Nuty pisane brajlem

Agata Ślusarczyk

|

Gość Warszawski 5/2021

publikacja 04.02.2021 00:00

Zdając na kierunki muzyczne, usłyszała, że niepełnosprawni nie są atrakcyjni scenicznie. Ewa Domańska chce przełamać ten stereotyp. I udowodnić, że jako niewidomy twórca może coś światu dać.

Niewidoma Ewa Domańska tworzy muzykę, która innym ma dawać nadzieję. Niewidoma Ewa Domańska tworzy muzykę, która innym ma dawać nadzieję.
Archiwum prywatne

Premiera płyty „Kolory życia” zaplanowana jest na 30 kwietnia. Uzupełnieniem mają być biograficzna książka i audiobook. Na portalu zrzutka.pl prowadzona jest właśnie zbiórka na ten cel. – W swoich tekstach pokazuję, jak można wykorzystać zdobyte doświadczenia oraz jakimi wartościami się kieruję. Ze względu na swoją niepełnosprawność napotykam na więcej trudności niż „przeciętny człowiek” – zaczyna opowieść o swoim życiu Ewa Domańska.

Szybciej dorosnąć

Umawiamy się na rozmowę w kawiarni w klasztorze Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. Miejsce nie jest przypadkowe. Ewa Domańska urodziła się w Warszawie. Od dziecka jest osobą całkowicie niewidomą. Genetyczną wadę niedorozwoju gałek ocznych i zanik rogówek odziedziczyła po niewidomych rodzicach.

– Z jednej strony rodzice mogli mi przekazać wiele życiowych doświadczeń, z drugiej nie mogli mi dać tego, co widzący rodzice, choćby zawieźć do szkoły czy pomóc finansowo – wspomina.

Uczyła się więc w prowadzonym przez siostry franciszkanki Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Róży Czackiej w Laskach, ale kiedy rodzice zmienili miejsce zamieszkania, edukację kontynuowała w Krakowie.

– Zostałam rzucona na głęboką wodę. Dużo szybciej niż moi rówieśnicy musiałam nauczyć się techniki poruszania się w przestrzeni i nauczyć nowego miasta – wyjaśnia.

Po uzyskaniu dyplomu technika korektora instrumentów muzycznych, o specjalności pianina i fortepiany, postanawia realizować na poważnie muzyczną pasję. Na Uniwersytecie Śląskim rozpoczęła studia na kierunku edukacja muzyczna. Za dobre wyniki w nauce otrzymała stypendium w ramach programu Erasmus i studiował w Wyższej Szkole Muzyki i Teatru w Hamburgu. Dyplom obroniła z wyróżnieniem. Ukończyła również dziennikarstwo i komunikację społeczną na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Wrocławskiego.

Sześć porażek, jeden sukces

Śpiewem pasjonowała się od dziecka. – Nie było innego zajęcia, które by mnie tak pochłaniało – śmieje się. Jako nastolatka odkryła, że nie chce być odtwórcą, ale pokazywać, co gra w jej duszy. Swój talent postanowiła rozwijać, zdając na kierunki muzyczne.

– Sześć razy próbowałam dostać się na różne muzyczne uczelnie i mimo wysokiej punktacji, jaką otrzymywałam na egzaminie, słyszałam wprost: „Niepełnosprawni nie mają potencjału scenicznego, nie zrobią kariery” – wspomina. – Poczułam się dyskryminowana. Ale w środku coś mi mówiło, że jako niepełnosprawny twórca mogę jednak dać coś światu: muzykę i swoje doświadczenie – dodaje.

Postanowiła pójść własną „niekomercyjną” drogą. Teraz przygotowuje płytę własnym sumptem. Teksty i muzykę napisała sama, Utwory powstały w domowym studiu. – Wszystko można, jeśli się tylko chce – mówi z przekonaniem.

Śpiewa i dziękuje

Każda zamieszczona na płycie piosenka mówi o innym życiowym doświadczeniu. Jest opowieść o pustce, pojawiającej się, kiedy brakuje wiary w Boga i celu, do którego można dążyć, o wdzięczności – kiedy w nieoczekiwanych momentach pojawia się dobro, i o odrzuceniu.

– Trudne momenty w życiu weryfikują, czy na pewno chcę iść wybraną drogą. Nie ma jednej recepty na poradzenie sobie z przeciwnościami. Mnie pomogły biografie artystów, którzy w życiu mieli pod górkę, a mimo to spełnili swoje marzenia – wyjaśnia.

Płytę zamyka utwór „Dziękuję”. – To modlitwa i podziękowanie Bogu za całą drogę, którą dzięki Niemu pokonałam – wyjaśnia. Autorka chciałaby, żeby autentyczne przykłady z jej życia mogły być inspiracją, szczególnie dla kobiet.

Muzyki Ewy Domańskiej można posłuchać na: kanale YouTube „Tu jest piosenka”, profilu na Facebooku i na koncertach. – Moje utwory nie są komercyjne – to muzyka utrzymana w estetyce „minionych dekad” z łagodną linią melodyczną, harmonią czerpiącą z klasycznych korzeni i nie można ich zaszufladkować – mówi. – Lubię także eksperymentować, zestawiając ze sobą różne gatunki muzyczne, często śpiewam przy akompaniamencie fortepianu – dodaje.