• facebook
  • rss
  • Polowanie na łosia

    dodane 21.12.2017 00:00

    Zanim zajmiemy się łosiem, będziemy śmiać się dużo i często.

    Abstrakcyjny tytuł komedii granej w Teatrze IMKA – „Polowanie na łosia” – przystaje do rodzaju humoru, jakim przesiąknięte są dialogi tej sztuki. Zresztą realizatorzy uprzedzają widza: to współczesna komedia – nie dość, że czarna, to jeszcze romantyczna. Dwoje młodych ludzi, którzy są bohaterami sztuki, niewątpliwie się kocha. Niestety, wciąż wraca do nich nieproszona przeszłość. Walorem spektaklu jest znakomite aktorstwo. Prym wiedzie pełen uroku i prostoty Antoni Pawlicki. Chce prosić rodziców narzeczonej o jej rękę, właśnie z niecierpliwością oczekuje ich wizyty. Niestety, pojawia się zgoła inny, nieproszony gość. Otóż młody człowiek, który postanowił odwiedzić narzeczoną Konrada, poczuł do niej nagły przypływ uczuć. I tu dochodzi do głosu krewki temperament Elizki, którą gra Agnieszka Więdłocha. Skutecznie uciszy eks-narzeczonego, bo „zamknie mu usta” w szafie. Zwłaszcza że rodzice gwałtownie dobijają się do drzwi. A że jest to komedia niezupełnie czarna i niezupełnie romantyczna, nie do końca uciszony eks-amant wychodzi z szafy zdrowy i cały. Do tego stopnia, że w ramach rekompensaty postanawia zamieszkać z parą narzeczonych. Autor sztuki Michał Walczak znany jest z poczucia humoru. Toteż śmiejemy się dużo i chętnie. Szczególnie gdy na scenie pojawia się przyszły teść Konrada, generał i były ubek (Piotr Cyrwus). Grażyna Wolszczak jako mama Elizki rozsiewa wdzięk. Jeżeli pada od czasu do czasu pytanie o łosia, to tylko po to, by uspokoić widza, że łosie są pod ochroną.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół