Na Powązkach Wojskowych poświęcono symboliczne mogiły dwóch powstańców warszawskich.
Por. Jan Nowicki "Ryś" oraz jego podkomendna, 18-letnia łączniczka "Halinka", której tożsamości nie udało się jeszcze ustalić, doczekali się swoich grobów. Są to mogiły symboliczne w kwaterze, w której oni najprawdopodobniej spoczywają. Ciała powstańców nigdy nie zostały zidentyfikowane. Oboje polegli 21 sierpnia 1944 roku przy ul. Długiej 15 na Starym Mieście, przy katedrze polowej Wojska Polskiego, wraz z gońcem, kpr. pchor. Marianem Kosterną "Marianem". Ich szczątki zostały najprawdopodobniej pochowane przy ul. Długiej, potem w 1945 roku w Ogrodzie Krasińskich, a w 1947 r. ekshumowane ponownie i przeniesione na Cmentarz Wojskowy na Powązkach.
O "Halince” wiadomo tylko tyle, że była łączniczką plutonu 1908 "Juliusz” i miała około 18 lat.
Życiorys "Rysia""Ryś” funkcjonował przez ponad 80 lat pod pseudonimem. Dopiero w tym roku dzięki wieloletniej pracy badawczej historyka Wojciecha Königsberga i złamaniu szyfru AK-owskiego kontrwywiadu przez kryptologa prof. Remigiusza Wiśniewskiego z Uniwersytetu Zielonogórskiego, udało się ustalić, że to Jan Nowicki, legenda Lecha Poznań, należący do grona najskuteczniejszych zawodników w historii klubu, który zdobywał po 2-3 bramki w meczu, a w oficjalnych rozgrywkach miał ich w sumie 61, co daje mu 10. pozycję najlepszych napastników drużyny od 1932 roku.
"Ryś” dbał, by nikt nie wiedział, kim naprawdę jest, gdyż zajmował się likwidacją niemieckich konfidentów i zdrajców. Kiedy przybył do okupowanej Warszawy przydzielono go do oddziału bojowego kontrwywiadu Komendy Głównej Armii Krajowej, który stanowił elitarną jednostkę szybkiego reagowania na wypadek zagrożenia polskiego dowództwa. Brał udział w brawurowych operacjach egzekucji AK w okupowanej stolicy. Za męstwo podczas akcji w barze „Za Kotarą”, w 1943 roku gen. Tadeusz "Bór” Komorowski, dowódca AK przyznał mu Krzyż Walecznych.
25 września w asyście wojskowej, z udziałem rekonstruktorów i pocztów sztandarowych środowisk kombatanckich i patriotycznych, a także przedstawicieli Lecha Poznań, w kwaterze C10 odbyła się uroczystość upamiętnienia "Rysia” i "Halinki”, która jednocześnie przypomniała o wszystkich uczestnikach Powstania Warszawskiego bez miejsc pochówku.
- Kiedyś może uzyskamy informacje, które pomogą losy "Halinki” ustalić. Jesteśmy to winni również innym powstańcom. Także dlatego, że celem niemieckiej militarnej machiny wojennej było nie tylko ich zabicie, ale także wymazanie z pamięci. Naszym obowiązkiem jest codzienna walka o odzyskiwanie ich nazwisk, losów i historii, by móc powiedzieć oprawcom: "Nie udało się wam” – mówił dr Paweł Ukielski, zastępca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego.
W uroczystości uczestniczyła rodzina "Rysia” z Poznania.
- Kampania "Rysia” toczyła walki w obrębie cmentarzy, wśród grobów, pod ogniem niemieckich oddziałów i ostrzałem pociągu pancernego. Po przejściu na Stare Miasto Jan Nowicki objął dowództwo nad odziałem specjalnym "Juliusz”, batalionu "Gustaw”. Major Ludwik Gawrych przekazując mu dowództwo powiedział: "Dzielny żołnierz od dziś obejmie dowództwo nad dzielnym odziałem”. Ci, którzy z nim walczyli zapamiętali "Rysia” jako dowódce odważnego, koleżeńskiego, rzeczowego w podejmowaniu decyzji, a jednocześnie dbającego o bezpieczeństwo swoich żołnierzy. Potrafił łączyć wymagania stawiane podkomendnym z troską i uważnością o ich los. Źródeł tego trzeba szukać w przedwojennym Poznaniu, społeczności kolejarskiej, której fundamentem były silne więzi wspólnotowe i lokalny patriotyzm – mówił Igor Czapczyk, młody chłopak, krewny "Rysia”.
W uroczystości uczestniczył także historyk Wojciecha Königsberg z Zielonej Góry, który przyczynił się do identyfikacji imienia i nazwiska „Rysia” i razem z prof. R. Wiśniewskim napisał książkę „Tajemnica »Rysia« z oddziału »993/W« rozwiązana”.
Los Mariana Kosterny świat poznał z czasem. W grudniu 2020 r., podczas remontu kwatery powstańczej na Powązkach Wojskowych, dzięki zachowanym dokumentom Polskiego Czerwonego Krzyża na nagrobku pojawiło się jego nazwisko.