Świadectwo, które trwa

Co środę w kościele dominikanów na Służewiu odprawiane są msze wotywne za wstawiennictwem bł. Michała Czartoryskiego OP, kapelana Powstania Warszawskiego. Wierni mogą składać intencje mailowo i osobiście.

Eucharystie w lipcu odprawiał o. Jacek Pietrzak OP. Jak powiedział podczas kazania 22 lipca  "Wiara dojrzewa dopiero wtedy, gdy odkrywamy, że największym darem jest Pan Bóg”.

Tą myślą można doskonale opisać błogosławionego Michała, za którego wstawiennictwem odprawiane są msze. Dla dominikanina Bóg był najważniejszy, a ukazanie tej miłości do Stwórcy stało się najważniejszym celem jego życia. „Czynem, wysiłkiem ciągłym, zewnętrznym i wewnętrznym mam Bogu pokazać, że Go kocham ciągłą intencją, ciągłym skupieniem, ciągłym uszanowaniem, ciągłym przywiązaniem, przylgnięciem, ofiarowaniem się służyć mam Panu i Stworzycielowi mojemu” – pisał o. Michał Czartoryski w swoim pamiętniku zatytułowanym „Sprawy duchowe”, gdzie w latach 1926–1944 zapisywał swoje ważniejsze przeżycia. 

Błogosławiony był dominikaninem, kapelanem Powstania Warszawskiego oraz jednym ze 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej. Urodził się 19 lutego 1897 roku w Pełkiniach koło Jarosławia jako Jan Franciszek Czartoryski, w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych i religijnych. Początkowo ukończył studia architektoniczne na Politechnice Lwowskiej, jednak z czasem odkrył swoje powołanie i wstąpił do Zakonu Dominikanów, gdzie przyjął imię Michał. 

Jego życie od początku cechowały głęboka wiara, odpowiedzialność oraz gotowość do służby drugiemu człowiekowi. Swoje przekonania, osobowość i postawy życiowe wyniósł z domu, zawdzięczając je swoim rodzicom – księciu Witoldowi Czartoryskiemu i Jadwidze z Dzieduszyckich. Matka poświęciła swoje życie całej gromadce dzieci, by w czasie nieobecności ojca wiodły życie pełne miłości, nauki i wiary. 

Wierni i znajomi wspominają go jako spokojnego, pogodnego i pełnego empatii kapłana, który mimo przeciwności losu zawsze starał się skupiać na innych oraz pielęgnował swoją miłość do Boga. 1 sierpnia 1944 roku bł. Michał Czartoryski udał się ze Służewia do Śródmieścia  w celu odbycia wizyty lekarskiej i to tam zastała go godzina „W”. Kapłan został odcięty od reszty miasta i, nie mając możliwości powrotu, postanowił pomagać walczącym. Sam zgłosił się do dowództwa III Zgrupowania „Konrad” na Powiślu i zaproponował objęcie funkcji kapelana oddziału. Na miejscu okazało się, że wyznaczony wcześniej kapelan nie dotarł, więc bł. Michał Czartoryski stał się wybawieniem dla oddziałów, które pozostawały dotąd bez opieki duszpasterskiej. 

Dominikanin zaczął również odprawiać msze dla ludności cywilnej Powiśla, spowiadając i aktywnie działając na rzecz społeczeństwa. W ostatnim dniu życia, 6 września 1944 roku odprawił mszę, pielęgnując w wiernych wiarę oraz dając im siłę i otuchę. Podczas ewakuacji nie uciekł, ale został z chorymi i ze stoickim spokojem odmawiał różaniec, czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Eleonora Kasznica, ps. „Ela”, wówczas 16-letnia dziewczyna, „peżetka” (PŻ), wspomina: „Pamiętam, jak łagodnie uśmiechnął się i powiedział, że szkaplerza nie zdejmie i rannych, którzy są zupełnie bezradni i unieruchomieni w łóżkach, nie opuści”. 

Błogosławionego o. Michała Czartoryskiego rozstrzelali Niemcy, oskarżając jego oraz pozostałe osoby o bycie bandytami, a jego określając mianem „największego bandyty” ze względu na funkcję kapelana Powstania Warszawskiego oraz stan duchowny. Nie ma dostępnych relikwii bł. o. Michała Czartoryskiego. Jego szczątki najprawdopodobniej spoczywają na Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli.

« 1 »

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.