• facebook
  • rss
  • Mysz o numerze 10219

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    Przeszła piekło Ravensbrück, po nim straciła radość życia i wiarę w Boga. Terapią były rysunki. Stała się znaną ilustratorką książek i twórczynią sztuki sakralnej.

    Maria Hiszpańska-Neumann pozostawiła po sobie ilustracje lub okładki do prawie 70 pozycji książkowych oraz rysunki, prace malarskie i mozaiki ścienne. Swoje dzieła podpisywała charakterystycznym rysunkiem myszki i inicjałami.

    – Rysunek odzwierciedlał fizjonomię i charakter mojej mamy. Była drobnej budowy, ruchliwa, ale chowająca się trochę po kątach, nieśmiała, skromna. Taka szara myszka – mówił syn Michał podczas wernisażu, który odbył się w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej 27 października, w przededniu setnych urodzin artystki. Właściwie miała na imię Zofia. Urodziła się w znanej rodzinie szewców, gdzie z pokolenia na pokolenie mężczyźni otrzymywali imię Stanisław, a kobiety – Zofia. Ona jednak nie chciała być kolejną w rodzinie Zofią i przyjęła imię z bierzmowania – Maria.

    Rysunki z obozu

    Po matce odziedziczyła zdolności plastyczne. Przed wojną studiowała grafikę w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplomu już nie zdążyła zrobić. Wojna zaczęła się dla niej okrutnie: podczas bombardowania 25 września 1939 r. zginął jej ojciec, jeden z braci dostał się do obozu jenieckiego, a drugi znalazł się w Anglii. Ona sama wstąpiła do Związku Walki Zbrojnej. W 1941 r. została aresztowana i uwięziona w Radomiu, potem w Pińczowie, aż w 1942 r. trafiła do obozu Ravensbrück, gdzie otrzymała numer 10219. – Jak wspominała, rysowanie pomagało jej przetrwać okrutną rzeczywistość. W obozie powstało około 400 prac. Niestety, zostały spalone – mówił podczas wernisażu Daniel Górnicki, kustosz MAW. Pracowała przymusowo w zakładach zbrojeniowych w Neubrandenburgu, skąd uciekła w kwietniu 1945 r. Powróciła do Warszawy i zamieszkała na Saskiej Kępie. Na skutek obozowych przeżyć i rozczarowania powojenną Polską popadła w depresję i odeszła od Kościoła katolickiego. Zajęła się projektowaniem graficznym dla wydawnictw. W dzień robiła ilustracje do książek, nocą na kartki przelewała to, co widziała w obozie i czego nie potrafiła zapomnieć.

    Ratunek w Biblii

    W 1948 r. wyszła za mąż za brata obozowej koleżanki, muzykologa Janusza Neumanna. Rozpoczęła współpracę z wydawnictwami, najpierw z Wiedzą, potem Książką i Wiedzą, „Tygodnikiem Powszechnym”. Natchnienie znalazła podczas wyjazdów do Bułgarii i Egiptu. – Do Egiptu zabrała ze sobą tylko jedną książkę – Biblię. Zwiedzała muzea, obserwowała mieszkańców, poznawała obyczaje i pisała: „Tutaj Stary Testament chodzi po ulicach”. Wróciła z dwoma kilogramami rysunków i świeżym spojrzeniem na swoją sztukę – mówił kustosz MAW. Wyjazd był dla niej również natchnieniem duchowym. Odzyskała wiarę i wróciła do Kościoła, w czym pomógł jej o. Robert Madejski. Od 1965 r. Maria Hiszpańska-Neumann tworzyła dzieła sakralne w: Wieczerniku w Górze Kalwarii („Ostatnia wieczerza”), kościele św. Klemensa Hofbauera w Warszawie (ołtarz Świętych Polskich), kościele św. Kazimierza w Pruszkowie (tryptyk przedstawiający Maryję, św. Elżbietę i chrzest w Jordanie), a także w Tarnowie, Piwnicznej, Zbylitowskiej Górze. W kościele św. Michała Archanioła w Warszawie wykonała dekoracje mozaikowe i malarskie, a także drogę krzyżową w dolnym kościele, która ma dodatkową, XV stację – zmartwychwstanie. W 1978 r. zaprojektowała wnętrze kaplicy w Hübingen w Niemczech, co było dla niej również swoistą terapią po wojennej traumie. Pod koniec lat 70. pracowała nad drogą krzyżową do kościoła na Saskiej Kępie. Pracę przerwała niespodziewana śmierć artystki, 12 stycznia 1980 r. Jej grób znajduje się na cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej.

    Odzyskała nadzieję

    – Bardzo zależało nam na tym, żeby na tej wystawie pokazać „Mysz” jako człowieka, który się do końca swoich dni rozwijał, przeszedł od głębokiej depresji po obozie aż po nadzieję zmartwychwstania – mówiła córka Bogna Neumann. Na wernisażu obecne były dzieci, wnuki i prawnuki artystki oraz jej znajomi. Przybyli też ks. infułat Jan Sikorski, przyjaciel rodziny, i ks. prałat Józef Hass, emerytowany proboszcz parafii św. Michała na Mokotowie. Wystawę „W cieniu krzyża – w blasku zmartwychwstania”, zawierającą prace z kolekcji rodziny oraz wybrane dzieła ze zbiorów MAW, można oglądać w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej (ul. Dziekania 1) do 4 marca 2018 r.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół