• facebook
  • rss
  • Miejsce wśród narodów

    Agata Ślusarczyk


    |

    Gość Warszawski 32/2014

    dodane 07.08.2014 00:00

    70. rocznica.
– Powstańcy mówią nam, że są takie wartości, za które warto i trzeba oddać życie: wolność, niepodległość i godność człowieka – mówił na cmentarzu Powstańców Warszawskich na Woli kard. Kazimierz Nycz.


    Po oficjalnych obchodach 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego pod pomnik Gloria Victis na Wojskowych Powązkach cisną się mieszkańcy. Każdy chce położyć kwiaty, zapalić znicz, w ciszy się pomodlić. W tłumie są także weterani niepodległościowych walk. To jedna z ostatnich już okazji, by historii „dotknąć” osobiście. – Ciągle przed oczami mam pierwsze dni powstania, w sercu czuję radość, bo na początku mieliśmy sporo sukcesów. Pamiętam polskie flagi gęsto zawieszane na budynkach. Miałem wówczas 16 lat, pistolet „damkę” i osiem naboi. I młodzieńcze przekonanie, że mogę całą dywizję pancerną rozstrzelać – snuje powstańczą opowieść 85-letni Wojciech Gorski ps. „Nałęcz”. Na obchody 70. rocznicy Powstania Warszawskiego przyjechał specjalnie z Australii.
Wokół powstańca wianuszek słuchaczy. W różnym wieku i z różnych regionów Polski. Pytają o sens powstania, ówczesne nastroje w stolicy, dalsze losy uczestników powstańczych walk czy powojenne zniszczenia. – Dziękuję, że po rosyjsku czy niemiecku mogę mówić, kiedy chcę, a nie dlatego, że muszę – mówi jedna ze słuchaczek i spontanicznie wręcza powstańcowi kwiaty. Weteran także jest wzruszony. – Ogromne wrażenie robi na mnie wysiłek całego społeczeństwa, które próbuje zachować pamięć o powstaniu – odpowiada.


    Koncerty, wystawy, filmy


    Na obchody rocznicowe przyjechało 1,2 tys. kombatantów z kraju i zagranicy. Dla wielu z nich powrót do ojczyzny po tylu latach był ogromnym przeżyciem. Także pożegnaniem. – Przyjechałam z Gdańska. Co roku jest nas coraz mniej. Wiem, że to także już moje ostatnie lata – zwierzyła się jedna z uczestniczek powstania.
Prezydent Warszawy na jubileusz zaprosiła także władze jedenastu miast, stolic państw alianckich oraz tych miast, które wspierały powstańców w czasie walk, tradycyjnie zaproszone zostały także władze Berlina. Muzeum Powstania Warszawskiego przygotowało bogaty program obchodów. Jeszcze przed głównymi uroczystościami swoją premierę miały dwa powstańcze filmy: „Zdobyć miasto” w reżyserii Ewy Ewart oraz zorganizowana przez miasto na Stadionie Narodowym projekcja „Miasto 44” w reżyserii Jana Komasy. Były także premiery książkowe, jedna z pozycji dotyczyła 10. rocznicy otwarcia samego Muzeum Powstania Warszawskiego. Tradycyjnie już w parku Wolności odbyły się muzyczne obchody powstania, a w sali pod Liberatorem spektakl „Pamiętniki z powstania warszawskiego” 
– tym razem w reżyserii, adaptacji i z udziałem Krystyny Jandy.
– Jednym z najważniejszych wydarzeń tegorocznych obchodów było otwarcie wystawy „Powstanie Warszawskie 1944” w Berlinie, w miejscu, gdzie mieściła się główna siedziba gestapo. Tam zapadły decyzje o zrównaniu z ziemią stolicy i ludobójstwie jej mieszkańców – tłumaczyli organizatorzy.
Powstańcze uroczystości obsługiwane były przez rekordową liczbę wolontariuszy. Do opieki nad powstańcami biorącymi udział w obchodach rocznicowych, udzielania informacji na temat uroczystości, służenia tłumaczeniem turystom chcącym wziąć udział w obchodach zgłosiło się blisko pół tysiąca ochotników. Na dwa dni przed rocznicowymi obchodami prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę o ochronie Znaku Polski Walczącej, nadał państwowe odznaczenia 40 powstańcom, współtwórcom i pracownikom Muzeum Powstania Warszawskiego oraz artystom zasłużonym w pielęgnowaniu pamięci o najnowszej historii Polski. – Podpisanie ustawy o ochronie naszego świętego znaku jest dla nas bardzo ważną wiadomością – mówił podczas Apelu Poległych gen. Ścibor-Rylski.


    Nie zmącić ciszy


    W wigilię 70. rocznicy powstańczego zrywu na pl. Krasińskich została odprawiona Mszy św. polowa, której przewodniczył bp polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek. Podczas Apelu Poległych głos zabrał m.in. Bronisław Komorowski, który zaapelował, by spór o sens powstania nie przesłonił rzeczy najważniejszych. – Niech ten spór trwa nadal. Jest konieczny i uzasadniony. Jest nam wszystkim potrzebny. Ale nie powinien nigdy zmącić ciszy nad powstańczymi grobami, nigdy nie powinien być prowadzony w sposób uwłaczający pamięci o sprawach świętych – mówił prezydent.
Przy pulpicie stanął także gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich. Przejmującym głosem przypomniał, że w Warszawie walczono nie tylko o to miasto, lecz o Polskę. – Powstanie Warszawskie było konsekwencją wielkiego boju narodu polskiego o narodową godność, o należne miejsce wśród wolnych narodów świata, o prawo do życia według własnych norm moralnych i obyczajowych – ocenił 97-letni generał. Podniosła atmosfera trwała nadal. Wielu powstańców wraz z tłumnie przybyłymi mieszkańcami pozostało na placu, by wspólnie obejrzeć muzyczne widowisko „Śpiew Murów”.


    Duch zwyciężył


    Godzina „W”. Miasto zamarło, a wraz z nim Ciechanów, Kozienice, Płock i Radom. W sumie 44 mazowieckie miasta, które w ten sposób także chciały oddać hołd poległym. Kombatanci, przedstawiciele władz państwowych i mieszkańcy stanęli na baczność przy pomniku Gloria Victis na Wojskowych Powązkach, gdzie 1 sierpnia odbywały się główne obchody. 70. rocznicę wybuchu zrywu obchodzono w stolicy właściwie przez cały dzień. Rano prezydent Bronisław Komorowski na Wojskowych Powązkach złożył kwiaty na grobach dowódcy AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” i dowódcy Okręgu Wileńskiego AK płk. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”. Kwiaty złożono także w wielu miejscach pamięci. W Ogrodzie Saskim prezydent miasta posadziła młody dąb. – Nasze pokolenie musiało być silne jak dąb; zwyciężyliśmy dzięki wytrwałości i miłości do ojczyzny – mówił podczas uroczystości prezes Związku Powstańców Warszawskich gen. Zbigniew Ścibor-Rylski.
Wieczorem na cmentarzu Powstańców Warszawskich na Woli kard. Kazimierz Nycz apelował, by słuchać głosu powstańców. – Trzeba ich słuchać, dopóki są i mają nam ogromnie dużo do powiedzenia. Przede wszystkim mówią nam, że są takie wartości, za które życie warto i trzeba oddać. Należą do nich wolność, niepodległość i godność człowieka. Za to życie oddawali powstańcy, po to żeby Warszawa i Polska były wolne – zaznaczył kardynał i dodał: – Nie próbujmy nigdy uciszać ani zagłuszać tego głosu. Nie próbujmy także nigdy umniejszać sensu ich ofiary, poświęcenia i męczeńskiej śmierci przez nie zawsze do końca odpowiedzialne dyskusje, jakie się toczą, będą toczyć przez wiele dziesiątków lat, nad sensem powstania. Dla nich to było oczywiste, oni wiedzieli dla kogo i za kogo umierają. 
Gdy o godz. 21 na Kopcu Powstania Warszawskiego zapalono Ogień Pamięci, na pl. Piłsudskiego tłumy śpiewały powstańcze piosenki.
Uroczyste obchody odbyły się także na Pradze. – Walka powstańców warszawskich nie była przegrana, mimo militarnej klęski, zniszczeń i ofiar, oni jednak pokazali wyższość ducha nad materią – mówił podczas Mszy św. odprawionej w praskiej katedrze abp H. Hoser.
Obchody 70. rocznicy Powstania Warszawskiego potrwają do 
2 października, kiedy o godz. 18 na Kopcu Powstania Warszawskiego przy ul. Bartyckiej zostanie zgaszony ogień.•


    Nie możemy o nich zapominać


    Marta Pelka, 24 lata
– Na powstańcze uroczystości przyjechałam z Katowic. Czułam, że to mój obowiązek względem bohaterów niepodległościowych walk, bo tylko swoim zaangażowaniem mogę się im odwdzięczyć. W czasie obchodów pracowałam jako wolontariusz w punktach informacyjnych i centrum prasowym. Pomagałam powstańcom przemieszczać się podczas uroczystości na pl. Krasińskich i pl. Bankowym, wydawałam okolicznościowe pakiety. To było nieocenione doświadczenie. Czułam się potrzebna i miałam wrażenie, że robię coś naprawdę ważnego. To są starsi ludzie, potrzebują naszej uwagi i nie możemy o nich zapominać. Jest to także jedna z ostatnich szans, by ich poznać osobiście, usłyszeć ich historię od nich. Interesuję się historią II wojny światowej i powstania. Ci ludzie sa dla mnie ideałami. Teraz trudno takich znaleźć.

Urszula Marcinkowska, 58 lat
– Moja mama przeżyła powstanie na Starówce jako cywil. Przez cały sierpień pomagała walczącym. Z kapelanem ks. Jankowskim chodziła udzielać Komunii św. Gotowała zupę powstańcom. Mieszkała przy ul. Kilińskiego 3. Zaraz obok wybuchł czołg pułapka. Mama kultywowała pamięć o powstaniu już wtedy, kiedy jeszcze nie było mowy o jakichkolwiek obchodach. Od najmłodszych lat chodziłam z nią składać kwiaty 1 i 13 sierpnia na Stare Miasto. Były takie sytuacje, że zdziwieni ludzie pytali, co my robimy. Teraz mogę składać kwiaty oficjalnie. Powstanie Warszawskie to część historii mojego miasta. Czuję potrzebę, by upamiętnić bohaterski zryw młodzieży walczącej o wolność stolicy, a także moich dziadków, którzy zginęli w czasie II wojny światowej. Moje zadania w czasie obchodów rocznicowych były bardzo różne. Jako wolontariusz pracowałam na infolinii, kwestowałam na rzecz renowacji mogił powstańczych, rozdawałam pamiątkowe znaczki, obsługiwałam lekcje dla dzieci przybliżające najmłodszym wydarzenia z 1944 roku i brałam udział w rowerowej Masie Powstańczej.

Szymon Głąb, 21 lat
– Wolontariat to moja wielka pasja. Staram się pomóc, gdy tylko mogę. Jest też dla mnie przygodą. Brałem udział w organizacji EURO 2012 i innych sportowych wydarzeniach w stolicy. Każdy wolontariat to służba, ale też możliwość spotkania wspaniałych osób. Powstańcy chętnie o sobie opowiadają. Mówią, gdzie ich rzucił los po wojnie, ale też dzielą się swoim obecnym życiem. Ich wspomnienia to dla mnie nauka historii. W czasie obchodów przyjmowałem powstańców przylatujących na Okęcie i przyjeżdżających na Dworzec Centralny. Obsługiwałem oficjalne uroczystości na Powązkach Wojskowych, przy Grobie Nieznanego Żołnierza i spotkanie powstańców z Bronisławem Komorowskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół