Abby Johnson w Sejmie: Kompromis aborcyjny w Polsce musi się skończyć

Agata Ślusarczyk Agata Ślusarczyk

dodane 15.02.2020 23:12

Była szefowa kliniki aborcyjnej w USA zaapelowała w Sejmie o głosowanie nad ustawą całkowicie zakazującą zabijania nienarodzonych dzieci.

Abby Johnson w Sejmie: Kompromis aborcyjny w Polsce musi się skończyć Przyjazd Abby Johnson do Polski zbiega się z premierą jej nowej książki "Ściany wołać będą". Agata Ślusarczyk /Foto Gość

Abby Johnson była gościem specjalnym konferencji "Formy wsparcia dla kobiet w ciąży znajdujących się w sytuacji kryzysowej” zorganizowanej w Sejmie przez Parlamentarny Zespół na rzecz Życia i Rodziny.

- Nie jesteście pozbawieni problemu aborcji, wręcz przeciwnie, kompromisy zostały podjęte w waszym parlamencie - mówiła podczas spotkania była szefowa największej kliniki aborcyjnej w USA Planned Parenthood.

Wyjaśniła, że celem jej wizyty w Polsce jest ostrzec nasz kraj przed "epidemią aborcji”, która zalewa świat. W swoim wystąpieniu podzieliła się doświadczeniem siedmioletniej pracy w klinice aborcyjnej oraz przemiany życia, jaka dokonała się, gdy po raz pierwszy zobaczyła na USG, jak wygląda śmiercionośny zabieg. Mówiła także o pladze aborcji w USA, gdzie dokonywanych jest milion zabiegów przerywania ciąży rocznie oraz o kulisach pracy w klinice aborcyjnej.

- Może myślicie, że macie lepsze prawo chroniące nienarodzone dzieci, ale nadal są trzy powody, dla których niewinne dzieci zgodnie z prawem mogą być rozrywane w łonach swoich matek - powiedziała proliferka.

Zachęcała, by wrócić do dialogu z parlamentarzystami w sprawie antyaborcyjnej ustawy. - Głosowanie nad tym projektem musi się odbyć, ale nie odbędzie się, jeśli nie będą państwo krzyczeć. Musicie domagać się, by zaprzestano aborcji eugenicznej - mówiła.

Przypomniała, że 96 proc. aborcji w Polsce dokonuje się ze względu na wady genetyczne płodu. - Pojęcie eugeniki stało się znane dzięki Adolfowi Hitlerowi. Eugenika to powód, który spowodował Holokaust - to dzieje się także w Polsce. Czy to państwa nie niepokoi? - pytała.

- To nie jest tak, że milion aborcji rocznie w USA pojawiło się znienacka. Kompromis musi się skończyć i tylko państwo musicie się tego domagać - ostrzegała.

Abby Johnson w Sejmie: Kompromis aborcyjny w Polsce musi się skończyć   Abby Johnson była gościem konferencji zorganizowanej przez Parlamentarny Zespół na rzecz Życia i Rodziny. Agata Ślusarczyk /Foto Gość

Wyjaśniła, że każda kryzysowa ciąża powinna być szansą na niesienie pomocy, wsparcia i okazanie miłosierdzia. - Musimy docierać do ojców, wierzę, że jednym z kresów aborcji jest wzmocnienie ojcostwa - mówiła.

Obrończyni życia szczegółowo opisała, na czym polega procedura aborcji w II i III trymestrze ciąży. - Wiele tych zabiegów przeprowadzi się w polskich szpitalach w trzech sytuacjach, które dopuszczone są prawem - mówiła. Dodała, że słyszała o przypadkach topienia dzieci, które przeżyły aborcję w formaldehydzie. - Dlaczego polskie media nie chcą o tym mówić? - pytała.

Była szefowa kliniki zwróciła uwagę, że aborcja jest we współczesnym świecie wielką "epidemią”. - W Indiach zabija się dzieci tylko dlatego, że są to dziewczynki. Matka po porodzie dusi je ręcznikiem, ciało chowane jest blisko domu. 80 proc. aborcji w Chinach dokonywanych jest pod przymusem. Kobiety zaciągane są siłą do kliniki i związywane tak, by nie mogły się ruszać, podczas, gdy lekarz dokonuje aborcji. W Islandii z kolei dwa lata temu wprowadzono prawo, które zezwala zabić każde dziecko, u którego zdiagnozowano zespół Downa - wymieniała.

W ocenie A. Johnson, Polska jest bardzo blisko tych samych zasad, które są wdrażane w Islandii i jeśli się im nie przeciwstawi "padnie ofiarą tych samych, barbarzyńskich praktyk”. Podała też przykład Holandii i USA, w których problem eutanazji staje się coraz bardziej powszechny.

- Polska nie jest odgrodzona od problemów, które są w innych krajach. One są również tu, mimo iż wielu z was chce przymknąć oczy na to, co się dzieje w waszym kraju. Jeśli nie odeprzecie tej tendencji, to samo zacznie dziać się w Polsce - mówiła.

Zachęcała także do modlitwy przed klinikami aborcyjnymi. Jej zdaniem kobiety, które tam idą, w większości nie chcą dokonać aborcji - czują, że nie mają innego wyboru. - Czują się samotne i opuszczone - mówiła. I dodała: - Aborcja jest prostym środkiem, bo ofiary nie mają głosu.

Odpowiadając na pytania uczestników spotkania, opowiedziała m.in. o formach wsparcia dla kobiet w ciąży w USA, jakimi są m.in. Pregnancy Center - centra pomocy dla kobiet, które zastanawiają się nad decyzją o aborcji, domy dla matek z dziećmi, inicjatywy wspierające kobiety, które chcą urodzić dziecko i oddać je do adopcji oraz programy dla ojców zaangażowanych w aborcję. - Sama prowadzę organizację, której celem jest wspieranie pracowników klinik aborcyjnych w odejściu z pracy i dołączeniu do obrońców życia. Chcielibyśmy, żeby taki program ruszył także w Polsce - powiedziała.  

Nawiązując do dyskutowanej w Polsce kwestii karania kobiet, które dopuściły się aborcji, Amerykanka stwierdziła, że większą odpowiedzialność karną powinni ponosić lekarze aborterzy.

Wieczorem działaczka pro-life wygłosiła prelekcję w bazylice Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej.

Przyjazd Abby Johnson do Polski zbiega się z premierą jej nowej książki "Ściany wołać będą", w której swoimi doświadczeniami dzielą się byli pracownicy placówek aborcyjnych.

”Gość Niedzielny” jest patronem medialnym spotkań Abby Johnson w Polsce.