• facebook
  • rss
  • Jak było naprawdę?

    Tomasz Gołąb


    |

    Gość Warszawski 10/2014

    dodane 06.03.2014 00:00

    Tysiące godzin konsultacji varsavianistów i historyków, dziesiątki tysięcy ujęć, koloryzacji i rekonstrukcji oraz terabajty danych. Tak powstawał pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction.

    Przejmujący obraz najważniejszego chyba wydarzenia w dziejach Warszawy będzie można obejrzeć trzy miesiące przed przypadającą w tym roku 70. rocznicą Powstania Warszawskiego. – To było wielkie wyzwanie: mrówcza praca nad każdym ze 112 tysięcy kadrów, godzinami powstańczych kronik, które poddaliśmy rekonstrukcji klatka po klatce, uzupełniając naturalne ubytki i zniszczenia.

    Dopiero po wielu miesiącach pracy przystąpiliśmy do żmudnego kolorowania filmu, odkrywając emocje i prawdę o tamtych dniach – mówi Magdalena Zimecka ze Studia Produkcyjnego Orka.
Prace nad filmem „Powstanie Warszawskie”, którego producentem jest Muzeum Powstania Warszawskiego, powoli dobiegają końca. Film został zmontowany z powstańczych kronik filmowych, jednak nie będzie to zwykły dokument. Widzowie zobaczą fascynującą historię Powstania Warszawskiego z 1944 roku oczami dwóch młodych braci, realizatorów Powstańczych Kronik Filmowych, wykonujących rozkazy dla Biura Informacji i Propagandy Armii Krajowej. Bohaterowie są bezpośrednimi świadkami walki powstańczej i marzą o sfilmowaniu „prawdziwej” wojny.
Promocji filmu towarzyszą słowa: „Wszyscy zobaczą, jak było naprawdę”. – Analizowaliśmy tysiące przedmiotów, które występują w filmie: od broni, po modele zegarków, materiał czapek i fakturę budynków, zarejestrowanych 70 lat temu w Warszawie. Kolorując kadry uwzględniono nie tylko porę roku i kąt padania promieni słonecznych, które rozjaśniały kadry, ale także powierzchnie zachowanych do dziś artefaktów. Efekt? Magiczny – mówi Jan Ołdakowski, szef Muzeum Powstania Warszawskiego.
Zdecydowano także o całkowitym udźwiękowieniu filmu. Podjął się tego Bartosz Putkiewicz, reżyser dźwięku, który wspomagany przez biegłych sądowych, specjalizujących się w odczytywaniu słów z ruchu warg, zdołał odtworzyć kwestie wypowiadane przez bohaterów filmu. Trzeba przyznać, że całość ściska za gardło.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół