Zapraszał do Boga

Joanna Jureczko-Wilk

|

Gość Warszawski 35/2016

publikacja 25.08.2016 00:00

Uśmiechnięty, życzliwy, radosny, najczęściej otoczony wianuszkiem rozmówców. Ufający Bogu i ludziom. 18 sierpnia pożegnaliśmy o. Witolda Słabiga OP.

Prezydent Andrzej Duda odznaczył pośmiertnie dominikańskiego proboszcza złotym krzyżem zasługi „za zasługi w pracy społecznej i charytatywnej, za osiągnięcia w pracy duszpasterskiej”. Prezydent Andrzej Duda odznaczył pośmiertnie dominikańskiego proboszcza złotym krzyżem zasługi „za zasługi w pracy społecznej i charytatywnej, za osiągnięcia w pracy duszpasterskiej”.
Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość

Od rana w kościele św. Dominika na Służewie trwało modlitewne czuwanie przy trumnie zmarłego 9 sierpnia proboszcza. Na pogrzebową Mszę św. licznie przybyli współbracia z Zakonu Kaznodziejskiego, bracia i siostry z innych zgromadzeń zakonnych, a także kapłani, nie tylko z dekanatu służewskiego i ursynowskiego. Ostatni hołd kapłanowi złożyły również środowiska artystyczne.

Ojciec Witold był miłośnikiem teatru, a aktorzy i muzycy często brali udział w majowych Jarmarkach św. Dominika, organizowanych przy służewskim klasztorze.
Pożegnać go przyszli małżonkowie, których przygotowywał do sakramentu małżeństwa albo którym towarzyszył jako duszpasterz ruchu Spotkań Małżeńskich. Przy trumnie zgromadzili się też niepełnosprawni, członkowie trzeciego zakonu dominikańskiego, innych parafialnych wspólnot oraz wielu parafian i przyjaciół zmarłego z całej Warszawy. 
– Dziękujemy za jego dobrą, prostą drogę św. Dominika, prowadzącą po śladach św. Jacka, a zakończoną nagle i niespodziewanie – mówił na początku żałobnej Eucharystii bp Michał Janocha.
O prostej, naturalnej drodze wiary o. Witolda mówił też w homilii prowincjał polskich dominikanów o. Paweł Kozacki. – Wychodził z założenia, że Boga nie trzeba bronić, o Nim trzeba mówić, a jeszcze bardziej trzeba Go pokazywać innym przez to, co się robi, jak się podchodzi do ludzi, jak się ich traktuje, jak się na nich patrzy. A Witold po prostu lubił ludzi, był ciekawy ich historii. Jego otwartość i delikatność pozwalały mu przyjmować bardzo rozmaite osoby – podkreślał prowincjał dominikanów. 
Po Eucharystii ciało zmarłego złożono na pobliskim cmentarzu przy ul. Wałbrzyskiej, w grobowcu ojców dominikanów. Zgodnie z prośbą zakonników uczestnicy uroczystości pogrzebowych zamiast kupować kwiaty, wsparli datkami Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie, z którym śp. o. Słabig był związany.