• facebook
  • rss
    • Mama Jasia
      24.07.2016 19:44
      Bardzo mi się podoba ten pomysł ze świętymi. Sama bym polazila. Za pokemonami mi się nie chce. To kto zrobi?
    • M
      24.07.2016 21:41
      Panie Redaktorze,
      Nie wierzę w to co czytam. A Pan Redaktor pewnie jeszcze nie wie, że pokemony są umieszczone w kościołach i dzieci wyciągają telefony w trakcie Mszy św.? A radość z takich motywacji dzieci raczej napawa smutkiem, tym bardziej w przypadku dziennikarza w piśmie katolickim, niż do radości. Jestem zaskoczony :-(
      doceń 11
    • mrvn
      25.07.2016 10:53
      Nie, nie, nie.

      Czy nie wystarczy Panu, że coraz więcej ludzi wybiera się do świątyń wyłącznie w celu "zwiedzenia"? Jeśli był Pan kiedyś choćby w kościele Mariackim w Krakowie, nie mówiąc już o Notre Dame w Paryżu czy bazylikach Rzymu, miał Pan pewnie okazję zauważyć, że większość przybywających tam osób nie potrafi się nawet zachować, zachowuje się w środku jak w zwykłym pałacyku czy muzeum. Czy chciałby Pan dodać do tego jeszcze grupy ganiające za pokemonami?

      I jeszcze wskazywanie łapania pokemonów jako sposobu motywacji dziecka do pójścia na Mszę świętą... Pan redaktor wybaczy osobistą wycieczkę, ale motywowanie dziecka do pójścia na spotkanie z Najwyższym przez pokemona jest nie tylko krótkowzroczne, ale i bezcelowe. Bo jeśli dziecko idzie do kościoła żeby zebrać pokemona, to nie ma żadnego sensu, żeby zostało na Mszy świętej, szczególnie jeśli w okolicy są inne pokemony. To kompletne pomylenie pojęć. Nie mam dla Pana redaktora recepty, jak "zarazić" dziecko chęcią i potrzebą spotkania z Bogiem, ale kluczem wydaje mi się osobiste zaangażowanie, a na pewno nie próby przekupstwa.
      Życzę powodzenia w mierzeniu się z trudami wychowania, niech najlepszy Ojciec pomoże Panu w znalezieniu dobrego rozwiązania.
    • Michał
      25.07.2016 13:35
      Ludzie zamiast szukać Chrystusa, biegają za wyimaginowanymi, wirtualnymi ludzikami. Apogeum głupoty jeśli chodzi o smartfony.
    • Anna Panna
      25.07.2016 13:53

      Prostytutka też ma z religią niewiele wspólnego, ale jeśli stanie pod latarnią przed kościołem, to mężczyzna, który ją zabierze do samochodu chociaż w tle sobie kościół w niedzielę zobaczy.

      A bez niej by nie zobaczył.


      NOWA EWANGELIZACJAAAA!

    • nex
      25.07.2016 23:53
      Moje dzieci też biegają za pokemonami, za moją wiedzą i zgodą. Do kościoła chodzą chętnie, niektóre służą do mszy (płeć męska). PokemonGo to w gruncie rzeczy uwspółcześniona forma dawnych harcerskich podchodów. Dla rozumnego gracza nie ma tu żadnego zagrożenia duchowego. Ale też żadnego naciąganego znaczenia ewangelizacyjnego.
      Pisze Pan: "Nie wiem, ile mojemu dziecku zostało w głowie i sercu z niedzielnej homilii." To co powinien Pan zrobić jako katolicki ojciec i głowa rodziny? Proste. Rozmawiać z dzieckiem na temat owej homilii.
      W moim domu jest tradycja, że w trakcie niedzielnego obiadu omawia się homilię z porannej mszy, dyskutuje o czytaniach. Na luzie i ciekawie. Każdy rzuca swoje przemyślenia, zazwyczaj są różne punkty widzenia. To wciąga w rozmowę małych, średnich i dużych.
      Myślę, że zamiast liczyć na "podmioty zewnętrzne" w wychowaniu religijnym swoich dzieci trzeba wziąć sprawę w swoje ręce. Panu redaktorowi polecam modlitwę do św.Józefa, patrona ojców i opiekuna rodzin o inspiracje w tej materii.
    • Maria
      08.08.2016 09:03
      Artykuł tragiczny, widać ze p. redaktor nie załapał o co tak naprawdę chodzi, nie widzę w tej grze niczego edukacyjnego, to pokazuje jak mamy już zmanipulowane pokolenie poprzez media. Motywowanie dziecka pojściem do kościoła poprzez łapanie pokemona jest żałosne ....
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół