Watykan kobiecym okiem

Joanna Jureczko-Wilk

|

Gość Warszawski 39/2019

publikacja 26.09.2019 00:00

Jak to jest mieszkać w sąsiedztwie papieża, wychowywać dzieci za Spiżową Bramą i być żoną szwajcarskiego gwardzisty?

– Nie tylko ja czuję smutek, kiedy wieczorem widzę ciemne okna w dawnych papieskich apartamentach Pałacu Apostolskiego – mówiła korespondentka. – Nie tylko ja czuję smutek, kiedy wieczorem widzę ciemne okna w dawnych papieskich apartamentach Pałacu Apostolskiego – mówiła korespondentka.
Joanna Jureczko-Wilk / Foto Gość

Dziennikarka i tłumaczka Magdalena Wolińska-Riedi pracowała u boku trzech papieży: św. Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Dla TVP relacjonuje to, co dzieje się za Spiżową Bramą. Pracuje jako tłumacz w watykańskich sądach i pierwsza dziennikarka z watykańskim paszportem.

W książce „Kobieta w Watykanie” z zawodową ciekawością, spostrzegawczością i ciepłą bezpośredniością opisała życie codzienne w najmniejszym państwie świata, w sercu administracji Kościoła powszechnego, w miejscu życia i pracy dla zaledwie 177 świeckich osób (z których 110 to członkowie Gwardii Szwajcarskiej). Promocja książki „Kobieta w Watykanie” odbyła się 16 września w Centrum Medialnym KAI.

Dzieci kochają Franciszka

W Watykanie autorka zamieszkała 16 lat temu jako żona szwajcarskiego gwardzisty. Założyła polsko-szwajcarsko-włoską rodzinę, w której przenikają się tradycje trzech kultur. Gotuje zdrowe i szybkie włoskie potrawy, dzieci posłała do szwajcarskiej szkoły, a wakacje spędza z rodziną u dziadków w Polsce. Na co dzień dzieci bawią się na watykańskim placu zabaw i zdarza się im ucinać pogawędki ze spacerującym papieżem Franciszkiem. On zaś, jak pisze autorka, „choćby był wyjątkowo zmęczony, na widok dzieci promienieje, odżywa”. Potrafi dołączyć do zabawy w berka, zapytać, jak było w szkole, i zupełnie nie przeszkadza mu dziecięcy gwar w dostojnych wnętrzach ani chodniki pomazane kredą.

– Każdy z pontyfikatów był inny. Jan Paweł II towarzyszył mi od młodości, był papieżem, który niejako prowadził mnie za rękę. To na jego zaproszenie w 2000 r. przyjechałam na Światowe Dni Młodzieży w Rzymie. Wtedy też poznałam mojego przyszłego męża, który jako gwardzista nie chciał mnie przepuścić w pobliże asysty papieża – mówiła podczas spotkania Magdalena Wolińska-Riedi. – Benedykt XVI jeszcze jako kardynał błogosławił nasz związek, potem jako papież chrzcił nasze dzieci. Pozostawał z nami w kontakcie. Pontyfikat papieża Franciszka jest zupełnie inny, przełamujący wiele schematów… Za tym Ojcem Świętym czasami po prostu nie nadążamy.

Oprócz wielu anegdot z udziałem papieży czytelnicy znajdą w książce solidną porcję wiedzy o tym, jak i dlaczego powstało Państwo Watykańskie, kto może zostać jego obywatelem (bo nikt się nim automatycznie nie rodzi), czym różni się od Stolicy Apostolskiej i dlaczego warto mieć paszport z emblematem kluczy św. Piotra. Książka Magdaleny Wolińskiej-Riedi jest wspaniałym przewodnikiem, który pozwala zajrzeć w niedostępne zakamarki Watykanu, ale też odsłania jego zwyczajne życie.

Na 44 hektarach, z których dwie trzecie zajmują watykańskie ogrody i place, znajduje się stacja benzynowa (z nieco tańszym paliwem niż w Rzymie), poczta, ośrodek zdrowia, słynna apteka prowadzona przez ojców bonifratrów ze specyfikami z całego świata, bank i bankomaty z możliwością obsługi w języku łacińskim, sklep, a nawet więzienie i dwa cmentarze. To miejsce, gdzie czasami zaskakująco przenika się sacrum i profanum. Siostry zakonne, które na co dzień misternie naprawiają nadszarpnięte zębem czasu papieskie arrasy, mieszkańcom Watykanu chętnie pomogą też zaszyć rozprutą tapicerkę samochodu.

Wiejskie jajka z Castel Gandolfo

Ponieważ o Watykanie pisze kobieta i matka, dowiemy się, że w jedynym dostępnym sklepie można kupić ekologiczne produkty z papieskiej farmy w Castel Gandolfo, które furgonetka dowozi codziennie rano. Ich ceny są wprawdzie wyższe niż w rzymskich marketach za murami, ale jakość jest nieporównywalnie lepsza. Autorka pisze o spacerach z dziećmi, wypadach rowerowych i spotkaniach z przyjaciółmi, które zgodnie z przepisami muszą zakończyć się przed północą. – Czy to raj bez płacenia podatków, czy złota klatka? – dopytywał prowadzący spotkanie Marek Zając, nawiązując do licznych obostrzeń i zakazów obowiązujących mieszkańców Watykanu, dotyczących chociażby wystroju mieszkań i posiadania zwierząt. – Nigdy nie czułam się tak bezpiecznie jak w Watykanie. I nie myślę tutaj o 360 kamerach, które dla ochrony papieża śledzą wszystkie zakątki. Chociaż akurat dzięki nim np. udało się szybko namierzyć zagubioną różową hulajnogę mojej córki – mówiła autorka. – Wiem, że jeśli coś będzie się działo, gdybym potrzebowała jakiejś pomocy, od razu ją otrzymam. Doświadczyłam tam dużo dobroci i myślę, że to jakoś mnie ukształtowało.

Magdalena Wolińska-Riedi wspominała o tym, że po zakończeniu służby gwardzisty, która może trwać maksymalnie 25 lat, jej mąż został 43-letnim emerytem i musiał opuścić służbowe mieszkanie w Watykanie. – Nie zostaliśmy bezdomni – śmiała się dziennikarka. – Otrzymaliśmy pomoc Watykanu w znalezieniu nowego lokum.