Abby Johnson w Polsce. "Modlitwa przed klinikami aborcyjnymi i wsparcie kobiet są potężniejszym orężem, niż brutalne zdjęcia"

Joanna Jureczko-Wilk Joanna Jureczko-Wilk

dodane 11.02.2020 13:49

Z dyrektorki kliniki aborcyjnej Planned Parenthood w USA stała się obrończynią życia. Bo zobaczyła na USG dziecko zabijane w łonie matki. Abby Johnson, autorka książki "Nieplanowane" i bohaterka nakręconego na jej podstawie filmu, odwiedzi Sejm i 5 polskich miast.

- Nie spotkałam kobiety, która żałowałaby że ma za dużo dzieci, ale wiele razy rozmawiałam z takimi, które żałowały, że nie mają ich więcej – mówi Abby, matka ośmiorga dzieci. - Nie spotkałam kobiety, która żałowałaby że ma za dużo dzieci, ale wiele razy rozmawiałam z takimi, które żałowały, że nie mają ich więcej – mówi Abby, matka ośmiorga dzieci.
Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość

Była jednym z najmłodszych dyrektorów kliniki Planned Parenthood w USA. Abby Johnson była współodpowiedzialna za przeprowadzenie przeszło 22 000 aborcji. W jej klinice zabijano nienarodzone dzieci do 6 miesiąca życia. Głęboko wierzyła, że w ten sposób pomaga kobietom, ratuje je od problemów zdrowotnych, a nawet śmierci po zabiegach wykonywanych w „nieprofesjonalnych placówkach”. Tak było do dnia, kiedy musiała asystować przy zabiegu i na USG w płodzie, zlepku komórek, zobaczyła w pełni ukształtowane żywe dziecko, starające się za wszelką cenę uciec przed śmiercionośnymi narzędziami.

Opuściła aborcyjny biznes, stała się obrończynią życia, założyła fundację, pomagającą osobom, które z przyczyn etycznych zdecydowały się odejść z klinik aborcyjnych. Prywatnie jest mamą ośmiorga dzieci. Kilka temu porzuciła wspólnotę baptystów i przeszła na katolicyzm.

Historię życiowego zwrotu opisała w książce "Nieplanowane", która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa Esprit. Na jej podstawie w ubiegłym roku powstał film pod tym samym tytułem.

- Opowiadam moją historię, żeby uświadomić, że aborcja jest złem, żeby pokazać ile szkód narobiła w USA i żeby w nienarodzonych dzieciach zobaczyć ludzi - mówiła Abby Johnson podczas konferencji prasowej 11 lutego w Warszawie. Podkreśliła też, że nikt nie ma prawa decydować o czyimś życiu czy śmierci, określać kto żyć może, a komu to życie odebrać i kiedy. Działania władz zezwalającę na aborcję, określające terminy, do kiedy można jej dokonać, przypominają jej najczarniejsze czasy holocaustu. 

- Także w przypadku aborcji czy eutanazji to człowiek decyduje za kogoś, kto nie ma nawet prawa do obrony -  mówiła z naciskiem obrończyni życia.

Jak dodał obecny na konferencji ks. Maciej Sarbinowski SDB, inicjator przyjazdu Abby do Polski, "cywilizacja śmierci przenika do ludzi Kościoła", bo nawet wśród osób wierzących spotyka wielu, którzy dopuszczają aborcję. - Z ust katolików słyszę, że lepiej zabić chore, nienarodzone dziecko, aniżeli miałoby cierpieć - dodawał salezjanin. Dlatego jego zdaniem musimy powrócić do lektury encykliki "Humanae vitae" napisanej przez św. Jana Pawła II, żeby mocno i wyraziście określić się za życiem.

Zresztą z tego między innymi powodu Abby przeszła do Kościoła katolickiego. Kiedy zaczęła głośno opowiadać swoją historię i występować w obronie życia nienarodzonych, została wezwana przez pastorów i otrzymała surową reprymendę. Czytała Katechizm Kościoła Katolickiego, pisma ojców Kościoła, mąż wczytywał się w papieskie encykliki.

– W katechizmie znalazłam odpowiedzi na pytanie, które nurtowały mnie od młodości – przyznaje Abby. Kiedy wraz z rodziną uczestniczyła w Mszy św., zobaczyła, że w tej wspólnocie wierzących jest jej miejsce.

Zdaniem amerykańskiej obrończyni życia należy uświadamiać, jakim złem jest aborcja. Jednak do tego trzeba wybierać metody, które nie będą bulwersować inaczej myślących, ani piętnować kobiet decydujących się przerwać ciążę.

- Modlitwa przed klinikami aborcyjnymi jest potężniejszym orężem niż brutalne zdjęcia i krzyki - zaznaczyła Abby. - Mamy wiele świadectw, że kobiety odstąpiły od zabicia dziecka, bo wstrząsnął nimi widok osób modlących się przed klinikami. Ja także dostałam tysiące świadectw od mam, które po przeczytaniu mojej książki, czy obejrzeniu filmu "Nieplanowane", zmieniły decyzję i utrzymały ciążę. 

Przyjazd Abby Johnson do Polski zbiega się z premierą jej nowej książki "Ściany wołać będą", w której swoimi doświadczeniami dzielą się byli pracownicy placówek aborcyjnych.

- Nasza fundacja pomogła ponad pół tysiącom osób opuścić dotychczasowe miejsca pracy, co w przypadku biznesu aborcyjnego nie jest proste - mówiła Amerykanka. - Pracownicy chcący z powodów etycznych opuścić kliniki aborcyjne są zastraszani, grozi im się procesami sądowymi, mają zakaz wypowiadania się na temat swojej pracy, a kiedy mimo wszystko decydują się odejść, dostają złe referencje, żeby utrudnić im znalezienie nowego zatrudnienia. Ja sama zostałam kiedyś pracownikiem roku, a kiedy opuszczałam klinikę, dowiedziałam się, że byłam pracownikiem okropnym.

Dzięki fundacji założonej przez Abby, osoby decydujące się na opuszczenie biznesu aborcyjnego mogą liczyć na wsparcie prawne, psychologiczne, duchowe oraz na pomoc w znalezieniu nowej pracy.

W Polsce Aby Johnson spotka się z mieszkańcami 5 miast. 15 lutego w Warszawie będzie gościem w Sejmie RP. Weźmie udział w posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

OTWARTE SPOTKANIA Z ABBY JOHNSON W POLSCE: 

Bydgoszcz - 11 lutego, 17.30, kościół św. Marka Ewangelisty, ul. Salezjańska 1

Kraków - Łagiewniki - 12 lutego, 17.15 sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Piła - 13 lutego, 17.30 kościół św. Jana Bosko, ul. Libelta 3

Rumia - 14 lutego, 17.30 sanktuarium NMP Wspomożenia Wiernych, ul NMP Wspomożenia Wiernych 1

Warszawa - 15 lutego, 17.30 bazylika Najświętszego Serca Jezusa, ul. Kawęczyńska 53.