Szukając nadziei, lecząc obecnością

tg

|

Gość Warszawski 39/2020

publikacja 24.09.2020 08:48

Sami doświadczyli problemów ze zdrowiem psychicznym, a dziś pomagają innym.

– Ponieważ przeszedłem kryzys, łatwiej mi znaleźć z pacjentami wspólny język – mówi Ivan Sitsko. – Ponieważ przeszedłem kryzys, łatwiej mi znaleźć z pacjentami wspólny język – mówi Ivan Sitsko.
Tomasz Gołąb /Foto Gość

Ivan Sitsko przyjechał z Białorusi, skończył wydział budowlany. Pierwszy kryzys pojawił się u niego w 2010 r. Miał wrażenie, że ktoś go prześladuje. Dręczyły go omamy słuchowe i urojenia. Zdawało mu się, że umarł, że nie istnieje; że jego dusza oddzieliła się od ciała. Z ogromnego lęku, którego doświadczył, leczono go 1,5 roku.

– Może gdybym spotkał wówczas asystentów zdrowienia, szybciej zrozumiałbym, że jest nadzieja na pokonanie kryzysu – mówi. Zdiagnozowano u niego schizofrenię. To jedna z najbardziej stygmatyzujących i najcięższych chorób przewlekłych z obszaru zdrowia psychicznego, a jednocześnie jedna z najczęściej występujących. Objawia się często okresami apatii, wycofania z życia społecznego, zawodowego i rodzinnego. W 2019 r. szacowano, że na schizofrenię choruje w Polsce ponad 250 tys. osób, choć niektórzy mówią nawet o 400 tys.

Kryzysu psychicznego z kolei doświadczyło lub doświadczy co czwarty z nas. Schizofrenia nazywana jest chorobą ludzi młodych. Średni wiek zachorowania u kobiet przypada między 25. a 34. rokiem życia, u mężczyzn natomiast pierwsze objawy obserwuje się jeszcze wcześniej, między 15. a 24. rokiem życia. Potwierdza to historia Ivana, który dziś sam pracuje na oddziale całodobowym F7 Instytutu Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego. Spotyka się z osobami doświadczającymi choroby afektywnej dwubiegunowej.

– Ponieważ przeszedłem problemy, z którymi zmagają się inni, łatwiej mi znaleźć z nimi wspólny język i ich zrozumieć – mówi Ivan Sitsko. Co tydzień przy parzeniu herbaty pomaga znaleźć „światełko w tunelu”. Należy do Stowarzyszenia Asystentów Zdrowienia, których w Polsce pracuje 30. Około 200 osób przeszło specjalny kurs, który umożliwia im asystowanie profesjonalistom w leczeniu osób w kryzysie. – Ich rola jest nie do przecenienia – przekonuje Joanna Krzyżanowska-Zbucka, lekarz psychiatra, ordynator oddziału zapobiegania nawrotom w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. – Nieraz zdarzyło mi się słyszeć od pacjentów: „Co pani doktor może wiedzieć? Pani nie jest w stanie zrozumieć, jak ja się czuję”. Asystentowi zdrowienia tego powiedzieć nie mogą. Razem pracujemy, by osoby chorujące nauczyły się kontrolować chorobę i były w stanie zarządzać kryzysami – dodaje.

Prof. Jacek Wciórka, przewodniczący Rady do spraw Zdrowia Psychicznego przy Ministerstwie Zdrowia, wieloletni pracownik Instytutu Psychiatrii i Neurologii, jeden z inicjatorów rozwijania w Polsce leczenia środowiskowego, podkreśla, że dzisiejsza psychiatria doskonale rozumie, że leki nie wystarczą. Pacjentom w kryzysie w procesie zdrowienia potrzeba nadziei. – Kryzys psychiczny ma wciąż nie najlepszą konotację, to poważne wyzwanie dla osób go doświadczających. Pacjentom potrzeba doświadczenia innych, które pozwoli na przywracanie planu życiowego, nadziei, tożsamości, poczucia sprawczości, wpływu na bieg życia i sensu życia. Bez tych wartości przywrócenie stanu sprzed kryzysu jest bardzo trudne albo niemożliwe – przekonuje.

Asystenci zdrowienia pomagają pacjentom na oddziałach całodobowych, pracują w domach samopomocy i w Centrach Zdrowia Psychicznego. – Proces zdrowienia trwa długo, często pojawiają się okresy załamania i zaostrzenia objawów. Wtedy obecność osoby, która powie: „Mi też było ciężko, ale można to pokonać”, to wielka wartość – podkreśla Anna Olearczuk, asystentka zdrowienia w Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dorosłych Warszawa-Bielany i w Wolskim Centrum Zdrowia Psychicznego.

CZP (adresy można znaleźć na stronie czp.org.pl) powstają w Polsce w ramach transformacji leczenia psychiatrycznego ze skoncentrowanego na izolowaniu w szpitalu na rzecz rozwijania leczenia środowiskowego: blisko domu, szybkiego, przyjaznego, włączającego w terapię bliskich. Oznakami choroby mogą być: ogromne kłopoty ze spaniem, skoki nastroju od euforii po stany depresyjne, wszelkie lęki, fobie, ataki paniki, ale także rozdrażnienie, silniejsze odbieranie dźwięków, nagłe skoki wagi czy chęć izolacji i utrata chęci życia. Żeby zgłosić się po pomoc, nie trzeba się wcześniej rejestrować. Wystarczy przyjść w godzinach jego pracy, w każdy dzień powszedni. – Jeśli jesteś zaniepokojony swoim zdrowiem, do CZP możesz przyjść sam lub z kimś bliskim, żeby czuć się raźniej. Jeśli się zgodzisz, bliska osoba będzie przy tobie podczas konsultacji. Będzie mogła opowiedzieć specjaliście o tym, jakie objawy w twoim zachowaniu ją niepokoją. Jeśli nie będziesz chciał, żeby komentowała twój stan, może po prostu siedzieć obok, żebyś czuł się bezpieczniej – podkreśla Katarzyna Szczerbowska Kisielińska, rzeczniczka biura ds. pilotażuNarodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.