Rewolucja w Nazarecie

Tomasz Gołąb

|

Gość Warszawski 38/2019

dodane 19.09.2019 00:00

Oparła się koszmarowi wojny i zniewolenia okresu stalinizmu, kształcąc i wychowując tysiące dziewcząt. Placówka nazaretanek z Mokotowa od 100 lat wpaja swoim wychowankom ideały Świętej Rodziny.

Wiek tradycji łączy się tutaj z nowoczesnymi metodami nauczania, co symbolizuje kolaż  na jednym z korytarzy. Wiek tradycji łączy się tutaj z nowoczesnymi metodami nauczania, co symbolizuje kolaż na jednym z korytarzy.
reprodukcja Tomasz Gołąb /Foto Gość

Spotkania wychowanek Nazaretu mają długą tradycję. „Dziewczynki”, jak o sobie mówią, mają nierzadko po 60–70 lat, ale nadal pielęgnują przyjaźnie. Niektóre z nich uczą dziś przy ul. Czerniakowskiej 137, inne prowadzą w to miejsce kolejne pokolenie. Chętnie dzielą się wspomnieniami z lat, w których uczono tu w tzw. saniach, czyli ławkach z kałamarzem.

Do dziś zresztą można w nich usiąść w jednej z sal na III piętrze. Taka okazja właśnie się nadarza. 28 września nazaretanki będą świętować 100-lecie szkoły. Absolwentki i rodziny uczniów najpierw wezmą udział we Mszy św. w Świątyni Opatrzności Bożej o 10.30, następnie odbędzie się poczęstunek i program artystyczny. O 15.00 wszyscy goście spotkają na terenie szkoły. Do tej pory Nazaret ukończyło ponad 7600 dziewcząt.

Wstyd nie pytać

Przedwojenny regulamin szkoły liczył 16 stron i miał 55 paragrafów. „Uczennice mają być dobrze ułożone, skromne, pełne poczucia własnej godności, dlatego też wszystkiem, cokolwiek tchnie fałszem, udawaniem i nieszczerością, brzydzić się będą” – brzmiał jeden z nich. Inny podpunkt przypominał, że „W czasie lekcji każda z uczennic ma bardzo pilnie uważać i prosić zawsze o wyjaśnienie rzeczy niezrozumiałych, pamiętając, że wstydzić się należy nie tego, że się czegoś nie wie, lecz tego, że się nie stara dowiedzieć”. Wychowanki zachęcano do kształtowania w sobie postawy miłości wobec ojczyzny (co przejawiało się nawet w takich szczegółach jak biało-czerwona tasiemka przy zeszycie do języka polskiego, która w teczce miała go wyróżniać spośród innych) oraz w nieustannym poszukiwaniu prawdy i mądrości. Dlatego w Nazarecie wykazywano zrozumienie dla uczennic, które drukowały lub przenosiły antykomunistyczne ulotki. Nigdy jednak nie było tolerancji dla farbowanych włosów czy niestosownego stroju. Nie daj Boże, by przedwojenne córki właścicieli ziemskich, arystokratów czy przemysłowców wywyższały się nad dziewczynki, którym siostry pozwalały pobierać nauki za darmo. Wszystkie wyglądały tak samo – ukazuje to tableau absolwentek z pocztem kolejnych sióstr dyrektorek, których było osiem. Tyle co papieskich pontyfikatów w tym czasie. Obecnej dziewiątej dyrektor, s. Karolinie Łuczak, przyszło zmierzyć się chyba z największą rewolucją w dziejach szkoły – przywróceniem przedwojennej podstawówki i przyjęciem chłopców.

Posadzka we krwi

Siostra Edyta Pietrzak, wychowawczyni internatu, pokazuje stare dzienniki z rocznika 1938/1939. Szkoła jedynie na krótko, po powstaniu warszawskim, przerwała nauczanie. Ślady tych wojennych czasów widać do dziś na murach, ale także na posadzce kaplicy, w której rozlała się krew chroniącej się tu ludności i żołnierzy pułku „Baszta”.

Sam modernistyczny budynek o architekturze nawiązującej do struktury kryształu górskiego oparł się artyleryjskiemu atakowi w 1944 roku. Trójkątna klatka schodowa, podobnie jak żelbetowe sferyczne sklepienie kościoła znajdującego się między budynkiem szkoły a klauzurą zakonną, nawet dziś wzbudzają szacunek znawców architektury.

W czasie PRL część kompleksu zabrało siostrom Ministerstwo Zdrowia, a także technikum mechaniczne i zawodówka. Dopiero w 1990 r. budynek, choć zniszczony, został odzyskany w całości. Siostry cudem doprowadziły go do pierwotnego stanu i funkcji. Wówczas to, tak samo jak w latach 20. i 30. XX w., powróciły gabinety lekarski i stomatologiczny, pracownie i laboratoria, a także sale językowe i biblioteka. W 1999 r. przywrócono gimnazjum, natomiast w 2005 r. w liceum wprowadzono profil z programem matury międzynarodowej.

Boisko na dachu

Największą jednak zmianę Nazaret przeżywa od 2 lat. Rodzice już dawno pytali o to, kiedy siostry uruchomią szkołę podstawową. Zgromadzenie otworzyło klasy żeńskie i klasę pierwszą dla chłopców. Do tradycyjnych kraciastych spódniczek trzeba było zaprojektować pasujący wzór mundurków chłopięcych. Cichy do tej pory, pełen skupienia i powagi szkolny korytarz na II piętrze wypełnił gwar dzieci, którymi z czułością opiekują się dziewczyny ze starszych klas. Kadra szkolna powiększyła się do 80 osób, a liczba uczniów – aż do 400. Siostry musiały wybudować niewielki placyk zabaw przed szkołą i zlikwidować część internatu, by możliwe było zwiększenie liczby sal lekcyjnych. Już teraz myślą o budowie nowego gmachu, który pomieści m.in. salę gimnastyczną, a może nawet boisko na dachu 4-piętrowego budynku. Rodzice pytają, czy siostry nie założyłyby przypadkiem także… przedszkola.