Czas wyjątkowych rekolekcji

Joanna Jureczko-Wilk

|

Gość Warszawski 12/2020

publikacja 19.03.2020 00:00

W Mszy św. transmitowanej 15 marca z kościoła seminaryjnego wzięło udział blisko 70 tys. osób, a w wieczorną adorację Najświętszego Sakramentu w ciszy włączyło się 9 tys. internautów.

▲	Na warszawa.gosc.pl podajemy informacje o internetowych transmisjach Mszy św., nabożeństw i wielkopostnych rekolekcji. ▲ Na warszawa.gosc.pl podajemy informacje o internetowych transmisjach Mszy św., nabożeństw i wielkopostnych rekolekcji.
Joanna Jureczko-Wilk /Foto Gość

Wyraźnie poruszony bp Romuald Kamiński, odprawiając Mszę św. w niemal pustej bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana, mówił: – Przeżywamy czas, który jakby wymyka się naszej wyobraźni. Chcemy przeżyć te wszystkie doświadczenia z poddaniem się woli Bożej, ale jednocześnie w poczuciu zaufania naszemu Ojcu.

Biskup modlitwą obejmował wszystkich chorych, objętych kwarantanną, zmarłych, a także osoby opiekujące się chorymi i pracowników służby zdrowia. Większość parafian słuchała słów pasterza przed domowymi komputerami. – Historia zapisze te miesiące 2020 r. jako ogromne doświadczenie, które ludzkość przeżyła. Nie sposób przejść wobec niego obojętnie. Ono nas nieraz bardzo przeraża – mówił biskup warszawsko-praski i zachęcał, żeby spojrzeć na obecne wydarzenia z perspektywy Wielkiego Postu. – Można by rzec, kochani, takie nieplanowe, ale wyjątkowe rekolekcje przeżywa cała nasza ojczyzna i świat cały. Bądźmy jednak w głębi serca pełni pokoju i ufności – prosił duchowny. Przywołał scenę z niedzielnych czytań z Księgi Wyjścia, gdy Izraelici, idąc do Ziemi Obiecanej, napotkali pierwsze trudności i zaczęli szemrać przeciw Bogu. – Wszystko, co dzieje się za przyzwoleniem Bożym, to jest jakaś wielka katecheza. Ten Wielki Post od kilkunastu dni ma zupełnie inne oblicze. Ktoś powie: wymuszony jest sytuacją. Pewnie po trosze tak. Czasami lekcja życia ma taki scenariusz, że na początku coś trzeba wymusić, żeby dać szansę zobaczenia innej rzeczywistości – zauważył ordynariusz warszawsko-praski. – Z tego doświadczenia wyjdziemy ze świadomością, że jesteśmy słabi, krusi, niezaradni. Wystarczy niewidzialny wirus, żeby zdezorganizować życie wielkich, możnych wspólnot. Stają się nieporadne jak małe dzieci. Wtedy właśnie przychodzi refleksja, jak bardzo w tym wszystkim trzeba pokładać ufność w Panu (...). Bóg nie jest ojcem trwogi. W tym wszystkim zechciejmy zachować pokój serca – apelował bp R. Kamiński.