Bóg uchyla okno

Gość Warszawski 33/2022

publikacja 18.08.2022 00:00

O wytrwałym czekaniu, zakasaniu rękawów i niegasnącej nadziei mówi s. Wiktoria Maria Kulpa CSSF, dyrektor hospicyjnej placówki przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie.

▲	W powstanie tego miejsca włączyło się kilkudziesięciu wolontariuszy. ▲ W powstanie tego miejsca włączyło się kilkudziesięciu wolontariuszy.
Archiwum hospicjum

Joanna Jureczko-Wilk: Od roku sale dla terminalnie chorych są gotowe, personel czeka, brakuje tylko stałego finansowania. W lipcu po raz drugi nie udało się zdobyć kontraktu z Narodowego Funduszu Zdrowia, więc łóżka nadal będą stały puste.

S. Wiktoria Maria Kulpa CSSF: Wynik konkursu był dla nas trudny, bo bardzo chcemy już pomagać chorym i mamy do tego zaplecze, w tym zespół lekarzy specjalistów, pielęgniarek, opiekunów medycznych, psychologa, fizjoterapeutów, 30-osobowe grono stałych wolontariuszy. W dwumilionowej Warszawie, która dysponuje tylko 70 łóżkami w hospicjach stacjonarnych, bardzo potrzebne są takie nowe miejsca.

Nie zawsze rodzina, mimo szczerych chęci i starań, jest w stanie zapewnić choremu kompleksową opiekę. Często pozostaje on sam ze swoim lękiem, trudnymi myślami, bo rodzina nie jest w stanie zaakceptować jego odchodzenia. W hospicjum zajmujemy się nie tylko chorym, ale także jego bliskimi, którzy często stają przy łóżku bezsilni, zagubieni, zrozpaczeni. Tym razem nie udało nam się zdobyć kontraktu. Przyjmujemy to z pokorą. Wierzymy, że nasze hospicjum jest dziełem Boga, a my mamy starać się ze wszystkich sił je otworzyć i jak najlepiej służyć chorym. Kiedy ochłonęłam po ogłoszeniu wyników, pomyślałam, że widocznie to nie jest jeszcze ten czas, że Bóg chce nas przygotować na coś większego. Gdy podzieliłam się tą myślą z jednym z pracowników NFZ, pytając, jakie błędy popełniliśmy w konkursie, w odpowiedzi usłyszałam: „A może Pan Bóg chce, żebyście się nauczyli dobrze pisać oferty”. Następnym razem postaramy się jeszcze bardziej.

I co będzie dalej z hospicjum?

Nie poddajemy się, zakasujemy rękawy, nastąpiła w nas jeszcze większa mobilizacja. Traktujemy to doświadczenie jako kolejny etap w staraniach, żeby terminalnie chorzy pacjenci otrzymali właściwą opiekę. Czekamy na następne ogłoszenie konkursu przez NFZ i mamy nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku. Tymczasem zbieramy środki, żeby jak najszybciej otworzyć placówkę, nawet jeśli nie będzie jeszcze dofinansowania z NFZ. Cieszymy się ze wspaniałych darczyńców, których grono, mamy nadzieję, jeszcze się poszerzy. Organizujemy kiermasze charytatywne, można nas też wspomóc, odwiedzając nasz e-kiermasz, na którym licytowane są ceramika, biżuteria, obrazy, a nawet uzyskanie porady prawnej.

Ile potrzeba pieniędzy na otwarcie?

Wyliczyliśmy, że rocznie prowadzenie placówki z dwunastoma łóżkami będzie kosztowało 2,5 mln zł. Do tej pory zebraliśmy 240 tys. zł. Kiedy tylko uda nam się uzbierać całą kwotę, ruszamy, nie czekając na konkurs.

Mówiąc o hospicjum, podkreślacie, że ma ono być oknem na świat.

Tak. Z oknem związanych jest wiele historii, chociażby ta, że patronka hospicjum bł. Hanna Chrzanowska w opiece nad chorymi w domach była niestrudzona. Bywało, że gdy drzwi domu chorego zastała zamknięte, wchodziła oknem. Od samego początku czujemy tutaj jej nieustanną opiekę. To ona pomogła nam zgromadzić wspaniałą grupę ludzi młodych duchem, którzy pomagają na różny sposób i modlą się za to dzieło. A kiedy bywały trudne momenty, w trakcie kapitalnego remontu pomieszczeń w 100-letniej, zabytkowej kamienicy, w której się mieścimy, w przystosowaniu pokoi, zaplecza, przy szukaniu funduszy, przypominały mi się słowa ks. Jana Twardowskiego: „Kiedy Pan Bóg zamyka drzwi, otwiera okno”. I te słowa się sprawdzały. Mam nadzieję, że tak będzie i teraz. W posłudze hospicyjnej okno ma też symboliczne znaczenie. Za nim chorzy zostawiają wielkie i małe działania, wszystkie sprawy, którymi do tej pory żyli. Wchodzą w przestrzeń, gdzie dzieją się rzeczy bardzo ważne. To okno otwiera się dla nich na przyszły świat, daje nadzieję, uświadamia, że śmierć jest tylko przejściem do życia w wieczności z Jezusem. Ta nadzieja jest w hospicjum bardzo ważna. • joanna.wilk@gosc.pl

Jak pomóc?

Hospicjum Sióstr Felicjanek im. bł. Hanny Chrzanowskiej można wesprzeć, wpłacając pieniądze na konto: 31 1240 6218 1111 0011 0254 5332 lub poprzez zbiórkę na: siepomaga.pl. Placówka przyjmuje też dary rzeczowe, np. ręczniki papierowe, rękawiczki winylowe lub nitrylowe, nową pościel, ręczniki, balsamy do ciała, mydła w płynie, papier do drukarki A4.