• facebook
  • rss
  • Bajkowy pałac pięknej Anusi

    Piotr Otrębski

    dodane 07.06.2013 16:00

    Po pełnym wyrazu błękitnym dachu nie ma już śladu. Liczne przebudowy w niepamięć posłały powabne kształty pałacu pięknej Anny Orzelskiej. Dziś tajemniczy obiekt przy ulicy Senatorskiej, na skraju Ogrodu Saskiego, straszy pustką i fizycznym zepsuciem.

    Co prawda mury porosły rusztowaniami – być może wkrótce nadejdą lepsze dni – jednak swoją świetność budowla ma już bezsprzecznie za sobą. Bajkowym nazywał przybytek ów prof. Andrzej Rottermund. Zaznaczał zarazem, że mało który z warszawskich pałaców może poszczycić się równie interesującą przeszłością. Zajrzyjmy zatem w głąb tej historii.

    Zanim powstał Ogród Saski, stał już pałac biskupa chełmińskiego i warmińskiego Teodora Potockiego. Istnieje on tylko na planach, nie ma żadnych dokumentów ikonograficznych tej rezydencji, więc nie wiemy jak wyglądał. Wiemy za to, że trafił w ręce brata biskupa, a ten przekazał budowlę królowi. Czy była to niewymuszona inicjatywa? – trudno orzec. W każdym razie pewne jest, że królewska łaska musi być odpowiednio oswajana. A król August II Mocny był w tym czasie w pilnej potrzebie. Poszukiwał bowiem w okolicy odpowiedniego terenu lub jeszcze lepiej – obiektu, który mógłby zaadaptować na wspaniały pałac. Oto dopiero co w cudowny sposób odnalazł swoją córkę i pragnął ją z monarszym gestem obdarować. Anna była jedną z licznego grona królewskich dzieci z tak zwanego nieprawego łoża. Matką późniejszej hrabiny była pewna winiarka ze Starego Miasta. Historia spotkania króla z córką po latach wydaje się tak cudowna, że wręcz nieprawdopodobna. Możemy przytoczyć ją jako legendę miejską. Otóż dziewczynę miał odnaleźć przyrodni brat Fryderyk August hr. Rutkowski. Od razu zapragnął przedstawić siostrę ojcu. W tym celu zaaranżował małe przedstawienie. Przebrał dziewczynę w strój gwardyjski i wysłał na rewię wojskową przed monarchę. Król, podziwiając popisy musztry miał w jednej chwili po rysach twarzy rozpoznać córę. We wrześniu 1724 r. oficjalnie uznał ją za swoją potomkinię, nadał tytuł hrabiowski i nazwisko Orzelska. Rok później pewien saski minister Manteuffl opisywał urodę Anny: „Szatynka o kibici bardzo wysmukłej i wzrostu ponad średniego; cerę ma o wiele jaśniejszą i bardziej gładką niż zazwyczaj u szatynek; oczy czarne, piękne i pełne wyrazu, włosy bujne w pięknym kasztanowym kolorze, ramiona ślicznie toczone, buziak jak malina".

    Pałac Potockiego trafił w królewskie ręce w roku 1726. Wtedy to do dzieła przystąpili naczelni królewscy architekci, którzy pracowali w Warszawie: Daniel Joachim Jauch, Jan Zygmunt Deybl i Karol Fryderyk Poppelmann. Z pałacu Potockiego zachowali najpewniej część centralną. Do niej dobudowali skrzydła boczne i oficyny. Prace rozpoczęte wiosną zakończono już… jesienią! W grudniu, być może w charakterze podarunku gwiazdkowego, król przekazał pałac córce. Niebywałe było tempo realizacji tej królewskiej inwestycji. 6 miesięcy to nawet w XXI wieku wynik rekordowy. Trzysta lat temu Warszawa też była pod wrażeniem. Miejska legenda mówiła o sześciu nie miesiącach, a tygodniach. Trzystu murarzy miało pracować dzień i noc, by powstała wspaniała barokowa rezydencja. Dach na kolor błękitny pomalowano podobno na osobistą prośbę Orzelskiej.

    Anna pałacem nie cieszyła się zbyt długo. Po poślubieniu niemieckiego księcia na stałe opuściła Rzeczpospolitą, przekazując gmach ojcu. Ten, w wyniku odpowiednich targów zamienił Pałac Błękitny na Wilanów. Przy Senatorskiej zamieszkali Czartoryscy.

    Za sprawą młodej, zaledwie piętnastoletniej Izabeli Czartoryskiej z d. Flemming pałac odżył, znów był pełen ludzi, a gospodynią znów była młoda piękna kobieta. Księżna wydawała bale, przyjmowała gości. W tym czasie Pałac Błękitny doczekał się pierwszych przekształceń. Najpierw przebudował go architekt Jakub Fontana (w latach 1766-68), następnie Efraim Schroeger (1770-81).

    W 1779 r. Pałac Błękitny uwiecznił na jednej z wedut Canaletto. Jest to zatem już widok rezydencji po przebudowach. Pałac nie okazał się jednak dla Czartoryskich szczęśliwy. W czasie jednego z balów wybuchł pożar, w którym ciężko poparzona została córka Kazimierza i Izabeli Teresa.

    W 1811 r. pałac znów zmienił właścicieli. Teraz przy Senatorskiej zaczynają bawić Zamoyscy. Wreszcie w 1815 r. dokonała się ostatnia gruntowna przebudowa. Sukienkę barokową zastąpiła skromniejsza, bardziej powściągliwa klasycystyczna szata z elementami renesansu (arch. Fryderyk Lessel).

    W kolejnych latach do rozrosłego kompleksu dobudowano jeszcze m.in. gmach biblioteki ordynacji Krasińskich (do niedawna w tym elemencie pałacowej zabudowy mieściły się kasy biletowe ZTM).

    II wojna światowa nie była dla Pałacu Błękitnego łaskawa. Został zniszczony w 65 proc., ale prędko podniósł się z gruzów. Odbudowano go jeszcze w latach 40.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół