Wystarczą za cały chór

Joanna Jureczko-Wilk

|

Gość Warszawski 04/2022

publikacja 27.01.2022 00:00

Trzech Białorusinów śpiewa w warszawskich kościołach. Ale jak!

Męskie trio wykonuje pieśni, psalmy i utwory sakralne. Męskie trio wykonuje pieśni, psalmy i utwory sakralne.
przystanmilosierdzia.pl

Edward Orłowski, student ekonomii, czasami dorabiał, grając na gitarze i śpiewając w mińskim metrze. Z drugiego końca tunelu któregoś dnia usłyszał rewelacyjną grę na skrzypcach Dmitrija Juchniewicza (potem członka Białoruskiej Orkiestry Prezydenckiej). Obu muzyków przegonił z metra milicjant i... paradoksalnie to ich do siebie zbliżyło. Poprzez przyjaciela Edward (baryton, jak mówi, bez profesjonalnego szlifu) poznał absolwentów wokalistyki białoruskiego konserwatorium: Andrzeja Szczerbakowa (bas) i Szymona Burenkowa (tenor).

Z tej znajomości zrodził się zespół Vies Bonum. Wszyscy mają polskie korzenie i marzyli o tym, żeby zaśpiewać w Polsce. Latem 2013 r. stanęli więc na warszawskiej Starówce, ale chociaż zbierali oklaski, nie zarobili nawet na kebab. Wtedy przypadkiem trafili na nocleg do ojców dominikanów na Służewie, gdzie właśnie odbywały się rekolekcje. – Posłuchaliśmy ich scholi, wzięliśmy nuty, rozpisaliśmy je na głosy i sami próbowaliśmy śpiewać. Usłyszał nas jeden z ojców i tak się to potoczyło, że wtedy zaśpiewaliśmy w kościele na Mszach św. Ludzie bardzo ciepło nas przyjęli – wspomina Edward Orłowski. Teraz wszyscy trzej mają już Karty Polaka. Mieszkają i pracują w Warszawie, a w weekendy robią to, co lubią – śpiewają. Na swoim koncie mają nagraną płytę, występy nie tylko w polskich kościołach. 30 stycznia będzie można ich posłuchać na Mszach św. w kościele Chrystusa Króla na Targówku. Spotkania w polskich parafiach przybliżyły ich do Boga żyjącego, działającego tu i teraz. Andrzej zaczął chodzić do kościoła. Poszukujący Szymon w polskich parafiach poznał Kościół „od środka” – ludzi życzliwych, otwartych, pomagających sobie i bardzo kochających Boga. Po kilku latach przyjął chrzest, a potem Komunię św. – Pochodzę z salezjańskiej parafii św. Jana Chrzciciela w Mińsku i zawsze żyłem wiarą. Dla nas, w sensie duchowym, była to droga. Poprzez śpiew chcemy podzielić się z ludźmi tym, co mamy w sercu. To nasza modlitwa – mówi Edward. Trudno oddać słowami głębię ich śpiewu. Można posłuchać ich występów na YouTube, ale najpiękniej brzmią na żywo.