• facebook
  • rss
  • Adoptuj dziadka

    Agata Ślusarczyk

    |

    Gość Warszawski 20/2017

    dodane 18.05.2017 00:00

    – To nie jest zwykły wolontariat. Ale pomysł na młodych, którym z Kościołem nie jest po drodze – wyjaśnia ks. Kamil Falkowski, duszpasterz młodzieżowej grupy MAGIS.

    Klaudia Popkowicz, absolwentka grójeckiego liceum i wolontariuszka, do parafialnego Domu Pomocy Społecznej im. ks. Piotra Skargi zazwyczaj zmierza piechotą. W końcu to tylko trzy kilometry. I trzy kilometry modlitwy za „adoptowanych” podopiecznych placówki.

    Strata czasu?

    Pomysł akcji „Adoptuj dziadka” zrodził się kilka lata temu w Duszpasterstwie Młodzieży MAGIS w parafii św. Mikołaja Biskupa w Grójcu. – To było jedno z naszych pierwszych ewangelizacyjnych działań. Młodzi w wieku dorastania doświadczają często osłabienia i buntu wobec wiary, ale z drugiej strony jest w nich ogromna potrzeba zrobienia czegoś dobrego. Wolontariat w ramach akcji „Adoptuj dziadka” jest odpowiedzią i drogą, na której mogą odnaleźć Boga – wyjaśnia ks. Kamil Falkowski, duszpasterz młodzieży w parafii św. Mikołaja Biskupa, opiekun wolontariuszy. Pomysł szybko chwycił. W akcję zaangażowali się grójeccy gimnazjaliści i licealiści. Nawet tacy, którzy początkowo pomoc starszym osobom traktowali jako stratę czasu. – Czasami przychodziło nawet 25 wolontariuszy – mówi ks. K. Falkowski. Dom Pomocy Społecznej mieści się tuż obok kościoła. Otoczony jest niewielkim ogrodem z alejkami. Młodzi przychodzą tu raz w tygodniu na dwie godziny, co najmniej przez jeden semestr. – Chcemy uczyć ich odpowiedzialności i stałego zaangażowania. Dzisiejszy świat proponuje wiele jednorazowych akcji – mówi ks. K. Falkowski.

    Człowiek bez terminu ważności

    Klaudia Popkowicz przyszła „na próbę”: zobaczyć, czym jest adopcja babci czy dziadka. I została. – Już na pierwszym spotkaniu zrozumiałam, jak bardzo jesteśmy im potrzebni. Człowiek nie ma terminu ważności. Serca tych starszych osób nadal kochają i potrzebują miłości – mówi wolontariuszka. I dodaje: – Smutne jest to, że we współczesnym społeczeństwie potrzeby starszych osób nie są brane pod uwagę. Siostra Teresa ze Zgromadzenia Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa, dyrektorka domu, przydziela podopiecznych wolontariuszom. Klaudia dostała do adopcji panią Wacławę. „Bóg chyba o mnie pamięta” – usłyszała na powitanie od staruszki. Zdziwiła się także, kiedy ta poprosiła ją, by… wspólnie odmówić Różaniec. – To mnie rozbroiło. Zrozumiałam, że nie ma nic piękniejszego niż świadczenie swoim życiem, że Bóg jest miłością – cieszy się Klaudia. Teraz sama modli się za swoją adoptowaną babcię, czyta jej książki, wychodzi z nią na spacer czy śpiewa. Uczy się życia – cierpliwego, cichego, z jego starczymi ograniczeniami. Od czasu pierwszej wizyty w Domu Opieki Społecznej mijają już dwa lata. – Zyskałam babcię, a pani Wacława wnuczkę – cieszy się. Zdecydowana większość wolontariuszy nie należy do Duszpasterstwa Młodzieży MAGIS. Przychodzą za to do parafii na comiesięczne spotkania dla wolontariuszy. – Staram się pokazywać im dobro, które w nich jest, i zachęcam, żeby dzielili się swoimi talentami z innymi. Młodzi potrzebują autentyczności i relacji. Najpierw trzeba zjeść z nimi kebaba, zapytać, co słychać, a dopiero potem mówić im o Bogu – tłumaczy duszpasterz. I dodaje: – Niektórzy z nich zaczęli przychodzić na niedzielną Mszę św. I to jest duży sukces. Miejmy nadzieję że zostaną na dłużej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół