• facebook
  • rss
  • Rodzina: pole bitwy

    dodane 07.11.2013 00:00

    Kiedy ponad 70 chłopa podnosi ręce i się modli – walczą. Bo modlitwa jest jak bój. Dlatego podczas Mszy św. dla mężczyzn kościół na Piaskach pełen jest wojowników.

    Historia z Mszami św. dla mężczyzn w parafii Zesłania Ducha Świętego, w przeciwieństwie do biblijnej historii o stworzeniu świata, zaczęła się od kobiety. Przed wakacjami z inicjatywy Katarzyny Marcinkowskiej, „nowej feministki”, ruszyły tam Msze św. dla płci pięknej.

    – Spotkania sprawdziły się, więc postanowiliśmy zrobić coś także dla mężczyzn. Od września panowie w ramach cyklu „W poszukiwaniu męskości” także razem się modlą – mówi ks. Piotr Łapa, wikary z parafii na Piaskach, opiekun spotkań. I dodaje, że to odpowiedź na ogromną potrzebę odbudowania płciowej tożsamości, bez której nie można zbudować trwałych relacji.

    Być jak Gedeon

    W każdy trzeci czwartek miesiąca do kościoła Zesłania Ducha Świętego z całej Warszawy ściągają mężczyźni. Przekrój wiekowy – od młodych kawalerów po małżonków ze stażem. Średnia wieku – około trzydziestki. O 19.15 rozpoczyna się konferencja. Głosi ją Mariusz Marcinkowski, małżonek Katarzyny, lider wspólnoty „Przymierze wojowników”, inicjator spotkań dla mężczyzn. – Przestrzeń walki współczesnego mężczyzny zmieniła się. Naszym polem bitwy jest rodzina, praca, obrona wartości. Brakuje nam autorytetów, dlatego musimy na nowo uczyć się, jak być mężczyzną. W swoich konferencjach odwołuję się do postaci biblijnych, jak Gedeon, Dawid czy Jonasz – wyjaśnia. Liturgia zaczyna się uroczyście – kadzidło, niesiony Ewangeliarz, świece. Kazanie „profilowane” – bez mówienia o „przytulaniu się do Jezusa”, „oddawaniu mu się w opiekę” i „Jego czułym dotyku”. Ks. Piotr mówi o walce i męskiej modlitwie z podniesionymi rękami. – Kiedyś atrybutem mężczyzny była modlitwa. On był za nią odpowiedzialny i przez to stawał się autorytetem. Pismo Święte mówi o tym, że mężczyźni bez gniewu będą modlić się z podniesionymi rękami. Po kazaniu, przy modlitwie pańskiej 70 chłopa podniosło ręce. To było piękne – wspomina duszpasterz. Eucharystię kończy 15-minutowa adoracja Najświętszego Sakramentu. Ale dla niektórych comiesięczne spotkania to za mało. – Po dwóch pierwszych Mszach św. do wspólnoty „Przymierze wojowników” zgłosiło się 20 nowych osób. Męska duchowość jest bardzo konkretna. Wymagamy od siebie i to nas formuje. Poza tym potrzebujemy męskiej przyjaźni – mówi Mariusz Marcinkowski.

    Kobiece serce

    Na spotkaniach u kobiet jest... piękniej. – Dużą wagę przykładamy do oprawy liturgicznej. Poza tym forma jest taka sama, ale nauczanie adresowane jest specjalnie dla pań. Odwołując się do biblijnych kobiet, poruszam temat kobiecego serca, piękna i jej relacji z Bogiem. Współczesna kobieta, niezależnie od stanu także potrzebuje odnaleźć swoją tożsamość. To, że spotkania trafiają w ich serca, widać po reakcjach – łzach wzruszenia, zamyśleniu, radości w uwielbieniu – wyjaśnia. Spotkania odbywają się co miesiąc w każdy czwarty czwartek o 19.15. Na pierwsze przychodziło około 100 pań, teraz już jest ich dwa razy więcej. Być może wzorem panów powstanie także parafialna wspólnota. – Uczestniczki mówią mi o potrzebie stałej formacji. Myślę, że coś takiego wkrótce powstanie. Pomysł dojrzewa – mówi Katarzyna Marcinkowska. Oprócz męskich i żeńskich Mszy św. Katarzyna i Mariusz Marcinkowscy prowadzą w parafii na Piaskach kursy przedmałżeńskie „Przepis na miłość” oraz „Randki dla zakochanych”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół