Intencje zza figury

Agata Ślusarczyk

|

Gość Warszawski 16/2022

publikacja 21.04.2022 00:00

Nie ma dnia, żeby kustosz sanktuarium św. Józefa Oblubieńca NMP nie znalazł listu pozostawionego tu do świętego patrona. Najczęściej z prośbą o dobrego małżonka.

▲	Figura św. Józefa posadowiona  nad grobem  śp. ks. Jana Sitnika. ▲ Figura św. Józefa posadowiona nad grobem śp. ks. Jana Sitnika.
Agata Ślusarczyk /Foto Gość

Ksiądz Zbigniew Godlewski, kustosz ustanowionego rok temu sanktuarium św. Józefa Oblubieńca NMP na Kole, doskonale pamięta, kiedy za figurą św. Józefa znalazł pierwszy list.

– Był rok 2014, skończyliśmy remontować znajdujący się wewnątrz świątyni grób śp. ks. Jana Sitnika, założyciela parafii i budowniczego kościoła. Nad jego grobem umieściliśmy figurę św. Józefa. Niemal następnego dnia zaczęły pojawiać się za nią listy – wspomina ks. Zbigniew Godlewski.

Wysłuchaj mnie…

W ciągu ośmiu lat uzbierało się ich ponad 300. Tylko w ostatnim roku od powstania sanktuarium wierni pozostawili tu ponad 80 listów zaadresowanych do św. Józefa. – Zbieramy je i archiwizujemy jako świadectwo rozwoju kultu św. Józefa w naszym sanktuarium – mówi kustosz. Każdy ma adresata i osobistą historię, zaczynającą się niekiedy od wypowiedzianych prosto z serca słów: „List powinno pisać się z zapytaniem: Św. Józefie, co słychać? Pytam więc: Dużo spraw i wstawiennictw? Pewnie jesteś bardzo zajęty, ale proszę Cię, wysłuchaj mnie…” – pisze kobieta przedstawiająca się jako „wierząca, ale mało praktykująca”. – Pierwsze listy miały zdecydowanie charakter matrymonialny: „o dobrą żonę” i „o dobrego męża”, potem coraz więcej zaczęło pojawiać się także innych trosk: „o znalezienie pracy”, „nawrócenie męża”, „opiekę nad wnukami i całą rodziną”, „niezachwianą wiarę”, „wyrwanie wnuka z sideł zła”, „o zdrowie i udaną operację”. Wiele z nich ma charakter rozmowy, modlitwy i głębokiego zawierzenia – mówi kustosz. Od czasu powstania sanktuarium listów z prośbami i podziękowaniami za figurą św. Józefa jest coraz więcej. – Zaczęliśmy włączać je jako intencje do wtorkowej Mszy św. o godz. 19, którą sprawujemy za przyczyną patrona naszej parafii, oraz do odmawianej po niej litanii. Korespondencji nie czytamy na głos, modlimy się ogólnie w pozostawionych w naszym sanktuarium intencjach – także tych listownych. W marcu, na wzór nabożeństw majowych czy czerwcowych, wprowadziliśmy także miesięczne nabożeństwo do św. Józefa, które cieszyło się dużym zainteresowaniem – wyjaśnia kustosz.

Cuda świętego

Ksiądz Godlewski mówi, że sam wielokrotnie modlił się w przedstawianych w listach prośbach. – Trudno się nie modlić… – przyznaje. – Dla mnie te listy to wyraźny znak, gdyż śp. ks. Janowi Sitnikowi bardzo zależało, by nasza parafia miała takiego patrona, którego sam otaczał wielką czcią. I na dowód pokazuje znalezioną w szczelinie ołtarza podczas remontu kościoła kartkę, napisaną własnoręcznie przez pierwszego budowniczego tej świątyni. – W przejmujących słowach u progu II wojny światowej ks. Jan Sitnik zawierzył powierzoną sobie wspólnotę parafialną opiece św. Józefa – wyjaśnia kustosz. – Cenne znalezisko rzuca nowe światło na historię parafii, której mieszkańcy – jako nieliczni w dzielnicy – ocaleli podczas rzezi Woli. Na tablicy upamiętniającej to wydarzenie jest tylko kilkanaście nazwisk osób, które wtedy zginęły. Cała reszta przeżyła, gdyż ks. Sitnik polecił im uciekać na wieś do Babic. Widzimy w tym opatrznościowym wydarzeniu opiekę i wstawiennictwo św. Józefa – dodaje. Ksiądz Godlewski sam wielokrotnie doświadczył orędownictwa potężnego patrona. Choćby dwa lata temu, gdy jego bliskim znajomym urodził się Kubuś. – Nie miał połowy serca, lekarze powiedzieli, że to będzie cud, jeśli przeżyje. Niemal od pierwszego dnia, widząc rozpacz rodziców, postanowiliśmy codziennie przez rok odprawiać Mszę św. za przyczyną św. Józefa, modląc się o łaskę zdrowia – wspomina kapłan. – Teraz modlimy się w intencji dziękczynnej, dziękując Bogu za pomyślne operacje. Z pięciorga dzieci, które były z Kubusiem na oddziale, przeżył tylko on. Dla mnie to namacalny dowód ingerencji św. Józefa. Ile łask zostało wyproszonych za przyczyną Opiekuna Świętej Rodziny na warszawskim Kole, trudno policzyć. Wyłożona w sanktuarium księga próśb i podziękowań została skradziona. – Widzimy za to, że coraz więcej osób zamawia Msze św. za przyczyną św. Józefa, a młodzież coraz częściej wybiera go jako patrona na bierzmowanie – zauważa kustosz. – O tym, że wiele osób ma do patrona naszej parafii żywe nabożeństwo, mogą także świadczyć palące się dzień i noc przy jego figurze świece – dodaje.