Grozi nam obojętność na los bliskowschodnich chrześcijan

Tomasz Gołąb Tomasz Gołąb

dodane 09.05.2019 15:47

- Nie możemy pozwolić sobie na grzech zaniedbania - apelował ks. Waldemar Cisło podczas prezentacji książki bp. Saada Siropa Hanny, który 13 lat temu przeżył porwanie przez ekstremistów Al-Kaidy.

Grozi nam obojętność na los bliskowschodnich chrześcijan Wnętrze koptyjskiego kościoła. Skied2009 / CC 2.0

Szokował nas widok płonącej katedry Notre Dame? Mieszkańcy Bliskiego Wschodu, w tym Iraku czy Syrii mają takie widoki na co dzień - mówił ks. Waldemar Cisło, przewodniczący polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie, podczas prezentacji książki irackiego biskupa Saada Siropa Hanny, który jako młody kapłan, 13 lat temu, przeżył porwanie przez ekstremistów Al-Kaidy. - Od początku wojny w Iraku zaangażowaliśmy się w pomoc chrześcijanom jak żaden inny naród czy organizacja - podkreślał, dodając że przed 2003 r., czyli przed obaleniem reżimu Saddama Husajna, w Iraku żyło 1,5 mln chrześcijan. Dziś - zaledwie 200 tys.

Ks. Waldemar Cisło przytoczył słowa bp. Louisa Sako, zwierzchnika Kościoła chaldejskiego, który kilka lat temu odwiedził Polskę, że "Kościół na Bliskim Wschodzie przeżywa Wielki Piątek i jak najszybciej trzeba mu pomóc dotrzeć do wielkanocnego poranka".

- Największym życzeniem tych ludzi jest pokój. Oni mówią: "nie zapomnijcie o nas". Musimy być ich głosem i upominać się o prawa człowieka. O to, by każdy mógł wyznawać swoją religię. Pamiętajmy o tych, którzy oddają życie za wiarę w Chrystusa - zaapelował ks. Cisło.

zobacz także: