Stop demoralizacji

Agata Ślusarczyk

|

Gość Warszawski 14/2019

dodane 04.04.2019 00:00

Protestują pod ratuszem, maszerują i zakładają stowarzyszenie. Warszawscy rodzice przeciw Karcie LGBT+.

▲	Prezydent Rafał Trzaskowski nie zareagował na oburzenie i obawy mieszkańców. ▲ Prezydent Rafał Trzaskowski nie zareagował na oburzenie i obawy mieszkańców.
JAKUB SZYMCZUK /foto gość

Bomba wybuchła 18 lutego, gdy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał zapowiadaną jeszcze przed wyborami Warszawską Deklarację LGBT+. Dokument pod hasłem przeciwdziałania dyskryminacji w praktyce nadaje mniejszościom seksualnym w Warszawie wiele przywilejów. Najwięcej społecznych kontrowersji wzbudził zapis o edukacji. Deklaracja zakłada bowiem wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej zgodnej ze standardami WHO w każdej szkole. W praktyce oznacza to seksualizację i demoralizację dzieci. A na to stołeczni rodzice nie chcą się zgodzić i dają temu zdecydowany wyraz.

Głos przeciw

– Wielu rodziców w naszej szkole nie zdaje sobie sprawy, czym tak naprawdę są karta LGBT+ i edukacja seksualna. Popierają ją, bo uważają, że to „nowoczesna wiedza” i przeciwdziałanie dyskryminacji. Nie wiedzą nawet, czym są standardy WHO i co grozi ich dzieciom. Mój głos przeciw jest jednym z nielicznych – mówi anonimowo rodzic jednej z publicznych szkół imienia Jana Pawła II. Tymczasem standardy WHO zakładają, że dzieci do 4. roku życia powinny być poinformowane o „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”, 4–6-latki uczone o „różnych koncepcjach rodziny i szacunku do różnych norm związanych z seksualnością”, 6–9-latki informowane o antykoncepcji czy pojęciu „akceptowalne współżycie/seks (za zgodą obu stron)”, a przed 12. rokiem życia dzieci powinny zdobyć wiedzę o „skutecznym stosowaniu prezerwatyw czy braniu odpowiedzialności za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne”. Świadomi prowadzącej do demoralizacji edukacji rodzice nie siedzą z założonymi rękami. Pod hasłem Warszawski Protest Rodziców 18 marca zgromadziło się pod ratuszem kilkuset opiekunów, domagając się anulowania deprawującej deklaracji. Cykliczny protest pod ratuszem organizują środowiska działające w obronie rodziny i prawa do życia. Wielu oburzonych polityką ratusza rodziców wzięło także udział w Narodowym Marszu Życia, protestując przeciw seksualizacji w szkołach. – Byłem na marszu pierwszy raz. Przyszedłem wraz z rodziną, bo jestem zaniepokojony tym, co grozi moim dzieciom – mówi GN Sławomir Miecznik.

Rodzic-strażnik

W obronie praw rodziców do wychowywania zgodnie z wyznawanymi wartościami stanęła także Fundacja Mamy i Taty. W ramach powołanego z jej inicjatywy Ruchu 4 Marca w Warszawie, Łodzi i Poznaniu powstaje rodzicielskie Stowarzyszenie Ruch 4 Marca. – W stolicy jest bardzo duże zainteresowanie tym projektem. W ciągu miesiąca zgłosiło się kilkadziesiąt osób gotowych bronić dzieci przed demoralizacją – mówi Marek Grabowski, prezes fundacji. Od września w każdej ze stołecznych placówkach ma pojawić się „rodzic-strażnik” monitorujący, czy nie dochodzi do deprawacji dzieci. W planach są także szkolenia z zakresu praw rodzicielskich. Informacja o powstaniu Ruchu 4 Marca – sieci rodzicielskich stowarzyszeń – wywołała duże zainteresowanie w mediach społecznościowych. – Zareagowało na nią ponad 600 tys. osób, udostępniając ją czy komentując. To bardzo duży zasięg – zauważa prezes fundacji. W jego ocenie rodzice zaczynają dostrzegać, że szkoła przestaje być miejscem neutralnym światopoglądowo, i poszukują informacji o tym, co zagraża ich dzieciom. – Codziennie dostajemy sygnały od zaniepokojonych rodziców, których dzieci opowiadają o zajęciach, w których uczestniczyły – mówi. Prezes Fundacji Mamy i Taty wyjaśnia, że „seksedukatorzy” stosują różne triki i zabiegi, by dostać się do szkół. – Edukacja seksualna może odbywać się na przykład pod pretekstem zajęć plastycznych, „ukulturalniających” wyjść do kina czy na wystawę. Niestety często po fakcie rodzice dowiadują się, że były tam treści np. promujące homoseksualizm – mówi M. Grabowski. I przypomina o prawie rodziców do informacji o zajęciach wychodzących poza podstawę programową oraz rodzicielskim oświadczeniu wychowawczym, które może złożyć rodzic niewyrażający zgody na udział dziecka w organizowanych przez szkołę zajęciach.

Karta Praw Rodzin

Z pomocą prawną rodzicom przychodzi także Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Pod koniec marca w sanktuarium MB Fatimskiej prezes instytutu podczas spotkania z rodzicami wyjaśniał, jak chronić dzieci i rodziny przed skutkami Warszawskiej Deklaracji LGBT+. Instytut opracował także Samorządowy Projekt Karty Praw Rodzin. Przewiduje on m.in., że informacja o organizacjach pozarządowych współpracujących ze szkołą mogłaby być dostępna na przykład w internecie. – Ułatwi to rodzicom podjęcie decyzji o wyborze placówki – mówi Nikodem Bernaciak z Ordo Iuris. Karta Praw Rodzin zobowiązuje ponadto samorządy do kierowania się zapisanym w Konstytucji dobrem rodziny w każdym wymiarze działalności. – Chodzi przede wszystkim o programy współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi. Organizacje LGBT+ często wykorzystują samorządy do tego, by finansowały ich działania kryjące się pod przyjaźnie brzmiącymi nazwami – mówi prawnik z Ordo Iuris. Środowiska LGBT+ dostały od prezydenta Warszawy zielone światło dla swoich działań. Będą nie tylko mogły prowadzić edukację seksualną w szkołach, otrzymać miejskie wsparcie dla działalności klubów sportowych i centrów społecznych zrzeszających osoby LGBT+, ale także m.in. oczekiwać od firm współpracujących z miastem klauzul antydyskryminacyjnych. Dlatego tym wyraźniej trzeba powiedzieć „stop”. I to nie tylko rodzicielskim głosem.•

Gdzie szukać pomocy prawnej?

Wsparcie prawne dla rodziców i szkolenia z zakresu praw rodzicielskich oferuje Ruch 4 Marca, tel. 22 208 41 41, e-mail: kontakt@ruch4marca.pl.