Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Między słowami

Wielka to zasługa teatru Ateneum, że odkrył dla warszawskich widzów autora, którego sztuki obiegły już całą Europę.

Florian Zeller subtelnie pokazuje oddalanie się ludzi od siebie budujących mury, narastające z wiekiem. Bo na ogół ta niemożność porozumienia się pojawia się w czasie, gdy mamy nieprzepartą ochotę zepchnąć na margines życia niegdyś bliskich, a dziś już niepotrzebnych nam ludzi. Ten problem stanowi główny wątek spektaklu „Ojciec” z koncertową rolą Mariana Opani w roli głównej. Wydaje się, że Florian Zeller potrafi skupić uwagę widza na tym, co próbujemy bezskutecznie wyprzeć z naszej świadomości, a co stanowi istotę rzeczy. Przejawia się to choćby w minimalistycznych tytułach, za którymi kryje się ocean spraw.

W innych miastach sztuki Zellera pokazywały się incydentalnie na scenach, zawsze równie powściągliwie sugerujące problem. Przykładem „Prawda”, „Kłamstwo” czy „Godzina spokoju”. Każdy z tych tekstów pokazuje możliwości, jakie kryją się w zarysowanych sprawnie postaciach. Rola córki w spektaklu „Ojciec”, którą gra przejmująco Magdalena Schejbal, to nieustanne znaki zapytania, jakie stawia sobie bohaterka z jednej strony opiekuńcza i odpowiedzialna, z drugiej ulegająca egoistycznym sugestiom swego partnera. Jeśli nawet kłopoty z pamięcią starszego pana mogą ją napawać troską, to nie wyczuwa niestety, że biorą się one z lęku o córkę (młodsza ukochana zginęła w wypadku samochodowym), a przygody z pamięcią to jedynie kamuflaż prawdziwego niepokoju.

W spektaklu widać całkowite porozumienie zespołu z młodą wnikliwą reżyserką Iwoną Kempą, co potwierdziły kuluarowe rozmowy po przedstawieniu. Dobrze więc zagłębić się w to, co boli, a co zakryte na co dzień przed ludzkim wzrokiem. I co Florian Zeller potrafi przetłumaczyć na język teatru.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy