• facebook
  • rss
  • Błaganie o uczucie

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Nie ma sposobu na toksyczną miłość, pozostaje tylko się z niej wyleczyć. Ale to nie takie proste.

    Czerwony wystrój hotelowego pokoju zapowiada namiętność. Szybko się jednak okazuje, że namiętność zgubną. Spektakl „Piękny nieczuły” w teatrze Polonia obrósł legendą. Tekst napisany przez Jeana Cocteau dla Édith Piaf i przez nią właśnie zagrany to zadziwiające błaganie o miłość. Kobieta, którą wielbił cały Paryż, nie umiała żyć bez miłości. Tej miłości, której jej odmówiono.

    Okrutnie. I o tę miłość błaga, o tę miłość żebrze. Spektakl jest niemal repliką oryginału. Kobietę, która całą noc czeka na powrót kochanka, gra Natalia Sikora. Wybitna wokalistka, jak się okazuje, ukończyła wydział aktorski, ale zadanie, jakiego się podejmuje, jest piekielnie trudne. Drobna i krucha, wypełniona pasją i rozpaczą, staje się silna i zdeterminowana. Każde słowo, które wypowiada, boli. Każdy z widzów chciałby w imieniu upokorzonej kobiety zerwać płachtę gazety, którą mężczyzna izoluje się od ukochanej. Dlaczego bohaterka spektaklu godzi się być ofiarą? Odpowiedź jest prosta. Bo bezbrzeżnie kocha. Ale jest to miłość toksyczna. Zachwycony Édith Piaf Cocteau nie ukrywa swojej fascynacji. „To nie Piaf śpiewa” – pisze. „To deszcz, który pada, wiatr, który świszcze, blask księżyca, który rozpościera swój woal”. A jednak siła i czar tkwiące w jej głosie nie były w stanie poruszyć serca obojętnego kochanka. Jean Cocteau mówił: „Gdy Piaf umrze, część mnie umrze razem z nią”. Traf chciał, że Piaf zmarła 10 października 1963 r., a Cocteau dzień później. Partnera Natalii Sikory, pięknego i nieczułego, który ani jednym słowem nie zareagował na błagania o miłość, zagrał Paweł Ciołkosz, ciepły i pełen ekspresji aktor. W spektaklu reżyserowanym przez Edwarda Wojtaszka jest jednak wyraźne pęknięcie. Gdy kończy się rozpaczliwy monolog aktorki, gdy nie odpowiada jej partner, Natalia Sikora wychodzi przed kurtynę i śpiewa – oczywiście przepięknie –osiem najbardziej znanych piosenek Piaf. Największy aplauz wzbudzają znane przeboje – „Mon Dieu” i „Non, je ne regrette rien”. Publiczność nagradza wokalistkę brawami i różami, które rzuca jej do stóp, a jednak zadajemy sobie pytanie, czy rzeczywiście nie można było znaleźć jakiegoś łącznika między pierwszą, zwartą dramaturgicznie częścią, a dołożonymi zupełnie luźno piosenkami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół