Metropolita warszawski modlił się za żołnierzy niezłomnych w ramach społecznych obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Mszę św. w archikatedrze, która odbywała się po raz 15. poprzedził apel pamięci przy Grobie Nieznanego Żołnierza i przemarsz na Stare Miasto.
W społecznych obchodach Dnia Pamięci Żołnierzy Niezłomnych w Warszawie, zorganizowanych w asyście wojskowej przez m. in. prof. Jana Żaryna, wzięli udział Adrianna Garnik, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, gen. Adam Rzeczkowski z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, pracownicy IPN i studenci UKSW. Uczestniczyły poczty sztandarowe jednostki reprezentacyjnej Wojska Polskiego, Światowego Związku AK i stołecznych terytorialsów.
Uroczystości rozpoczęły się 28 lutego apelem pamięci przy Grobie Nieznanego Żołnierza oraz przemarszem z portretami bohaterów do Archikatedry św. Jana Chrzciciela, gdzie przybyłych powitał ks. Bogdan Bartołd, proboszcz parafii archikatedralnej. – 15 lat temu, 3 lutego 2011 roku, wolna Polska oddała hołd niezłomnym. Ustanowiono Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przez lata była w tej sprawie cisza. Janusz Kurtyka nadał sprawie przyspieszenia. Inicjatywę wsparł prezydent Lech Kaczyński – przypomniał na wstępie.
Eucharystii przewodniczył abp Adrian Galbas.
– Zgromadziliśmy się dzisiaj w naszej katedrze, aby dziękować Panu Bogu za życie bohaterskich ludzi: żołnierzy drugiego podziemia, żołnierzy drugiej konspiracji, żołnierzy niezłomnych. Tacy byli: niesprzedajni, nieprzekupni, niechciwi, nietchórzliwi. Ale mówimy także o nich żołnierze wyklęci. Tacy byli: zapomniani, niepotrzebni, niechciani, choć zamordowani, to wciąż dla ludowej władzy niebezpieczni. Dziękujemy więc dziś za nich, ale i za tych wszystkich, którzy starali się przez lata, aby pamięć o tych bohaterskich ludziach nie ulotniła się jak kamfora, by pamiętano ich postawę, i by ona była dla potomnych wsparciem, umocnieniem, a czasem wyrzutem sumienia – mówił na wstępie homilii, tłumacząc, że żołnierze niezłomni są współcześnie wspaniałymi nauczycielami męstwa.
– Najogólniej mówiąc męstwo nie polega na braku lęku, lecz na działaniu pomimo lęku. Jest wyborem, świadomą decyzją, by pozostać wiernym sobie i swoim wartościom nawet wtedy, gdy cena jest wysoka. Jak Antygona, która przecież nie jest wielka z powodu siły fizycznej, ale z powodu siły wewnętrznej, która pomaga jej sprzeciwić się wobec Kreona. To właśnie w takich momentach ujawnia się prawdziwa wielkość człowieka – tłumaczył metropolita warszawski, dodając, że nie każdy ma zadatki na męczennika.
– Każdy jednak może nauczyć się panowania nad sobą i okazać męstwo, czyli wierność wyznawanym zasadom, wartościom i prawdom. Każdy może być w swoim życiu niezłomnym lub złamanym – przekonywał, prosząc, by jak najczęściej modlić się do Ducha Świętego o dar męstwa.
– Po to, aby pokonywać w sobie niechęć do wypełniania obowiązków, które kosztują nas wiele trudu, by zwalczać i cierpliwie znosić chorobę, by z pogodą ducha znosić przeciwności życia. Powinniśmy prosić o ten dar, by zapomnieć o sobie samych i poświecić więcej uwagi innym, by pokonać niecierpliwość, przestać narzekać na trudności i niepowodzenia, by bez strachu publicznie rozmawiać o Bogu, postępować po chrześcijańsku, nawet jeśli to razi innych, by udzielić braterskiego upomnienia, gdy pojawi się taka konieczność, by uprzejmie, lecz stanowczo wymagać od innych – mówił abp Galbas.
Po Mszy św. złożono kwiaty pod epitafium poświęconym w archikatedrze żołnierzom niezłomnym.
Oprawę muzyczna Eucharystii zapewnił chór Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego.