Abp Adrian Galbas o haśle Dnia Papieskiego: Chrześcijanin jest jak serce

Podczas konferencji zapowiadającej obchody metropolita warszawski przestrzegł przed dwoma największymi wrogami wiary: duchową nudą i lenistwem.

Podczas konferencji w Domu Arcybiskupów Warszawskich abp Adrian Galbas podziękował Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” za intensywne działania formacyjne i edukacyjne. Zaznaczył, że niesłabnące zaufanie społeczne do Dzieła potwierdza, jak bardzo potrzebny jest system stypendialny, który od lat daje młodym ludziom z mniejszych ośrodków szansę na rzetelne wykształcenie i bezpieczny start w dorosłość.

Odnosząc się do hasła XXVI Dnia Papieskiego, "Uczeń-Misjonarz" zaznaczył, że zostało spopularyzowane ono przez papieża Franciszka w adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium. Abp Adrian Galbas podkreślił, że wyraża ono odwieczną naturę powołania chrześcijańskiego.

Abp Adrian Galbas: Przeciwieństwem ucznia-misjonarza jest bierność
Gość Warszawski

– Mówił papież Franciszek często, że to jest jedna kategoria – uczeń-misjonarz. Nie można być albo uczniem, albo misjonarzem. Nie można być tylko uczniem, nie będąc misjonarzem, i nie można być misjonarzem, nie będąc uczniem – przypomniał arcybiskup, obrazując tę zależność metaforą serca, czyli pompy ssąco-tłoczącej. Aby móc cokolwiek dać drugiemu człowiekowi, chrześcijanin musi najpierw sam przyjąć dar – wejść w relację z Jezusem, czerpać z Jego słowa i sakramentów przekazywanych w Kościele (faza „ssąca”). Jednak zatrzymanie tego daru wyłącznie dla siebie jest śmiertelne dla ducha. Prawdziwe uczniostwo domaga się fazy „tłoczącej” – dzielenia się wiarą, w przeciwnym razie człowiekowi grozi duchowe uduszenie. Wspólnym mianownikiem obu tych wymiarów jest dynamizm wyrażony w słowie „pójść”. Słowa „Pójdź za Mną” to osobiste zaproszenie Chrystusa do wejścia w Jego szkołę, „Idźcie i czyńcie uczniów” oznacza mandat misyjny, by nie zatrzymywać Dobrej Nowiny w ukryciu. Wskazując na przeszkody w realizacji tego powołania, abp Galbas zdiagnozował stan, który nazwał „smutną postacią stagnacji”. Przeciwieństwem ucznia-misjonarza nie jest bowiem wyłącznie otwarta wrogość wobec wiary, lecz bierność: nuda i zmęczenie duchowe, sprawiające, że człowiek przestaje pogłębiać relację z Bogiem, uznając wiarę za coś nieatrakcyjnego na tle codziennych spraw oraz duchowe lenistwo, które blokuje odwagę wyjścia naprzeciw drugiemu człowiekowi.

Metropolita warszawski zauważył, że wielu wiernych traktuje bycie uczniem i misjonarzem w kategoriach czysto teoretycznych, zamykając się w strefie komfortu i rezygnując ze świadectwa.

Metropolita zestawił ze sobą dwa symboliczne momenty z biografii papieża Polaka, podkreślając że – choć Karol Wojtyła nie posługiwał się wprost sformułowaniem Franciszka – całe jego życie stanowiło modelową realizację postawy ucznia-misjonarza. Wspomniał początek jego drogi kapłańskiej w Niegowici i świadectwo tamtejszego proboszcza o młodym wikariuszu, ks. Karolu Wojtyle. Ówczesny proboszcz – zupełnie nieświadomy przyszłych losów swojego współpracownika – opisywał go jako człowieka świętego: z jednej strony nieustannie trwającego na kolanach przed Najświętszym Sakramentem (uczeń), z drugiej – z pasją zabiegającego o to, by przyciągnąć każdego człowieka do Chrystusa (misjonarz). Abp Galbas przywołał też ostatnie dni pontyfikatu i dramatyczny obraz z Niedzieli Palmowej 2005 roku, gdy schorowany, niemogący już wypowiedzieć ani słowa papież stanął w oknie Pałacu Apostolskiego z gałązką oliwną w dłoni. Mimo skrajnych ograniczeń fizycznych, do ostatniego tchnienia pozostał misjonarzem, przemawiając samym cierpieniem i gestem błogosławieństwa.

Arcybiskup zwrócił również uwagę, że misyjność Jana Pawła II wykraczała daleko poza mury świątyń. Było to wychodzenie na współczesne „peryferia”: do świata uniwersyteckiego, środowisk twórczych, politycznych i społecznych, co znalazło odzwierciedlenie w jego bogatym nauczaniu społecznym.

Abp Galbas zaapelował, by obchody Dnia Papieskiego nie ograniczały się do wspomnień czy akademii rocznicowych, lecz stały się impulsem do osobistej weryfikacji własnego chrześcijaństwa. Zachęcił każdego wierzącego do postawienia sobie konkretnych pytań: czy naprawdę jestem uczniem Chrystusa. Czy moje uczniostwo przekłada się na postawę misjonarza, a jeśli nie dzielę się wiarą – co stanowi moją wewnętrzną barierę? Czy jest to strach, lenistwo, obojętność czy brak żywej relacji z Bogiem?

« ‹ 1 › »
oceń artykuł Pobieranie..

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.