Obchody 400-lecia parafii Świętego Krzyża w Warszawie zainaugurowała uroczysta Msza św. koncelebrowana przez biskupów zgromadzonych na 404. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.
Eucharystii przewodniczył abp Tadeusz Wojda SAC, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Uczestniczył w niej też abp. Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce. Przybyłych powitał ks. Paweł Holc, wizytator księży misjonarzy, który krótko nakreślił historię miejsca.
- Dokładnie 400 lat temu bp Jan Wężyk, późniejszy prymas Polski i Litwy, erygował przy małym kościółku wzniesionym 100 lat wcześniej parafię, która obejmowała przedmieścia Warszawy. Rok wcześniej z inspiracji Wincentego à Paulo we Francji powstało Zgromadzenie Księży Misjonarzy - przypomniał ks. Holc, dodając, że pierwsi misjonarze po przybyciu do Polski zamieszkali właśnie na terenie parafii Świętego Krzyża.
- To miejsce to symbol, czego świadectwo daje figura Jezusa przy wejściu, by nigdy nie tracić nadziei. To miejsce przypomina nam, że chrześcijańska nadzieja związana jest z krzyżem – tłumaczył
Przypomniał, że w ubiegłym roku zgromadzenie na całym świecie świętowało 400-lecie powstania, a główne uroczystości w Polsce miały odbyć się 26 kwietnia.
- Ze względu na pogrzeb papieża Franciszka przełożyliśmy je i zdecydowaliśmy się połączyć jubileusz zgromadzenia i jubileusz parafii. Dziś dziękujemy za parafię i wszystkich, którzy doświadczyli tu bliskości ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Jezusa. Dziękujemy za misjonarzy, którzy tu pełnią posługę konfesjonału i duchowego kierownictwa - mówił ks. Holc.
Homilię wygłosił bp senior Paweł Socha CM, biskup pomocniczy senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, należący do Zgromadzeniu Księży Misjonarzy. Odnosząc się do czytań z dnia, zwrócił uwagę, że ewangeliczna mądrość często stoi w sprzeczności z mentalnością świata. - Bez mądrości pochodzącej od Boga nie da się zrozumieć, dlaczego błogosławieni, czyli szczęśliwi, są ubodzy, smutni, cisi, miłosierni, czystego serca czy cierpiący prześladowania - mówił.
Dużą część swoich rozważań poświęcił posłudze kapłańskiej. Podkreślił, że duchowni z biegiem lat mogą ulec pokusie rozumienia swojej swojej „w stylu mentalności tego świata”. Apelował o odejście od duszpasterstwa skoncentrowanego na planowaniu, statystykach i mierzalnych sukcesach na rzecz „wspólnego wsłuchiwania się w to, co mówi i co poleca czynić nasz Pan”. - Jezus Chrystus jasno mówił i realizował postawę służebną: „Nie przyszedłem po to, aby Mnie służono, ale abym służył i życie swoje oddał za wielu”. W duchu postawy służebnej nawet najtrudniejsze sprawy będą rozwiązywane mocą Boga w prawdzie i miłości - mówił.
Na zakończenie Eucharystii głos zabrał ks. Bartosz Pikul CM, proboszcz parafii, który powiedział, że w bazylice świętokrzyskiej jest coś wyjątkowego, ale nie za sprawą działające tu Bractwa św. Rocha i innych dzieł charytatywnych, nie dlatego, że modlili się tutaj królowie i inni wielcy, nie ze względu na wielokrotne niszczenia świątyni czy znajdujące się w kościele serca Chopina czy Reymonta, ani nawet z powodu zapoczątkowania tu nabożeństwa Gorzkich Żali.
- Tu ciągle przecinają się drogi ludzi: wielkich świętych i zwykłych grzeszników. Tu łączą się przeciwności i to jest nauka krzyża, który ma łączyć, a nie dzielić. Nauka Kościoła związana jest z głoszeniem prawdy, głoszeniem jej z miłością, tak by można ją było znieść. Ten głos prawdy zaczął docierać przez Mszę św. radiowe także do chorych leżących w łózkach - tłumaczył.
Msza św. 11 marca zainaugurowała cykl wydarzeń rocznicowych w bazylice świętokrzyskiej.
Pierwsi misjonarze przybyli do Polski na zaproszenie Marii Ludwiki Gonzagi i jej małżonka Jana Kazimierza w 1651 roku i zamieszkali w ofiarowanym przez królową drewnianym domku z ogrodem na terenie parafii św. Krzyża w Warszawie. Nastąpiło to zaledwie 26 lat od powołania nowej wspólnoty zakonnej w Kościele - Zgromadzenia Księży Misjonarzy, którego celem miała być misja rozumiana jako ewangelizacja ubogich i formacja duchowieństwa, stad oficjalna nazwa Zgromadzenie Misji, Congregacio Missionis.
O przybycie misjonarzy zabiegała szczególnie królowa, która zetknęła się ze św. Wincentym à Paulo i jego dziełami we Francji. Widziała w Polsce potrzebę rozwijania dzieł miłosierdzia wobec szerzącego się głodu, epidemii i wojen oraz podniesienia poziomu duchowego wiernych przez prowadzenie misji ludowych i formację duchowieństwa diecezjalnego, tak by było ono bardziej wrażliwe na ubogich materialne i duchowo.
Przybyli do Warszawy misjonarze nie znali polskiego, ale już przed Wielkanocą 1652 roku przeprowadzili po francusku rekolekcje dla arystokracji, kupców i frankofonów. Cały czas wspierała ich królowa, która pomogła w przyjeździe do Warszawy także trzech pierwszych szarytek. Siostry zamieszkały na terenie parafii Świętego Krzyża, by pomagać chorym i ubogim.
Z biegiem czasu misjonarze zakładali swoje domy w kolejnych miastach. Do końca XVII wieku powstały: w Wilnie, Krakowie, Przemyślu, Łowiczu. W 1864 roku za wspieranie powstania styczniowego zgromadzenie razem z innymi zostało skasowane ukazem carskim. Pozostał ich dom w Krakowie w zaborze austriackim. Zakonnicy w 1918 r. powrócili do Warszawy.