Nowy numer 16/2018 Archiwum

Epoka maminsynków

Prosty przepis na Piotrusia Pana? Nieobecny fizycznie lub emocjonalnie tatuś, nadmiernie wymagająca i dominująca mamusia. Plus przekonanie, żeby „dziecku dać wszystko to, czego my nie mieliśmy”.

Niezdecydowani, uciekający od odpowiedzialności, bojący się podejmować życiowe decyzje, maminsynki, lalusie, playboye, hulacy, mężczyźni mający problemy z tożsamością seksualną… Rośnie liczba mężczyzn, którym nie było dane dorosnąć.

O przyczynach tego niepokojącego zjawiska rozmawiali 25 maja w Centralnej Bibliotece Rolniczej goście ostatniego przed wakacjami spotkania w ramach cyklu „Duchowość dla Warszawy”. Terapeuta i filozof Jacek Masłowski zauważył, że brak męskiego wzorca ciągnie się od wieków, od czasu, kiedy rozpoczęła się epoka przemysłowa i mężczyźni wyjechali do pracy, potem walczyli i ginęli na wojnach. Teraz emigrują zarobkowo. Ich role – lepiej lub gorzej – starają się wypełnić kobiety. – Chłopcy nie wiedzą, co to znaczy być odpowiedzialnym, męskim, dojrzałym do założenia rodziny, bo nie dorastali w otoczeniu ojca lub dziadka. Często wychowywały ich samotne matki, zmęczone, sfrustrowane, które od swoich synów oczekiwały zaspokojenia tego, czego nie dali im ich mężowie – tłumaczył J. Masłowski. – Dzisiaj wymagania kobiet wobec mężczyzn są tak wygórowane, że na samą myśl o nich można się załamać. Młodzi mężczyźni i młode kobiety wchodzą w relacje nieprzygotowani, niedojrzali, konsumpcyjnie nastawieni do świata, z nadmiarem oczekiwań, dlatego założenie rodziny wydaje się im wielkim obciążeniem, a nie nagrodą. Zdaniem Jacka Pulikowskiego, wykładowcy Studium Rodziny, mężczyznom wmawia się dziś, że będą szczęśliwi, gdy założą firmę, wykreują karierę, zdobędą wszystkie ośmiotysięczniki albo zmienią żonę na młodszą. I trafia się w ich czuły punkt, bo z natury nastawieni są na działanie, zdobywanie świata, a gorzej radzą sobie z relacjami, rozważaniem sensu własnego życia. – Słowo „samorealizacja” to piękna podpucha. Dlatego wielu szuka szczęścia poza domem, rodziną. Żony zamiast cierpliwie uczyć mężów głębokich relacji z Bogiem i ludźmi, stawiają ich do kąta, za to, że są tacy „chropowaci i niekumaci” – ostrzegał Pulikowski. Psychopedagog s. Anna Maria Pudełko AP tłumaczyła, że kluczem do budowania przez mężczyzn dojrzałych związków są: siła, odwaga i wierność. Tej pierwszej nie zdobywa się na siłowni ani nie jest ona przeintelektualizowaniem. To stanowcza łagodność, opanowanie, w którym jest także miejsce na czystość. Te cechy można wyrobić w dzieciach, ucząc je samokontroli, samodyscypliny, sztuki odmawiania sobie, dystansu do reklam, rzeczy materialnych, także tego, jak pokonywać trudy życia, a przede wszystkim przekazując im dar wiary. – W czasach mojego dzieciństwa w okresach pokuty nie jadło się słodyczy, a dzisiaj kupuje się dzieciom kalendarze adwentowe z czekoladką na każdy dzień – zaznaczył J. Pulikowski. – Wychowanie w duchu: „My tego nie mieliśmy, niech mają nasze dzieci” i pozwalanie, by robiły tylko to, na co mają ochotę, czyli róbta, co chceta, prowadzi na manowce. Jeśli nie nauczymy ich samokontroli, jak będą w stanie odeprzeć to, co dla nich złe?

Nie tylko praca i zabawa

Ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, organizatora cyklu. Kończy się cykl spotkań, który wydaje się być odpowiedzią na zapotrzebowanie mieszkańców Warszawy w sferze duchowości. Świadczyły o tym tłumy słuchaczy na każdym z wykładów. Te cztery spotkania pokazały, że potrzeby w tym względzie są duże. W księgarniach możemy znaleźć książki na temat ukrytego życia drzew, życia duchowego zwierząt, natomiast mało mówimy o życiu duchowym ludzi w ich konkretnej codzienności. Dlatego Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie postanowił kontynuować wykłady. Nową edycję rozpoczniemy 19 października tematem „Duchowość a sny”, który rozwinie gość pierwszego cyklu: ks. Krzysztof Grzywocz, teolog duchowości, kierownik duchowy, rekolekcjonista i stały współpracownik Centrum Formacji Duchowej. Wstęp jak zawsze wolny. Planujemy cztery spotkania, które będą zaproszeniem do pogłębiania życia duchowego. Po to, żeby Warszawa nie tylko handlowała, pracowała, nie tylko się bawiła, ale też starała się o sprawy duchowe.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma