• facebook
  • rss
  • Mąż znanej żony

    dodane 13.06.2013 00:00

    O Wandzie Półtawskiej, lekarce z Krakowa, która miała duży wpływ na papieża w problematyce duszpasterstwa rodzin, napisano wiele. Ale Andrzej Półtawski do tej pory pozostawał w cieniu, choć wybitny profesor filozofii przegadał z ks. Wojtyłą chyba nawet więcej czasu.

    Po książkę „Filozofia dla życia” warto sięgnąć nie tylko dlatego, że w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem i Markiem Maciejczakiem Andrzej Półtawski zdradza szczegóły pontyfikatu Jana Pawła II i czasu na długo przed nim. Urodzony 22 lutego 1923 roku w Warszawie Andrzej Półtawski opowiada w książce o swoich korzeniach: o mieszkaniu w pobliżu Dworca Głównego, a potem – tuż przed wojną – na Bielanach.

    Wspomina o siostrze, która zginęła w bombardowaniu szpitala przy ul. Długiej i tajnych kompletach, na których przygotowywał się do matury. Po kapitulacji trafił do Stalagu XIA Altengrabow i Gross-Lübars koło Magdeburga. Od 1970 r. do emerytury jego macierzystą uczelnią była Akademia Teologii Katolickiej, dzisiejszy UKSW. Profesor filozofii, student prof. Romana Ingardena, najwybitniejszego przedstawiciela fenomenologii w Polsce, toczył z bp. Karolem Wojtyłą wielogodzinne rozmowy, które Wanda Półtawska musiała czasem przerywać komendą: „panowie, musicie wreszcie coś zjeść”. Dziś przyznaje skromnie, że to głównie on czerpał z tych rozmów. – Karol Wojtyła był jednym z niewielu księży, z którym nie rozmawiało się o niczym niepotrzebnym. To nie były rozmowy o ludziach, ale o wartościach – przyznaje profesor. Ernest Bryll, przyjaciel państwa Półtawskich, nie kryje jednak niedosytu. – Poproszony o napisanie wstępu do książki, znalazłem się w sytuacji trudnej. Myślałem, że tą lekturą zostałem zaproszony na wykwintny obiad, a otrzymałem wspaniałe, ale tylko zakąski w stołówce filozoficznej. Myślałem, że przeczytam, jak to było ze spotkaniem z Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim w niemieckim stalagu czy o tym, jak Andrzej pomagał przy powstawaniu „Tryptyku rzymskiego”. Ilu by napisało, jak się spotkało, jak przeniknęły ich prądy, gdy podali rękę przyszłemu papieżowi, tworzyliby niezliczone opowieści, a tu profesor odpowiada w sposób wstrząsający: „owszem, brałem udział w rozmowach filozoficznych, ale w zasadzie nic nie mówiłem”. Ilu opowiedziałoby o tym, jak zainspirowali ten czy inny fragment dzieł papieskich, a tu dowiadujemy się: „nie, ja tylko przepisywałem na maszynie”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół