Cudownie ocalony z Rzezi Woli nie żyje

tg

|

Gość Warszawski 26/2018

publikacja 28.06.2018 00:00

O jego mamie, Wandzie Lurie, która przeżyła egzekucję w pierwszych dniach sierpnia 1944 r., mówiono: polska Niobe.

Wanda Lurie cudem przeżyła Rzeź Woli. Kilkanaście dni później urodziła Mścisława, który całe życie poświęcił podtrzymywaniu pamięci ofiar sierpnia 1944 r. Wanda Lurie cudem przeżyła Rzeź Woli. Kilkanaście dni później urodziła Mścisława, który całe życie poświęcił podtrzymywaniu pamięci ofiar sierpnia 1944 r.
Tomasz Gołąb /Foto Gość

O nim, który urodził się 15 dni później: pierworodny powstania warszawskiego. Mścisław Lurie był ikoną Powstania Warszawskiego na Woli. „Nie wiem, ile Pan Bóg ma dla mnie jeszcze lat. Ale wierzę, że skoro zechciał ocalić życie mojej mamy i moje, to miał w tym cel” – mówił „Gościowi Niedzielnemu” niespełna rok temu.

Niedawno odwiedził nas znowu, dziękując za pomoc w organizacji pielgrzymki do Ziemi Świętej, ufundowanej przez jednego z naszych czytelników. Syn Wandy Lurie był doktorem nauk chemicznych i pedagogiem. Przez długie lata pracował w Instytucie Kształcenia Nauczycieli. Cały czas walczył o to, aby pamięć o jego matce i tysiącach innych mieszkańców Rzezi Woli nie uległa zatarciu. Od 2004 r. skwer w pobliżu dawnego domu nosi imię Wandy Lurie. Co roku jej syn składał kwiaty przed Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli. Mścisław Lurie zmarł 22 czerwca. Więcej o śp. Mścisławie Lurie na: warszawa.gosc.pl.