Tak nam dopomóż...

Agata Ślusarczyk

|

Gość Warszawski 44/2019

dodane 31.10.2019 00:00

Jak nie wypalić się w małżeństwie? – Najpierw trzeba się dowiedzieć, co jest paliwem, które podsyca miłość – radzili Monika i Marcin Gomułkowie.

▲	Prelegenci zachęcali do praktykowania przebaczenia i miłosierdzia oraz gotowości przyjęcia krzyża, który wpisany jest w tę drogę. ▲ Prelegenci zachęcali do praktykowania przebaczenia i miłosierdzia oraz gotowości przyjęcia krzyża, który wpisany jest w tę drogę.
Agata Ślusarczyk /Foto Gość

Po wakacyjnej przerwie ruszyły cieszące się dużą popularnością wśród mieszkańców stolicy spotkania z cyklu „Duchowość dla Warszawy”. Ich organizatorem jest Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie. Gośćmi spotkania, które 24 października pod hasłem: „Jak nie wypalić się w małżeństwie?” odbyło się w Centralnej Bibliotece Rolniczej, byli małżonkowie Monika i Marcin Gomułkowie z Torunia, rodzice trojga dzieci, mediatorzy, ewangelizatorzy, liderzy katolickiej wspólnoty małżeństw, członkowie rady duszpasterskiej diecezji toruńskiej. Internautom znani są z prowadzonego przez siebie vloga „Początek wieczności”, na którym promują sakramentalne małżeństwo. I choć mają dopiero pięć lat małżeńskiego stażu, już kilka miesięcy po ślubie zorientowali się, że w ich małżeństwie „skończyło się paliwo” i przyszedł kryzys.

– Podczas spowiedzi usłyszeliśmy, by wspólnie modlić się pierwszą modlitwą, którą wypowiedzieliśmy już podczas przysięgi małżeńskiej: „Tak nam dopomóż, Panie Boże Wszechmogący”. Odkryliśmy prawdziwe źródło życia – Boga, który jest w stanie zaspokoić nasze najgłębsze pragnienia i tęsknoty – mówił Marcin Gomułka. Od tej pory małżonkowie starają się często chodzić na Eucharystię, wspólnie się modlić i budować swoje małżeńskie życie w świetle Ewangelii. – Podczas Komunii św. jednoczę się z Bogiem, dopiero wówczas, nakarmiony Bożą miłością, mogę w pełni kochać moją żonę. Patrzę na nią innymi oczami – mówił M. Gomułka.

Ślubuję ci...

– Jesteśmy przekonani, że od dnia ślubu naszym „paliwem” jest wypełnianie przysięgi małżeńskiej – mówili i wyjaśnili znaczenie jej poszczególnych słów. Ślub miłości zobowiązuje do czerpania miłości z jej źródła – Chrystusa – i życia nią tak, by współmałżonek zobaczył w nas Jezusa. Wierność to – zdaniem małżonków – postawa wdzięczności za to, co otrzymujemy od drugiej osoby. Uczciwość małżeńska to nic innego, jak małżeński dialog i dobrze pojęta duchowość, w której oprócz relacji z Bogiem dbamy także o relację i dialog z małżonkiem. Bezinteresowna służba wyraża się w deklaracji „nie opuszczę cię aż do śmierci”. Małżonkowie zwrócili uwagę, że okres narzeczeństwa często wiąże się z przygotowaniem do wesela, zamiast do... ślubu. Wymienili także etapy dojrzewania do miłości małżeńskiej, która ma być odbiciem miłości Jezusa.

Przekroczyć siebie

Oprócz małżonków głos zabrał znawca teologii małżeństwa ks. prof. Robert Skrzypczak, wykładowca PWTW. Duchowny zwrócił uwagę, że Kościół nie od dziś ma problem z „odpakowaniem” sakramentu małżeństwa i pełnym odkryciem jego świętości. Wyjaśnił, że przeszkodą może być głęboko zakorzeniony w myśleniu manicheizm, który dzieli człowieka na dwie sfery: „dobrą” – duchową i intelektualną oraz „złą” – cielesną, seksualną, fizjologiczną. – Seksualność to miejsce objawienia się Boga i spotkania z Nim. Dlatego z tym sakramentem związany jest Duch Święty, który przychodzi poprzez podarowanie się sobie także poprzez ciało – wyjaśnił ks. Skrzypczak.

Wykładowca PWTW wyjaśnił także, że świętość w małżeństwie polega na pełnym rozwinięciu swojego człowieczeństwa opartego na miłości Chrystusa. – Bez Chrystusa człowiek nie jest w stanie tak bardzo przekroczyć samego siebie i tak bardzo wyrosnąć poza swoje własne możliwości. Tylko Jezus jest uzasadnieniem, że ktoś może osiągnąć taką pełnię bycia człowiekiem, jakim jest święty – mówił.