Prymas od kuchni

O wstawiennictwie bł. Stefana Wyszyńskiego, jego ulubionych potrawach i o wielkim zaufaniu Bożej opatrzności mówi Anna Rastawicka.

Agnieszka Kurek-Zajączkowska: Prymas Tysiąclecia jest kojarzony jako bardzo poważny człowiek. Taki był?
Anna Rastawicka: Miał w sobie pewne dostojeństwo, poczucie ludzkiej godności i odpowiedzialności za misję, którą Bóg mu dał, ale nie był wyniosły. Często, siedząc z nim przy wspólnym stole, myślałam: „To jest człowiek święty, a jaki on jest zwyczajny”. Nie grymasił, nie zostawiał nic na talerzu. Patrzył, czy wszyscy sobie nałożyli, podawał i zachęcał do jedzenia. Nie dominował w rozmowie. Nie krępował innych sobą. Choć nie był wesołkiem, jednak lubił, gdy przy stole opowiadaliśmy różne śmieszne historie.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.