Zło dobrem zwyciężaj

Agata Ślusarczyk

|

Gość Warszawski 24/2020

publikacja 11.06.2020 00:00

Kiedy modlił się podczas beatyfikacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki, nie spodziewał się, że po kilkudziesięciu latach stanie przed nim nie lada zadanie: wybudować szkołę, której patronuje męczennik.

◄	Sławomir Fido jest przekonany, że katolickie szkoły powinny być odpowiedzią na współczesny relatywizm.  ◄ Sławomir Fido jest przekonany, że katolickie szkoły powinny być odpowiedzią na współczesny relatywizm.
Agata Ślusarczyk

Był 6 czerwca 2010 r., kiedy wynoszono na ołtarze bł. ks. Jerzego Popiełuszkę. Sławomir Fido wraz żoną Agatą i synami był na placu Piłsudskiego. Przed oczami miał postać skromnego księdza, który w trudnych czasach – za cenę własnego życia – miał odwagę mówić prawdę. – Jest męczennikiem za dobrą sprawę, żeby nasz kraj był wolny – mówi, wspominając Msze św. za Ojczyznę, w których jako młody chłopak uczestniczył. Pan Sławomir nie spodziewał się, że nauczanie i odważna postawa świętego męczennika w niedalekiej przyszłości zainspirują go do stworzenia miejsca, w którym zło będzie zwyciężało się dobrem. A prawda górowała nad kłamstwem.

Szkoła jak dom

Pomysł, by założyć szkołę z własnym programem wychowawczym, pojawił się zupełnie nieoczekiwanie. Staś, najstarszy syn państwa Fidów, kończył właśnie zerówkę w publicznej placówce. – Dla nas ważniejsze od wyników nauczania była postawa jaką kształtujemy w procesie wychowania. Mimo dużych wysiłków nauczycieli zauważaliśmy, że czasami pojawia się duży rozdźwięk między tym czego wymagamy w domu i w szkole – mówią rodzice. – Brakowało nam poczucia, że razem z kadrą nauczycielską działamy w kierunku wychowania. W naszym odczuciu szkoła powinna być przedłużeniem domu. Początkowo szukali katolickiej placówki, ale do najbliższej szkoły mieliby ponad 25 km. Rozważali więc, jak mają rozwiązać problem. W tym czasie w parafii św. Marii Magdaleny w Magdalence od półtora roku działało już założone przez proboszcza ks. Mirosława Cholewę Publiczne Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Była to pierwsza „szkoła z wartościami” w powiecie piaseczyńskim. Placówka przenosiła się właśnie do nowego budynku, zwalniając pomieszczenia na plebanii. – Mieliśmy przekonanie, że edukację i wychowanie zgodne z wartościami katolickimi należy rozpocząć od najmłodszych lat. Dlatego wraz z kilkoma rodzinami zaproponowaliśmy księdzu proboszczowi powstanie kolejnej placówki, która wpisze się w istniejącą na terenie parafii edukację w duchu ks. Jerzego – wspominają małżonkowie. Proboszcz wydał zgodę. Organem założycielskim miała być Fundacja Edukacji i Kultury. – Bardzo chcieliśmy, by patronowała jej śp. Marianna Popiełuszko, mama księdza Jerzego, ale jej syn – żyjący brat ks. Jerzego, wyjaśnił: „Mama całe życie była skromną osobą i niech taką pozostanie” – wspominają. Śp. Marianna Popiełuszko została więc nieoficjalną patronką. – Ona dokonała wielkiej rzeczy – wychowała świętego człowieka. Przy tym była osobą niezwykle skromną i pokorną. Czyż może być lepszy wzór dla uczniów? – mówią państwo Fidowie. Patronem szkoły, podobnie jak funkcjonującego na terenie parafii liceum, został więc jej syn – bł. ks. Jerzy. Patronem wspierającym św. Jan Paweł II. – W czasach, kiedy przesuwane są granice, gdy zło ściera się z dobrem, a prawda z kłamstwem, potrzebne są takie miejsca, w których młody człowiek pozna prawdziwe wartości – mówi S. Fido.

Pomógł męczennik

Początkowo – od 2014 r. – szkoła mieściła się w budynku parafialnym w Magdalence, w salach, gdzie jeszcze niedawno uczyli się licealiści. W pierwszym roku edukację rozpoczęło dziewięcioro dzieci. Chętnych do nauki szybko zaczęło przybywać. Państwo Fidowie zaczęli więc szukać innego miejsca na szkołę. Przejeżdżając przez położony obok Magdalenki Władysławów, dostrzegli baner: „działka na sprzedaż”. – Wielokrotnie widzieliśmy to miejsce, ale dopiero teraz dotarło do nas, że tu może powstać szkoła – wspomina. Akt notarialny kupna działki podpisali 19 października – w dniu męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. – Czy to nie jest jakiś znak? – zastanawia się pan Sławomir. Budowa trwała ponad rok. Państwo Fidowie wyłożyli na nią wszystkie swoje oszczędności, wzięli kredyt, duży wkład wnieśli też darczyńcy. – Wiele lat pracowałem dla pieniędzy. W tym, co robiłem, brakowało głębszego sensu – służby dla innych. Szkoła jest dla mnie formą apostołowania – mówi pan Sławomir. Budynek powstał w 2019 r. przy ul. Wojska Polskiego 31 we Władysławowie. Jest kameralny, ma jedno piętro i poddasze. Na parterze i pierwszym piętrze mieszczą się sale lekcyjne. Każda ma multimedialną tablicę i rzutnik. Na poddaszu znajduje się sala gimnastyczna. W przygotowaniu jest też kaplica. Na zewnątrz jest boisko. W szkole uczy się 72 dzieci od zerówki do siódmej klasy – głównie z okolicy, ale są także uczniowie z Tarczyna czy Ursynowa.

Nauka to przywilej

Intuicja wychowawcza małżeństwa nadała szkole kierunek: edukacja–rodzina–wartości. Merytoryczne zaplecze i sprawdzone metody wychowawcze przynieśli ze sobą nauczyciele, wieloletni pedagodzy w katolickich placówkach. – Jesteśmy zgranym zespołem, któremu zależy przede wszystkim na dobru dzieci – mówią zgodnie nauczyciele. Dzień w Niepublicznej Szkole Podstawowej im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki rozpoczyna się i kończy modlitwą. W pierwsze piątki miesiąca w szkole odprawiana jest Msza św., a dzieci mają okazję do spowiedzi. Do konfesjonału ustawia się długa kolejka. – Prawdę mówiąc przerosło to nasze oczekiwania. Jesteśmy przekonani, że dzięki tej regularnej spowiedzi w towarzystwie rówieśników, u dzieci utrwali się taki nawyk i przekonanie, że to naturalna praktyka – mówi Agata Fido współzałożycielka szkoły. – Nie sądziliśmy, że sakrament pokuty i pojednania w szkole będzie cieszył się taką popularnością. Dzięki temu, że do konfesjonału ustawia się niemal cała klasa, praktyka regularnej spowiedzi staje się czymś normalnym – mówi Władysław Pipka, wicedyrektor szkoły. W każdym miesiącu dzieci wspólnie z nauczycielami i rodzicami pracują nad jedną, określoną cnotą, na przykład wyrabiając po wakacjach nawyk porządku. Prace domowe, zadawane w rozsądnych ilościach, mają z kolei wyrobić w dzieciach pracowitość. – Nauka nie jest karą, ale przywilejem. Takie podejście do zdobywania wiedzy staramy się dzieciom wpoić od najmłodszych lat – mówi A. Fido. Wychowanie w szkole imienia błogosławionego męczennika odbywa się przez dobry przykład. Dlatego co roku dzieci jadą do Warszawy na grób ks. Jerzego, by wspólnie się modlić. Starsze klasy przygotowują dla młodszych prezentacje przybliżające postać kapłana. Przykład z męczennika biorą także pedagodzy. – Nie zatrudniamy przypadkowych nauczycieli, ale osoby, którym bliskie są wartości, jakie głosił ks. Jerzy – jak prawda, dobro, sprawiedliwość i solidarność. Oprócz tego to pasjonaci w swojej dziedzinie – mówi dyrektor. O tym, jak ważna jest zgodność przekazywanych wartości z własnym życiem, wie Katarzyna Dobrzyńska, wicedyrektor szkoły, nauczyciel biologii i przyrody. – Staram się być przygotowana do lekcji i słowna. Jeśli obiecam, że danego dnia sprawdzę klasówki, to dotrzymuję terminu. Dzięki temu dzieci wiedzą, że mogą na mnie polegać – mówi. Edukację łączy z wyznawaną wiarą. Lekcje biologii to nie tylko pasjonująca opowieść o świecie komórek, roślin czy zwierząt, ale także zachwyt nad ich Stwórcą. – To jedna z niewielu placówek edukacyjnych, gdzie można łączyć przekazywanie wiedzy z wiarą, a także ukazywać prawdziwy obraz człowieka oparty na antropologii chrześcijańskiej – zauważa dyrektor. – To ważne, by od najmłodszych lat kształtować w nich właściwe spojrzenie na rodzinę, przekazywanie i ochronę życia. Zależy nam, by nauczyciele byli specjalistami w danej dziedzinie, ale również odpowiedzialnymi rodzicami i szczęśliwymi ludźmi. Dlatego szkoła stawia także na powrót do sprawdzonej edukacji na zasadzie mistrz–uczeń. – Patrzymy na dziecko jak na osobę, która nieustannie się rozwija, czegoś poszukuje, stawia sobie pytania. Nawet kiedy zrobi coś złego, wie, że każdego dnia może zacząć na nowo. Nauczyciel ma prowadzić przez ten nieznany świat – zauważa dyrektor. Już niedługo szkolne sale całkowicie opustoszeją. Dzieci udadzą się na wakacje. Marzeniem dyrektora jest, by wokół placówki powstało środowisko zaangażowanych rodziców, którym bliskie są wartości bł. ks. Jerzego. – Może to idealistyczne, ale chciałbym, byśmy w duchu solidarności – pod patronatem ks. Jerzego – działali dla wspólnego dobra, jakim jest wychowanie naszych dzieci – mówi S. Fido.