• facebook
  • rss
  • Zdejmij but, który uwiera

    Joanna Jureczko-Wilk

    |

    Gość Warszawski 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:00

    Z Elbląga, Katowic, Lublina, Białegostoku. nocnymi pociągami, autokarami, samotnie i całymi rodzinami... Przyjechali tysiącami do Warszawy, by wspólnie modlić się i uwielbiać Boga.

    Rekolekcje „Jezus na Stadionie”, które 6 lipca poprowadził o. John Bashobora, charyzmatyk z Ugandy, rozpoczęły się Różańcem i powitaniem uczestników przez abp. Henryka Hosera. W rekolekcjach uczestniczył też biskup warszawsko-praski Marek Solarczyk oraz ponad pół tysiąca księży z całej Polski i zagranicy. Do modlących się biskupów niepostrzeżenie dołączył o. John Bashobora, który zanim rozpoczął swoją pierwszą konferencję, poprosił o modlitwę za siebie. – Nie znalazłeś się tutaj przypadkowo – mówił rekolekcjonista. – Jezus przyprowadził cię tutaj w konkretnym celu, przemienia cię, uzdrawia.

    Nie czekaj, aż o. Bashabora cię pobłogosławi, mów do Jezusa, zaproś Go do swojego życia. Podczas trzech nauk rekolekcyjnych charyzmatyk mówił o wierze, która nie jest pełną oczekiwania nadzieją, ale konkretem, dziejącym się tu i teraz. Ta wiara bierze się ze słuchania i czytania słowa Bożego. Rekolekcjonista podkreślał, że wiara jest także ufnością w uzdrowienie: serca, umysłu i ciała. Mamy ją na wyciagnięcie ręki: w szczerym nawróceniu i sakramencie pokuty. Nasze grzechy, uzależnienia, ograniczenia, bożki przyrównał do ciasnych butów, które jako 10-latek pożyczał od kolegi, bo nie miał własnych i które zniekształciły mu palec. Każda konferencja była zakończona modlitwami o uzdrowienie, padały też słowa o uzdrowionym chłopcu poruszającym się o kulach, którego nie było na stadionie, ale za którego ktoś z obecnych gorąco się modlił. – Ja nie jestem uzdrowicielem. To Jezus uzdrawia – wielokrotnie podkreślał o. John. W koncelebrze przy ołtarzu w kształcie serca, z którego jak na obrazie Jezusa Miłosiernego wychodziły dwa promienie, zasiadło pół tysiąca kapłanów. Eucharystycznej ofierze przewodniczył abp Henryk Hoser. – Jezus przekonuje, by nasza postawa wiary, bliskość z Bogiem, otwartość na moc Ducha Świętego nie wypływały z rutyny. Bycie z Jezusem, działanie dla Niego to nie może być fasada, to musi żyć! I dziś to wyzwanie do życia, wspólnie przeżywamy – mówił w homilii bp. Solarczyk. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu o. John zachęcał każdego do osobistej rozmowy z Chrystusem „twarzą w Twarz”. – Kiedy ks. Bashobora powierzał Jezusowi nasze dzieciństwo, to najwcześniejsze, w łonie matki, płakałam jak bóbr... Płakałam i wszystko ze mnie spadało. Cała młodość w poniżeniu, odepchnięciu, całe życie bez miłości rodziców „na stanowiskach”, którym moje urodzenie pokomplikowało życie – mówiła trzydziestoparolatka. Nie tylko podczas wieczornej modlitwy o uzdrowienia, ale i podczas wcześniejszych modlitw słuchać było z trybun przeraźliwe okrzyki, długie zawodzenia. W wyodrębnionym miejscu egzorcyści i psycholodzy nieśli pomoc tym, którzy nie mogli spokojnie uczestniczyć w uwielbieniu. – Jezus jest tu Panem i uzdrawia cię z każdej męki, której doświadczałeś w swoim życiu. Wpatruj się w Jezusa, obecnego na ołtarzu, a doświadczysz pokoju, którego wcześniej nie zaznałeś – mówił do zebranych o. Bashobora. Więcej na: warszawa.gosc.pl.

    Z czym na rekolekcje?

    Hanna i Anna Brzozowskie, czasowo mieszkające w Warszawie – Nie przyjechałyśmy tutaj z jakimiś oczekiwaniami, prośbami o uzdrowienie fizyczne, ani dlatego, że nauki głosi znany charyzmatyk. Po prostu miałyśmy takie pragnienie wspólnotowego uwielbienia Jezusa, chciałyśmy poczuć ducha jedności, modlić się z innymi. W Warszawie mało jest miejsc, gdzie odbywa się uwielbienie na szerszą skalę niż wspólnota czy parafia. Joanna i Tadeusz Truchanowie z Elbląga – W sercach przywieźliśmy wiele intencji. Modlimy się nie tyle o uzdrowienie – chociaż mąż choruje – ale o wsparcie duchowe i pogodzenie się z wolą Bożą. Mąż jest pierwszy raz na charyzmatycznym spotkaniu i mocno je przeżywa. W czasie modlitw nagle tak rozbolała go noga, że dosłownie powaliło go na krzesełko. Bolały go wszystkie kości, a ja myślałam, że zasłabł. Sam nie rozumie, co się z nim działo. Katarzyna i Paweł Zajkowscy z Warszawy – Byliśmy już na spotkaniu z o. Johnem u dominikanów na Służewie, ale teraz bardzo chcieliśmy znaleźć się w tej wspólnocie na stadionie. Zrezygnowaliśmy nawet z wyjazdu na ślub znajomych. Pierwszy raz widzimy tylu katolików zgromadzonych w jednym miejscu na modlitwie i jest to widok bardzo budujący. Nas to wydarzenie bardzo cieszy. Ono wzmacnia wiarę, daje świadectwo, pokazuje, że nas, katolików, jest dużo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół