Takiego krzyku tajga nie pamięta

Joanna Jureczko-Wilk

|

Gość Warszawski 40/2018

publikacja 04.10.2018 00:00

Trudno było powstrzymać łzy. Tym, którzy opowiadali o potwornościach dzieciństwa, jakich doznali na wywózkach na Wschód. Ale i słuchaczom.

▲	W odsłonięciu pamiątkowej tablicy uczestniczyli sybiracy z RPA, Kanady, Meksyku, Nowej Zelandii i USA. ▲ W odsłonięciu pamiątkowej tablicy uczestniczyli sybiracy z RPA, Kanady, Meksyku, Nowej Zelandii i USA.
Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość

Jerzy Lewicki miał cztery lata, kiedy w lutym 1940 r. całą jego rodzinę wsadzono do bydlęcego wagonu i wywieziono do Krasnojarskiego Kraju. Z trwającej miesiąc podróży pamięta, jak przeciskał chudą rączkę na zewnątrz wagonu i zrywał sople, żeby z nich mieć wodę. W 1941 r. tragicznie zginęła jego siostra.

– Wyszliśmy przed barak, jak to dzieci, wieczorem. Napadła nas wataha wilków. Myśmy jej nie uratowali… Myśmy uciekli… Takiego krzyku, jak płakała moja matka, tajga nie pamięta – mówi, choć do teraz wspomnienie tamtych wydarzeń ściska gardło. W 1943 r. ojciec pana Jerzego poszedł do Wojska Polskiego. Matka, która nie mogła pogodzić się ze śmiercią córki, zmarła trzy miesiące później. – Była w szpitalu i chowała jedzenie w puszeczkach pod łóżkiem. Dawała je mnie i mojemu starszemu o dwa lata bratu. Sama umarła z głodu – mówi Jerzy Lewicki, który w tamte rejony powrócił w 2004 r. i przy grobie matki i siostry w Minusińsku postawił pomnik „Matkom Polkom i Dzieciom Pochowanym w Tej Ziemi”. Pan Jerzy był jednym z siedmiorga sybiraków, którzy 27 września w Katolickim Zespole Edukacyjnym im. ks. Piotra Skargi wzięli udział w odsłonięciu tablicy i inicjacji projektu upamiętniającego Polaków przymusowo zesłanych w głąb Rosji w czterech turach, w latach 1940–1941. Wcześniej metropolita warszawski odprawił Mszę św. w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika, w której wzięli udział sybiracy, zaproszeni goście oraz uczniowie wolskiej placówki. Jak powiedział ks. Sylwester Jeż, dyrektor Katolickiego Zespołu Edukacyjnego, pomysł projektu zrodził się w 2015 r., gdy nawiązano kontakt z potomkami Polaków wywiezionych na Syberię i gdy potem syberyjska młodzież gościła w Warszawie. Obecny na uroczystości szef Urzędu ds. Kombatantów Jan Józef Kasprzyk przyznał, że Miejsce Pamięci Dzieci Syberii będzie okazją do tego, by młode pokolenie „mogło poznać nasze bolesne dzieje, ale także wynieść naukę, która płynie z życiowych doświadczeń sybiraków”. – Chcemy państwu bardzo gorąco podziękować za to, że mimo tak tragicznych kolei losu nie straciliście nigdy wiary w Boga i w Polskę. Nie straciliście nadziei, że Polska odzyska wolność – zaznaczył minister. Z kolei Andrzej Dera, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, zaapelował do nich, żeby dzielili się z młodym pokoleniem swoją historią. – Jesteście w Polsce, jesteście Polakami, czujecie się Polakami. To jest piękne świadectwo – mówił. W uroczystości wzięli udział również: wicemarszałek Senatu Maria Koc, przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Mazowieckiego Kuratorium Oświaty oraz duszpasterze Polonii.