Nauczycielka, członek partii, racjonalistka, a później organizatorka pielgrzymek, współinicjatorka wspólnoty Apostołów Czystej Miłości, wolontariuszka w biurze parafii Bożego Ciała w Szczecinie, prowadząca seminaria odnowy wiary, która rozmawiała z Jezusem przez 23 lata.
Dla osób, które tylko z grubsza znają biografię Alicji Lenczewskiej film „Mistyczka” w reż. Jana Sobierajskiego, jest swego rodzaju zaskoczeniem, że po nawróceniu tak bardzo konsultowała swoje decyzje z Jezusem. Codziennie czytała Pismo Święte, a to, co usłyszała od Chrystusa, skrzętnie zapisywała w zeszycie szkolnym.
W filmie widać ją jako kobietę z krwi i kości, która pracuje nad swoim charakterem. Jest konkretna, potrafi postawić na swoim czy odpowiedzieć tak, że aż idzie w pięty. Jej rolę na przestrzeni 40 lat życia kreuje Dorota Chotecka-Pazura. Wszystkie jej dialogi z Jezusem są przepisane jeden do jednego z dzienników mistyczki.
- Córka i żona Sławka, bratowa i bratanica Alicji, były na planie. Kiedy zobaczyły ucharakteryzowaną Dorotę Chotecką stwierdziły, że dokładnie tak wyglądała Alicja. Dla Doroty Choteckiej to było największe wyzwanie: zagrać postać od 37 roku życia do 77 lat. Mieliśmy trzy peruki na zmianę, by stopniować życie Alicji przed kamerą. Od tego Dorota Chotecka uzależniała swój udział w projekcie. Bardzo chciałem, by to ona zagrała mistyczkę, m.in. z tego powodu, że jest w takim wieku, w którym Alicja przeżyła swoje nawrócenie, i jeszcze nie grała roli głównej. Czy to Dorota Chotecka jeździła na skuterze, czy dublerka - tego nie będę zdradzał - mówił na pokazie przedpremierowym 23 sierpnia w Warszawie reż. Jan Sobierajski.
Twórcy filmu postawili sobie za cel, by film jako fabularny był wierny prawdzie.
- Scenariusz może mieć ok. 90 stron, a tu mieliśmy 900 stron zapisków bohaterki. Nie byliśmy w stanie tego wszystkiego pokazać. Selekcja trwała długo, ponad rok. Wybraliśmy słowa jak najbardziej pragmatyczne dla widza, starając się, by zachęcić go, by doczytał więcej w książce. Chcieliśmy oddać wiernie wiele szczegółów z życia Alicji Lenczewskiej. Nawet zeszyty, w których Dorota Chotecka zapisuje rozmowy są identyczne jak te, w których pisała Alicja - mówił reżyser.
Rafael Film
- Alicja i jej brat mieszkali w blokach. Dla nas produkcyjnie najłatwiej było nagrywać w jednym miejscu. Znaleźliśmy dwupiętrowy dom, w którym na parterze urządziliśmy mieszkanie Sławka, a na górze jego siostry. Kawalerka Alicji jest odtworzona tak, jak w niej mieszkała mistyczka, nawet z paprotkami, białą kanapą, ławą i legendarnym dywanikiem na ścianie. Tak w ciągu 9 dni udało nam się nakręcić kilkadziesiąt scen - dodał.
Pomysł na film zrodził się w czasie przygotowania do premiery "Powołanego 2”.
- Janek Sobierajski powiedział mi, że ma pewien pomysł, ale podzieli się nim, jak sobie wszystko ułoży i upewni się co do niego. Minęło trochę czasu i pojawił się jeden dzień, który dał nam niezwykłe potwierdzenie, że powinniśmy podjąć temat. Spotkały się dwie rzeczywistości. Na rekolekcjach, po moim debiutanckim świadectwie, zwrócił się do mnie pewien pan, który miał pewne predyspozycje do rozpowszechniania historii Alicji Lenczewskiej. Schowałem sobie tę rozmowę na później w sercu. Pomyślałam, że może po rekolekcjach się tym zajmę, porozmawiam z Jankiem. Po czym ten człowiek podchodzi do mnie kolejnego dnia rano i dziękuje mi, że tak szybko porozmawiałem z reżyserem i od razu Janek do niego napisał maila. To był totalny znak, że Pan Bóg jest i nas prowadzi. Myślimy, że powrót do rozmów Alicji z Panem Jezusem jest bardzo potrzebny dzisiaj. Sam Chrystus Alicji powiedział, że chce mówić do każdego człowieka - mówił po pokazie Andrzej Kocuba, producent i operator kamery.
- Z mojej perspektywy to było tak, że kończyłem czytać książkę o Alicji Lenczewskiej. Nie wiedziałem o rozmowie Andrzeja z tym mężczyzną, którym okazał się być Grzegorz Kepisy, człowiek który otrzymał od Alicji pod koniec jej życia zeszyty. Na ostatnich stronach książki była adnotacja, że autor książki odnalazł przez internet Grzegorza Kepisy. I ja zrobiłem tak samo. Napisałem mu maila i potem ze 2 godziny rozmawialiśmy przez telefon. Po trzech latach od tej rozmowy mamy film - przyznał J. Sobierajski.
Na pokaz przedpremierowy w Kinie Wisła w Warszawie bilety były wysprzedane. Przed kasą wisiała stosowna kartka z informacją. Obok stali ludzie gotowi odkupić bilety od innych. Jak poinformowali twórcy, we Wrocławiu zaplanowano jeden pokaz "Mistyczki” 23 sierpnia, a było tak dużo chętnych, że kino tego dnia uruchomiło ich kilka.








