• facebook
  • rss
  • Palenie gorsetów

    Hanna Karolak

    |

    Gość Warszawski 45/2013

    dodane 07.11.2013 00:00

    Bohaterka „Pierwszej damy” szczególnym zbiegiem okoliczności dystansuje się do obcego jej świata mediów i polityki. Dlaczego?

    Och-Teatr w nowym sezonie stworzył kameralną scenę do prezentowania małych form teatralnych, czyli Och-Cafe Teatr. Zmniejszenie dystansu między sceną a widownią, bo ta nowa artystyczna przestrzeń mieści się po prostu we foyer, sprawia wrażenie spotkania dobrych przyjaciół. Do końca roku obejrzymy tu trzy sztuki, w tym „Pierwszą damę” M. Killburg Reedy, w reżyserii Grzegorza Warchoła.

    Monodram był nie lada wyzwaniem dla znakomitej, ale zupełnie niekonwencjonalnej aktorki Romy Gąsiorowskiej. Raz – że nigdy z monodramem się nie mierzyła, dwa – że musiała się tu wcielić w konwencjonalną postać żony senatora, uczestniczącej w jego kampanii wyborczej. Tego wieczora otrzymała zadanie szczególne. Z racji wyjazdu senatora na tereny dotknięte powodzią ma wygłosić w jego imieniu przemówienie, oczywiście, napisane przez męża i skorygowane przez jego sztab wyborczy. Staje więc przed nami stremowana, zapięta po szyję w pozbawioną wyrazu garsonkę, świadoma ciążącej na niej odpowiedzialności. Na szczęście dla widzów, dla aktorki, a jak się okazuje także dla samej bohaterki gubi kartki z napisanym tekstem, zdając się na improwizację. Wraz z kartkami gubi też i gorset, w jakim była dotąd zamknięta, a czując sympatię zgromadzonej publiczności, zdobywa się na zupełnie „niepoprawną” szczerość. Dowiadujemy się... Ale o tym już Państwo sami musicie się przekonać.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół