Nowy numer 16/2018 Archiwum

Bez klasówek i domowych zadań

W klasie uderza cisza. Inaczej niż w tradycyjnej szkole, wiele tu wolnej przestrzeni, w której dzieci same wybierają sobie miejsce do pracy.

Na niskich regałach znajdują się pomoce dydaktyczne: duża mapa z drewnianymi puzzlami w kształcie poszczególnych państw, drewniane tabliczki z wyżłobieniem w kształcie liter do ćwiczenia motoryki, pomoce ułatwiające mnożenie dwucyfrowych liczb.

Dzięki nim już w pierwszej klasie dzieci nie tylko piszą i czytają, ale świetnie radzą sobie z trudnymi obliczeniami. Na katechezie dzieci mają do dyspozycji miniaturowe naczynia liturgiczne, a geografii biblijnej uczą się na makiecie Jerozolimy i Ziemi Świętej Nazwa szkoły to po prostu: „Korczak. Szkoła Montessori”. – Żałuję, że sam takiej nie skończyłem – śmieje się Bartłomiej Kuczyński, który dwa lata temu wraz z żoną i zaprzyjaźnionymi rodzinami postanowił otworzyć szkołę Montessori na Pradze. Wkrótce wiek szkolny osiągną jego córki: Helena i Józefina. Jego żona Marta Kuczyńska ukończyła specjalny kurs i zdobyła uprawnienia nauczyciela metody opracowanej przez Marię Montessori, włoską lekarkę z przełomu XIX i XX w., stawiającą nacisk na swobodny rozwój dzieci. Montessori uważała, że głównym zadaniem pedagogiki jest wspieranie spontaniczności i twórczości dzieci, umożliwianie im wszechstronnego rozwoju fizycznego, duchowego, kulturowego i społecznego. W klasie prowadzonej metodą Montessori jest zawsze dwóch nauczycieli. I coś, co podoba się uczniom i ich rodzicom: nie zadaje się prac domowych. Dzieci uczą się w naturalnym tempie, a rolą pedagoga jest obserwowanie ucznia, podążanie za jego zainteresowaniami i wspieranie go. Jeśli dzieci zainteresują się dinozaurami, to będą liczyć „na dinozaurach”, o nich będą pisać opowiadania, z nimi będą uczyć się ortografii. A wszystko to bez ocen. Każdy uczeń, przy wsparciu nauczyciela, na początku każdego tygodnia zaplanuje sobie rytm pracy, sam wybierze zagadnienia, którym każdego dnia poświęci swój czas. Nie ma wykuwania na blachę, podstawą zapamiętywania są metody mnemotechniczne. Poranne 3,5 godziny to czas najlepszej dyspozycji umysłowej. Nie przerywa jej żaden dzwonek. Ale jeśli dziecko chce danego dnia odpoczywać, może to zrobić. Następnego dnia będzie jednak więcej pracować. Dzięki temu nauczy się samokontroli. Ważna będzie też umiejętność współpracy, szukania pomysłów i metod dochodzenia do nowych, niesztampowych rozwiązań. – Ruszamy od września z jedną, 18-osobową wielorocznikową klasą. Przyjmujemy sześcio- i siedmiolatki. W przyszłym roku rekrutujemy kolejnych uczniów – mówi Zofia Kozerawska, dyrektor szkoły – Na razie będziemy korzystać z budynku przedwojennej podstawówki, w której mieści się aktualnie liceum. Docelowo chcemy mieć około 80 uczniów – zapowiada. Dzieci co tydzień będą chodzić na wycieczki: do ZOO, muzeum po sąsiedzku do praskiego rzemieślnika, do pobliskiego parku. Ale na dwór będą wychodzić codziennie, na godzinę przed obiadem. Po południu odbywać się będą zajęcia uzupełniające, a po 15.00 także koła dla chętnych. – Czesne niewygórowane. 1300 zł. Nie robimy tego dla pieniędzy. Gdybyśmy chcieli zarobić, założylibyśmy sklep – śmieje się Bartłomiej Kuczyński.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma