, współzałożycielem Tajnej Armii Polskiej oraz żołnierzem Armii Krajowej. Pilecki był więźniem i organizatorem ruchu oporu w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Tworzył raporty o Holokauście. Pośmiertnie, w 2006 r. otrzymał Order Orła Białego, a w 2013 r. został awansowany do stopnia pułkownika.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół